Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wazniak

Użytkownik
  • Zawartość

    93
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. wazniak

    depresja?

    natręctwa - czyli myśli o bzdurach którym towarzyszy lęk - lęk wzmaga zastanawianie się nad normalnością co powoduje jeszcze większy lęk i spirala się zatacza.
  2. Czolem. Na forum jestem juz około 2 lata. Kiedys bywałem cześciej, gdyż męczylem się z nerwicą lękowa (agorafobia)podczas której bałem się wychodzić nawet z domu, jeździć komunikacją zbiorową. Wszystko jednak minęło w 100%. Jestem osoba bardzo otwartą i lubiąca kontakt z drugim człowiekiem jak również ciągłe zajęcie. Tym samym wyjście z tej przypadłości zajęło mi niewiele czasu (6 miesięcy). Niestety w miejsce nerwicy lękowej (która powodowała głównie objawy somatyczne) przyszło coś bardzo dziwnego. Z początku były to natrętne myśli dotyczące robienia krzywdy drugiej osoby, wypadków które mogłby się darzyć jakbym oszałał ( totalne bzdury i jakieś wkręty)..ale jakoś sobie z tym poradziłem i generalnie też to minęło (zajęcie się czymś w 100% pozwoliło nie myśleć o tych bzdurach). O ile te bzdurne myśli minęły, pojawiły się inne..i wciąż pojawiają się nowe, pod postacią takich nagłych i częstych ataków rozmyślań, dziwnych przemyśleń itp. Oto przykłady takich myśli: 1.Mam dostać jakąś pracę, ale nie taką jaką bym chciał... nie taką na jaką pracowałem przez wiele lat.. czuje się w tej materii taki niedowartościowany (ale też niecierpliwy bo z drugiej strony mam jakąś szansę na lepszą) 2.myśli dotyczące tego że coś ze mną nie tak, że czuje się czasem zawieszony, że nie mogę uciec od jakiś dołów, myśli, że nie mogę się skoncentrować do końca na czymś innym gdy przychodzi atak myśli... 3.wydaje mi się że mam maniakalne zachowania (bo dziś dzwoniła jakaś kobieta i ja jakoś dziwnie sie zachowałem, mówiąc do niej za szybko) .... ale to też mi się zdaje i się nad tym zastanawiam czy jest tak czy nie. Moi znajomi twierdzą jednak bezpardonowo że jestem w 110% normalny... ja jednak wmawiam sobie jakieś bzdury (może hipochondria?) Takie myśli dotyczą generalnie wszystkiego co się dookoła dzieje (w momencie ich przyjścia obniża się nastrój, tracę apetyt itp). Zacząłem się po prostu zastanawiać czy cokolwiek co pojawia się w mojej głowie jest normalne ...i dlaczego zamiast to olać (jak robiłem przez 24 lata mojego życia) to wszystko wzbudza we mnie lęk przed jaką chorobą, derealizacją, depersonalizacją i podobnymi bzdurami. Oczywiście mam fazy w których jest super i nie myśle o pierdołach (przeważnie w ciągu dnia, gdy mam jakieś zajęcie, albo widzę się z kumplami).. ale gdy siedzę samemu w domu to jest porażka:/ Dodam tylko, że nie straciłem żadnego sensu w życiu, boję się tylko tego co się pojawia w moich myślach, tych totalnych pierdół którymi się przejmuję, nad którymi się zastanawiam.... Nie wiem zbytnio czy iść do psychiatry czy do psychologa? To wszystko ma charakter bardziej ataków niż ciągłego doła i ciągłego zastanawiania się.. W sumie raz byłem u psychologa, ale gdy poprosił mnie o przyrównanie tych złych myśli do koloru ;d to stwierdziłem że chyba się nie nadaję na taką terapię jestem osoba bardzo konkretną i raczej realista niż marzycielem. Co myślicie o tym? (sorry że bez składu i ładu i z błędami, ale czasem trudno opisać swój stan wewnętrzny )
