Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Golden_Queer

Użytkownik
  • Zawartość

    54
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. To forum zaczyna przypominać forum dla narkomanów ^^ A czy żałuję, że brałem leki...? Nie, bo to było ciekawe doświadczenie, ale w tym momencie, kiedy próbuję je odstawić (a jest to m.in. stary klasyczny neuroleptyk w małej dawce) mam poczucie, że chyba robi mi się dyskineza późna i to mnie przeraża. Oczywiście nikt nie ma pojęcia, co się wydarzy po odstawieniu, jakie objawy się pojawią, jakie uczucia, jakie zaburzenia, a miałem ich tyle, że naprawdę nie mam pojęcia, co będzie i moja lekarka też nie ma pojęcia. Dlatego radzę Wam z dobrego serca: nie liczcie na to gówno, liczcie na siebie, zmieniajcie siebie (i swoje życie) sami, a nie przy pomocy leków.
  2. A ja biorę teraz samo paro i to działa zupełnie inaczej, niż paro z trilafonem: ledwo, ledwo. Co mnie zaskakuje, to jakieś odblokowanie umysłu, wrażliwości, niestety, także na przykre bodźce. Już nie jest mi wszystko jedno. Już nie mam wszystkiego w dupie. Już nie ma tak, że na niczym mi nie zależy. Jest bardzo ciężko, ale próbuję jakoś sobie z tym radzić i nie wracać do tego ogłupiacza. I tak zresztą to już w przyszłym roku zostaje wycofane z produkcji. To, co napisałem o paro, to jednak działanie paro w połaczeniu z trilafonem albo chlorprotiksenem (i wygląda na to, że paro niewielkie miało tutaj znaczenie). Samo paro działa na mnie inaczej, bardzo słabo. Łagodzi ten ból psychiczny, ale ogólnie biorąc, jest mi przykro... I nie ma mowy o jakimkolwiek zobojętnieniu, rozleniwieniu, czy odwrażliwieniu: to działanie jest żadne w porównaniu z klasycznymi neuroleptykami. Jedzenie smakuje mi mocniej, zapach mocniej pachnie, pojawiają się pozytywne uczucia, także... seksualne :) Jest większa potrzeba nowości, zmiany, zainteresowanie światem. Jednak dużo też przykrości.
  3. Niestety: dziś mój ból psychiczny był już tak silny i nie do zniesienia... że wziąłem pół paroksetyny, bo jednak dopóki ją brałem nie było śladu bólu psychicznego. (Trilafon też w dużym stopniu go usuwał, ale raczej w większych dawkach, ale paro lepiej - nawet w małej dawce, asentra z kolei właściwie nie). Nieważne działania niepożądane: po odstawieniu paro jest JESZCZE GORZEJ!!! To dziwne, ale po pół godzinie ból psychiczny po prostu... zniknął.
  4. Co by jednak nie powiedzieć, to na paroksetynce, człowiek jest zadowolony, niewiele mu potrzeba do szczęścia, tymczasem kiedy to już przestaje działać... dziś ogarnęło mnie poczucie, zresztą zupełnie uzasadnione, że moje życie jest puste, że kręcę się od lat w kółko, że zmarnowałem wiele okazji, że mogłem tyle osiągnąć, że od lat się nie rozwijam, i nawet jak już zrobię ten krok do przodu, to po niedługim zazwyczaj czasie robię krok do tyłu. Ale... jednocześnie mam poczucie, że jestem w stanie to zmienić, że jestem, w stanie wziąć sprawy w swoje ręce. Tak, że może nie ma się czym aż tak bardzo przejmować.
  5. miko84: nie, kasztanek i bułka _pomogły_ w zaśnięciu - nie czytałeś mądrych książek, o tym, że zjedzenie węglowodanów przed snem może pomóc zasnąć ^^? W USA przed snem dawano dzieciom mleko i ciasteczka - nie bez tzw. kozery ^^ ja w każdym razie będę teraz kontynuować branie trilafonu przed snem, 4 mg, bo jednak bez niego niemal od razu robi się gorzej, wkurwia mnie tylko, że te #$%%@ nie chcą go dłużej produkować :/ beladin: 1. przedwczoraj brałem jeszcze chlorprotiksen 1 tabl na noc i dopóki go brałem, spałem regularnie do 12, następnego dnia nie wziąłem chlorprotiksenu, zażyłem bułkę i kasztanka, zasnąłem, ale spałem po tym tylko do 8 : 30!. Dziś po trilafonie spałem zresztą też do 12. Pewnie ten rytm dobowy na tym leku sam się unormuje :) 2. czy te rzeczy (komp. Int.) mają wpływ negatywny na psychikę człowieka to kwestia dyskusji, ale - one już z nami zostaną i będą coraz ważniejsze dla całej ludzkości :) Córka koleżanki mojej koleżanki całe swoje życie towarzyskie prowadzi w Internecie - z domu właściwie nie wychodzi poza szkołą. Dziecko ma ok 11 lat.
