Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rambo123

Użytkownik
  • Postów

    430
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Rambo123

  1. Robert nie tylko ty miałeś takie dzieciństwo, pocieszę cię że ja również miałem całkowicie podobne. Przypuszczam że ojciec był chory i leczył się wódką. Nienawidziłem jego i alkoholu który pił. W wieku 13 lat postawiłem mu się z nożem w ręku. Od tego czasu nie rozmawialiśmy z sobą. Pogodziliśmy się dopiero 3 lata przed jego śmiercią. Zrobił się z niego dobrotliwy staruszek, którego było mi żal. Był 45 lat starszy niż ja. Co ciekawe ja pomimo że nienawidziłem alkoholu zacząłem go pić. Pierwszy raz na studiach. Długo się zastanawiałem dlaczego to robiłem.

    Nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli, że jestem chory psychicznie. Przypuszczałem że wszyscy ludzie reagują na pewne sytuacje stresowe podobnie jak ja, tylko lepiej to maskują. Ponieważ moja choroba wiązała się z niezauważalnymi stanami hipomanii, lecz z ciężkimi stanami depresji to jakoś udawało mi się przejść przez życie tak, aby nikt nie zauważył że jestem chory. Jeszcze jedna rzecz - niestety wraz z wiekiem objawy choroby stawały się coraz cięższe. włączyły się stany mieszane.

    Teraz mam kilkuletnią remisję, nie piję alkoholu i jakoś to życie upływa.

    Robert pamiętam cię sprzed 10-ciu lat. Byłeś pełen wigoru (siłownia, muzyka itp.). Liczyłeś że poradzisz sobie z chorobą. Gdyby udało ci się znaleźć dobrze płatną i interesującą pracę to objawy choroby byłyby płytsze. Tego ci życzę.

  2. MIA JOY był też film z Richardem Gere o chorobie dwubiegunowej. Na czad choruję już bardzo długo, aż za długo. Na razie trzeci rok mam remisję, myślę że tak już zostanie do końca życia. Finansowo jestem zabezpieczony, teraz korzystam z życia oddając się przyjemnościom.  Robię to co lubię i na co w danej chwili mam ochotę - poza alkoholem.

    Na tym forum jestem od 2010 roku i ciekawi mnie co dzieje się z Robertem. Śledzę jego losy od samego początku.

  3. Od kilku lat mam remisję, czuję się świetnie i oby tak dalej. Alkoholu nie piję wcale. Najważniejsza rzecz to ta, że nie muszę brać udziału w wyścigu szczurów.  Jeszcze kilka lat temu brałem w nim udział z różnym skutkiem. Byłem już na emeryturze górniczej, lecz założyłem firmę. Teraz mam spokój i mogę się zajmować rzeczami, które sprawiają mi przyjemność.

  4. No i nie doczekałem się nagrody. Kochane dzieci - wiecie co to czad? To jedna z najgorszych chorób psychicznych. Ja będąc w szpitalu, gdzie zdiagnozowali mi czad, wmawiałem lekarzom - może to szizofrenia? Co nieco, wiedziałem o dwubiegunówce, jak ją wtedy zwano. Moje szczęście polega na tym, że nigdy, nigdy nie miałem manii.

    Moje małe hipo, musiało być podtrzymywane przez alkohol.Najgorsza rzecz jaką zrobiłem w hipo, po alkoholu? Piękna, młoda dziewczyna, która podobała się nawet mojemu synowi - dałem jej 3000 pln. Jak myślicie, poszła? Poszła. Wynająłem, apartament w hotelu. To skutki łączenia alko i czadu.

    Jednego razu, zdarzyło mi się rozdawać pieniądze. Szczęście, że miałem tylko 5tys.

    Co zawdzięczam chorobie? To, że będąc nastolatkiem, musiałem być naj. We wszystkim. Były też okresy, depresji. Ale żeby z nich wyjść, potrafiłem kilka dni nie spać, dążąc, do upragnionego celu. Czego i Wam drodzy czadowcy życzę.

  5. Kochana Kasiu, odpisałem. Niestety, to jeszcze nie hipo.. Obudziłem się z kacem fizycznym i moralnym. Normalna depresja poalkoholowa. Aby ją zabić, musiałem coś wypić.

    Pieprzony czad. Wraz z upływem lat, dolega coraz bardziej. Współczuję tym, którzy cierpią na to. Mnie, do śmierci (naturalnej) pozostało już niewiele lat.

    Chcę jeszcze trochę użyć z życia. Ciężko, pomimo choroby, na to pracowałem.

  6. Ja też nie rozumię ( Wałęsa) dlaczego ten bład popełniało tylu ludzi, w tym i ja. W chwili obecnej jestem super nawalony. Tak trzymać./

     

    -- 25 cze 2011, 23:16 --

     

    Po co Ty idiotko piszesz w tym temacie.??? Zależy Ci na Seksie?

     

    A Ty lepiej nie pisz, jak jesteś napierdolony.

     

    Nie wiem czy to wystarczy - przepraszam. :uklon: Alkohol i czad, to niebezpieczeństwo obrażenia kogokolwiek, bez powodu.

     

    Kasiu niestety, chyba zaczynam wpadać w hipo.

  7. Kochana Kasiu nie wiem co chce od ciebie Dune. Czad jest tak szpetną chorobą, że w pewnym jej nasileniu, sami nie potrafimy sobie dać rady. Ja idąc na emeryturę miałem na koncie 300 000 pln. Emerytury dostałem 1000 euro. Została nas dwójka z żoną. Dzieci były na swoim. Żona zarabiała przeszło tałzen euro. Czyli żyć i nie umierać. Niestety, wtedy dostałem największej depresji. Prowadzącej mnie do samobójstwa. Nasilało się to z dnia, na dzień. Dlaczego? Do tej pory nie wiem.