  3. Czolem. Na forum jestem juz około 2 lata. Kiedys bywałem cześciej, gdyż męczylem się z nerwicą lękowa (agorafobia)podczas której bałem się wychodzić nawet z domu, jeździć komunikacją zbiorową. Wszystko jednak minęło w 100%. Jestem osoba bardzo otwartą i lubiąca kontakt z drugim człowiekiem jak również ciągłe zajęcie. Tym samym wyjście z tej przypadłości zajęło mi niewiele czasu (6 miesięcy). Niestety w miejsce nerwicy lękowej (która powodowała głównie objawy somatyczne) przyszło coś bardzo dziwnego. Z początku były to natrętne myśli dotyczące robienia krzywdy drugiej osoby, wypadków które mogłby się darzyć jakbym oszałał ( totalne bzdury i jakieś wkręty)..ale jakoś sobie z tym poradziłem i generalnie też to minęło (zajęcie się czymś w 100% pozwoliło nie myśleć o tych bzdurach). O ile te bzdurne myśli minęły, pojawiły się inne..i wciąż pojawiają się nowe, pod postacią takich nagłych i częstych ataków rozmyślań, dziwnych przemyśleń itp. Oto przykłady takich myśli: 1.Mam dostać jakąś pracę, ale nie taką jaką bym chciał... nie taką na jaką pracowałem przez wiele lat.. czuje się w tej materii taki niedowartościowany (ale też niecierpliwy bo z drugiej strony mam jakąś szansę na lepszą) 2.myśli dotyczące tego że coś ze mną nie tak, że czuje się czasem zawieszony, że nie mogę uciec od jakiś dołów, myśli, że nie mogę się skoncentrować do końca na czymś innym gdy przychodzi atak myśli... 3.wydaje mi się że mam maniakalne zachowania (bo dziś dzwoniła jakaś kobieta i ja jakoś dziwnie sie zachowałem, mówiąc do niej za szybko) .... ale to też mi się zdaje i się nad tym zastanawiam czy jest tak czy nie. Moi znajomi twierdzą jednak bezpardonowo że jestem w 110% normalny... ja jednak wmawiam sobie jakieś bzdury (może hipochondria?) Takie myśli dotyczą generalnie wszystkiego co się dookoła dzieje (w momencie ich przyjścia obniża się nastrój, tracę apetyt itp). Zacząłem się po prostu zastanawiać czy cokolwiek co pojawia się w mojej głowie jest normalne ...i dlaczego zamiast to olać (jak robiłem przez 24 lata mojego życia) to wszystko wzbudza we mnie lęk przed jaką chorobą, derealizacją, depersonalizacją i podobnymi bzdurami. Oczywiście mam fazy w których jest super i nie myśle o pierdołach (przeważnie w ciągu dnia, gdy mam jakieś zajęcie, albo widzę się z kumplami).. ale gdy siedzę samemu w domu to jest porażka:/ Dodam tylko, że nie straciłem żadnego sensu w życiu, boję się tylko tego co się pojawia w moich myślach, tych totalnych pierdół którymi się przejmuję, nad którymi się zastanawiam.... Nie wiem zbytnio czy iść do psychiatry czy do psychologa? To wszystko ma charakter bardziej ataków niż ciągłego doła i ciągłego zastanawiania się.. W sumie raz byłem u psychologa, ale gdy poprosił mnie o przyrównanie tych złych myśli do koloru ;d to stwierdziłem że chyba się nie nadaję na taką terapię jestem osoba bardzo konkretną i raczej realista niż marzycielem. Co myślicie o tym? (sorry że bez składu i ładu i z błędami, ale czasem trudno opisać swój stan wewnętrzny )
  4. odwrocenie uwagi...? czy tez tak macie, ze gdy rozmawiacie z kims i jestescie w 100% pochlonieci rozmowa to czarne mysli uciekaja ? zastanawiam sie czy to dobry sposob i ..czy on cos rozwiazuje.
  5. Marku :) no mowie ze nie biore juz 4 miesiace :) i wrocilo .. bylem u psychiatry ponownie - powiedziala ze nie ma co wracac do seroxatu, ze nie potrzebuje lekow, mam tylko zapisac sie na dobra psychoterapie i chyba tak zrobie..