  6. OK, tylko zauważ, że ja wczoraj wstałem o 8 : 30, w ciągu dnia bylem 1,5 godziny na dworze, i nie kładłem się do łóżka przed 2 w nocy, telewizji w ogóle nie oglądałem (ale siedziałem przy kompie, tylko dużo przy nim pisałem) ale... w końcu postanowiłem, że jednak się położę, bo miałem poczucie zmęczenia i zużycia. I nic!!! Nie mogłem spać, jakby organizm w ogóle tego nie chciał, pomimo, że czułem zmęczenie! Próbowałem się wyciszać, nie myśleć, a tu nic! Tak, że ja nie sądzę, że to efekt niewłaściwego stylu życia, tylko rozregulowanie organizmu po braniu paro. Apetyt też zresztą mi nie wrócił. O seksie nie wspominam. A co do objadania się na noc, to przedwczoraj dopiero zjedzenie bułki i kasztanka, też gdzieś ok 3 w nocy dopiero sprowadziło senność!!!
  7. A ja już nie biorę paro z 2 tygodnie i nadal nie mogę zasnąć - nie wiem, czy to wina mojego mózgu, nieumiejętności zmuszenia siebie do spania, uśpienia siebie, czy po prostu słynna bezsenność po odstawieniu paro, która może trwać miesiącami. Więc wczoraj już chyba o 3 w nocy wziąłem (znowu) średni trilafon i poczułem się jakbym wziął benzodiazepinę albo morfinę: tak mnie zrelaksowało. Niedługo potem zasnąłem... W sumie to żałuję jednak, że producent trilafonu "nie jest w stanie dłużej produkować tego leku".
  8. Ja od początku wiedziałem co mnie gryzie, gorzej, że moi psychoterapeuci nie chcieli tego uznać - aż po kilku latach sami przyznawali mi rację. To, czego się od nich dowiedziałem, to jakieś mało ważne detale. Tak, że i psychoterapia mnie zawiodła, ale... czułem, że muszę w niej brać udział :) Nawet teraz czasem mam impuls, żeby pójść do Jacka, mojego ostatniego psychoterapeuty, ale hamuję siebie i mówię sobie, że to co powie mi Jacek, ja sam sobie mogę powiedzieć, i nie muszę za to płacić. Ale nie wiem, czy jednak w końcu nie wrócę do niego. Może tu wcale nie chodzi o terapię, tylko o zwykłą znajomość: to obrzydliwe, ale więź z psychoterapeutą potrafi być bardzo silna, głęboka, uzależniająca, możesz zacząć traktować go jak bliską osobą... a dla psychoterapeuty ta więź to jest po prostu BIZNES!!! ON TAK ZARABIA PIENIĄDZE!!! Po zakończonej sesji ma cie w dupie i zajmuje się swoimi sprawami Tak, że mam dodatkowy powód do żalu: że ważna dla mnie relacja to był czysty deal, nic więcej. Niestety, teraz mam też problem z PSSD.
  9. Ja teraz liczę już tylko na naturalną zdolność do regeneracji: a ponieważ wydaje się że mam dużą zdolność do uwalniania dopaminy, to pewnie to PSSD jednak nie potrwa długo. Gorzej z tym że ujawniają się z powrotem problemy psychoseksualne które były tłumione przez leki. Dziś rano wypiłem dwie kawy i mam lekkie drgawki ^^ Zupełnie nieobecne podczas leczenia seroxatem i trilafonem.
  10. Boże, mam poczucie, jakbym obudził się z jakiegoś wieloletniego letargu, zwłaszcza teraz, kiedy i chloprotiksen odstawiłem. To, co się już pojawia, to przede wszystkim reakcja na bodźce, zwłaszcza wizualne, dziwne to, niezwykłe, a przecież... kiedyś to działanie leków wydawało mi się dziwne i nienormalne. Niestety, dopiero teraz widzę, ile we mnie sprzeczności i dysonansów i dopiero teraz znowu mam poczucie, że mam problem, na który leki mnie po prostu... zobojętniły. I będę musiał go, niestety, rozwiązać pewnie sam.
  11. A ja muszę wam powiedzieć, że bez tego syfu, jestem bardzo agresywny i asertywny ^^ Jednak muszę coś dodać, o czym zapomniałem: cały czas biorę mały chlorprotiksen na noc, bo mam trudności z zaśnięciem. Zastanawiam się też, czy ten mały chlorprotiksen nie jest takim wentylem bezpieczeństwa dla mojego układu nerwowego, który zapobiega, że się tak wyrażę, jego przeciążeniu.