    Jestem w chwili obecnej na balandze. Korzystam z życia w czasie remisji.

    Ktoś pisał o umiejętnościach ludzi chorych na czad. Mnie czad, aby nigdy nie być gorszym od innych (wtedy wpadałem w depresję, lub jej początki), ZMUSZAŁ DO BYCIA NAJLEPSZYM. Najlepszym we wszystkim. Jeżeli byłem w czymś gorszy, to znowu straszna depresja. Oczywiście, będąc młodym, nie zdawałem sobie z tej choroby sprawy.Jedno wiem, czadowcy, w początkowym okresie, są WYBITNI. Resztę sobie dopiszcie.

     

     

     

    PS. Catherine Zeta-Jones wyszła z psychiatryka. Miała wszystko co kobieta chciałaby mieć. Pokonał ją czad. Dlatego zwracam się z prośbą do przyjaciół z czad.

    Szpital, to nasz przyjaciel. Amen.

  8. Dune - czad można tylko oddziedziczyć (chyba, że nastąpi błąd genetyczny). Poprzez zachowanie się rodziców, nie można go dostać. Postawa rodziców może tylko pogłębić ten stan To jest błędne koło, które można przerwać poprzez niepłodzenie dzieci.

    Moja wnuczka ma ADHD. Jest super wesoła i wszędzie jej pełno. Objawy choroby czad występują dużo póżniej. U mnie pełne objawy wystąpiły po trzydziestce.

    Przeważnie bywa tak, że chory rodzic nie wiedząc nic o chorobie, leczy ją alkoholem, wywołując u dzieci dodatkowo nerwicę.

    Tak to niestety bywa.

     

    Kochana Kasiu, bardzo chciałbym Ci pomóc, lecz nie wiem jak. Tulę Cię mocno. Nie poddawaj się. Pamiętasz jak było fajnie w hipo?

    Dla nas najlepszy stan to remisja. Lecz kto chciałby się pozbyć skrzydeł, skoro już fruwał? Pozdrawiam Cię.

  9. Miniaa mnie udało się ukończyć Politechnikę Śląską, w czasach, kiedy uczelni było jak na lekarstwo. Na kierunek, na który zdawałem, przypadało 6-ciu kandydatów na jedno miejsce. O poziomie nauki może świadczyć fakt, że dzieci po ukończeniu studiów, moją dużo mniejszy zasób wiadomości.

    Zresztą chyba każdy widzi, jaki jest teraz poziom na dzisiejszych studiach

    Zazdroszczę Ci tej biologii - to było moje marzenie. Do tej pory oglądam filmy przyrodnicze i mam mieszkanie, zawalone roślinami egzotycznymi.

    Na czad cierpię już 45 lat. Dzieci, na szczęście, nie oddziedziczyły choroby. Obawiam się o wnuki. U mojej ukochanej wnuczki, pojawiły się objawy podobne do moich, jak byłem w jej wieku.

  10. Miniaa to forum poświęcone jest chorobie i to chorobie bardzo ciężkiej, jaką jest czad. Pod działaniem lekarstw i nie tylko, każdemu może przytrafić się błąd.

    Widziałem już tyle błędów w postach innych użytkowników, lecz żadnemu z nich, nie zwróciłem uwagi, wiedząc o ich chorobie.

    My tu nie piszemy dyktanda. Rzeczy, o których piszemy w tym dziale, są straszne. Zwracanie uwagi na jeden błąd w kilkuset napisanych, może wytrącić z równowagi nawet zdrowego, a co dopiero chorego.

     

    Pozdrawiam.

  11. Lub innych niewinnych ludzi? Nie rozumię tego.

    Nie rozumiem tego.

     

    Popisałaś się. Nie masz co robić??? Pisałem to po pijaku i dziwne, że nie zrobiłem więcej błędów.

     

    Co do samobójstwa w czadzie - przeważnie próbujemy je popełnić w skrajnej depresji, lecz wtedy nie mamy siły na to, aby wyjść z domu i zrobić to np. jadąc samochodem. Ja, przed moją próbą, obdzwoniłem kilka placówek, szukając pomocy. Nie przyszło mi do głowy, aby wezwać pogotowie.

    Ok. 300 tabletek, to było za mało na mnie. Depresja przyszła po długim okresie hipo, bez powodu (przynajmniej racjonalnego). Była spowodowana przejściem na emeryturę i okresem stagnacji w życiu.

    Dlatego teraz w wieku 60-ciu lat jeszcze pracuję w górnictwie. Mam już przepracowane 37 lat pod ziemią.

    Teraz, jak przychodzi ciężka depresja i nie mogę sobie z nią poradzić, zaliczam szpital. Do tej pory byłem trzykrotnie (Rambo 1,2,3).

    Zawsze przerywałem kurację tabletkami, sądząc, że jestem już zdrowy. Teraz stabilizatory (Depakine i 1 Ketrel na noc - świetny usypiacz), to moi najlepsi przyjaciele. Ketrel zmieszany z alko - nie polecam.

  12. Lub innych niewinnych ludzi? Nie rozumię tego.

    Kasiu trzymaj się. U mnie w dalszym ciągu remisja. Trochę to nudne, w porównaniu z hipo. W dalszym ciągu pracuję i odmawiam awansu. Mam już nauczki - wpadałem w hipo, po której to fazie naszej choroby, nieuchronnie następowała depresja.

    Pozdrawiam wszystkich czadowców. Trzymajcie się.

×