  12. lew: Tak, sama paroksetyna to na pewno nie jest lek dla mnie, ona jedynie cofnęła działania niepożądane, wywołane przez trilafon, które po pewnym czasie zaczęły być męczące (impulsywność, niepokój i zranienie emocjonalne, nasilenie objawów borderline, i niby-ADHD). Jednak z perspektywy czasu mam wrażenie, że, mimo wszystko, najlepiej czułem się, a przynajmniej funkcjonowałem na fluanxolu z lerivonem i na małych dawkach trilafonu - tylko po tym nosi !!! To też może być w pewnym momencie ciężkie do zniesienia! lubudubu: A ja się zastanawiam, czy lęk to jest w ogóle wskazanie do stosowania jakiegokolwiek leku psychotropowego. Całe życie żyłem w lęku, w stresie, w niepokoju, kiedy miałem 20, 22 lata lęki nasiliły się, niekiedy potrafiły być tak mocne, że myślałem, że jeszcze chwila i dostanę halucynacji (takie miałem skojarzenia). Oczywiście lęki miały swoje przyczyny: chociażby lęk przed nieznanymi ludźmi na zabawie sylwestrowej,, czy mnie zaakceptują, czy mnie nie odrzucą, czy nie zrobią mi czegoś złego. W pewnym momencie to zaczął być lęk dezintegracyjny, ale też, niestety, w pewien sposób wytworzony przeze mnie samego. Ale cały czas próbowałem po prostu tolerować te lęki i samemu je wyciszać, albo po prostu, tolerować. Niestety, mam wrażenie, że po leczeniu lekami, będę musiał od nowa uczyć się tolerowania swoich uczuć. Być może będą one nie mniej silne, niż kiedyś. Ale ja mam wrażenie, że lęk jednak trochę kręci ^^ To trochę tak, jakby zażyć jakiś narkotyk ^^
  13. Bardzo dobrze, że na temat PSSD został stworzony osobny wątek. Ja właśnie odstawiłem paroksetynkę i trilafon, bo dosyć miałem chemicznej kastracji, ale... na lekach z seksem, seksualnością było bardzo źle, a teraz, mam wrażenie, jest JESZCZE GORZEJ!!! Strasznie mnie to złości, na razie złości i mam nadzieję, że da się coś z tym zrobić. Przede wszystkim ze organizm, mózg, sam odzyska zdolność do podniecania się, reagowania na bodźce seksualne, pojawią się z powrotem spontaniczne erekcje, pożądanie, może nawet orgazm. Spróbuję autoterapii behawioralnej: oglądanie porno, fantazje, tworzenie literatury erotycznej, masturbacja - taką terapię zaleca osobom oziębłym sam prof. Lew-Starowicz. Może to coś pomoże... Niestety, na porno reaguję teraz tak, jakbym czytał gazetkę z biedronki. W pewnym sensie zaczynam nawet zastanawiać się, kim ja naprawdę jestem i jaką mam orientację seksualną, bo organizm nie bardzo jest w stanie dać mi jasne wskazówki. Co gorsza w tym momencie uświadamiam sobie, że ja już miałem PSSD po stosowaniu asentry w latach 2002 - 2004. Seks na tym leku był beznadziejny, a po odstawieniu leku część funkcji seksualnych wróciła, ale orgazm już nie wrócił. Nie mam go właściwie do dziś. -- 18 wrz 2012, 00:12 -- Na pocieszenie powiem, że przed asentrą brałem lerivon z fluanxolem, i te leki na seksualność działały rewelacyjnie (nawet za dobrze). Zawsze można spróbować brać je ponownie, o ile lekarz nam na to pozwoli. Albo chociaż sam lerivon, bo po fluanxolu nosi :)
  14. Patrząc na to, co napisałeś, można by się pokusić o twierdzenie, że bez paroksetynki poczujesz się JESZCZE LEPIEJ, niż na tych 5 mg :)
  15. Idealnego leku nie znalazłem, najbardziej mi pomaga i najmniej szkodzi trilafon, ale... też zabiera spice życia (chociaż jednak sporo go zostaje, zwłaszcza, gdy całą dawkę bierze się na noc i dawka nie jest duża). Może powinienem próbować brać dawkę minimalną? Nawet w schizofrenii w leczeniu podtrzymującym ludzie biorą... 2,5 mg olanzapiny na dobę. W USA trilafon jest stosowany jako stabilizator, podobno bardzo skuteczny, w dawce... 2 mg na noc! Może ten lek pomógłby też wielu osobom na tym forum? Na pewno ma mniej działań niepożądanych, niż paroksetynka, nie otępia też jak pernazyna. Mam wrażenie, że "relaksuje" układ nerwowy, przynajmniej tak odbieram jego działanie. Sądząc po ilości postów na jego temat tu na forum, w leczeniu nerwicy w Polsce nie jest stosowany. Mam też poczucie, że trilafon, zwłaszcza brany na noc, działa na emocje dosyć słabo, (zwłaszcza w dzień) i wiele z nich zostaje, i są całkiem silne, ale nie ma ekstremów. I że ta moja oziębłość - a właściwie upośledzenie funkcji seksualnych - to jest efekt brania paroksetynki.
×