  6. podczas terapii seroxatem, jakis tam gigantycznych roznic w uczuciach nie zauwazalem... ale tak jak mowie, teraz po terapii zauwazam. mam wrazenie ze po terapii SSRI wszystko wrocilo troche w innym stanie i bardzo nasilone fakt jest natomiast taki, ze gdy zajme sie czyms bardzo intensywnie, np rozmowa z kims, to bardzo czesto zapominam o tym dole, albo po prostu on sam znika.. -- 25 kwi 2011, 10:14 -- nie ma takiej opcji zeby sie poddawac czy cos w ten desen, to jest tylko i aż rodzaj takiego przygnebienia... co wiecej :) to bardzo ciekawy przypadek :) potrafilbym caly czas spedzac dzien grajac w kosza czy w pilke ..ale zabrac sie do jakiejs nauki/pracy umyslowej totalnie nie potrafie (wtedy intensywnie wracaja czarne mysli, dolina i przygnebienie spowodowane totalnym brakiem skupienia, brakiem efektywnosci...) bylem u psychiatry ponownie - powiedziala ze nie ma co wracac do seroxatu, ze nie jest zle... odczulem bardzo pozytywny wplyw tej rozmowy. 2 dni totalnej mobilizacji.. no a potem znowu dol ;d
  7. napisze to moze ciut inaczej: przed terapia seroxatem : duzo duzo duzo pozytywnych mysli, dobra motywacja, codzienna walka ...ale tak gigantyczne napady leku, ze nie moglem wyjsc za blok... w trakcie tarapii seroxatem: 0 lekow, super motywacja, zero zmartwien 4 miesiace po terapii seroxatem: lek maly, jednak pozwala na codzienne obowiazki, ALE nastrój totalnie popsuty
  8. heh poniekad tak, ale jednak wychodzic z domu moge nauczylem sie opanowywac stres do naprawde rewelacyjnego poziomu... tylko te doliny martwia, totalna hustawka nastroju, stany w ktorych przez godzine jestem radosny i mysle pozytywnie a przez reszte dnia nie moge sie zmotywowac do niczego..
  9. co komus to swinstwo powrocilo ? jestem 4 miesiace po terapii seroxatem i ...tak jakby wszystko znowu wrocilo. co prawda nie mam juz napadow leku, umiem sie uspokoic nie panikowac, ale lęki wracają tym co niepokoi bardziej są totalne wahania nastroju - czego do tej pory nie mialem. doły, głupie myśli...czasem -jak dzis- budze sie rano i mam totalnego doła czy ktos przez cos takiego przechodzil ? wytrwaliscie bez leku, czy jednak wrociliscie do Seroxatu?
  10. lęk to lęk ... za lęk odpowiedzialne sa noradrenalina kortyzol i inne dziwne hormony. wiecpewnie zbytniej roznicy nie ma
  11. czulem sie juz tak znakomicie po 5 miesiacach, ze w ogole zapomnialem o leku ..i niestety zaczalem zapominac o braniu tabletek regularnie. zdarzalo sie tak ze nie bralem przez 2 dni .. wiec uznalismy z Pania doktor ze skoro juz tak z tego wyszedlem to dalsza terapia nie jest mi potrzebna ... odziwo..po miesiacu pojawily sie pierwsze objawy odstawienia...no i tu jest problem. zobaczymy co bedize dalej. nie zmienia to jednak faktu, ze ataki nie sa juz tak straszne
  12. najwazniejszy jest HUMOR i CHĘĆ ! i brak lęków - sama zobaczysz. zresztą tak jak ci juz napisałem, SSRI leczą więc warto przejśc przez te pół roku otyłości.
  13. jadlem normalnie. ten lek zatrzymuje wode. (moze to bedzie niesmaczne co napisze, ale biorac sero chodzilem siusiu tylko 2x dziennie) :PP ale co tam kg.. nie ma lepszego leku. totalnie przywraca do zycia
  14. ja przytylem na seroxacie 20 kg ;P glownie brzuszek i buzia ;P widac strasznie ;P ale co tam ;> radosc wrocila, leki minely, zycie sie otworzylo najgorsze jest tylko odstawienie. ja juz walcze z nim miesiac.. 3 dni super, 1 dzien koszmarnie, 3 dni super 2 dni koszmarnie itd.. trzeba sie na to przygotowac. ale panika odeszla w niepamiec
  15. dawno mnie tu nie bylo. tak! to byl efekt seroxatu - totalnie przywrocil mnie do zycia. znowu stanalem przed tlumem - moglem mowic tak jak kiedys bez zadnych nawet najmniejszych lekow. (a wychodzilem z dosc powaznej agorafobii) po 6 miesiacach odstawilem ...i jest FATALNIE. cos strasznego. odstawialem przez 20 dni , 20mg, 10mg, 20mg,10mg a wiec polowa co drugi dzien. a ostatnie 10mg zjechalem w 3 dni... prady byly, bezsennosc byla przez jakies 2-3 dni .. minelo 20 dni i mam gigantyczne zawroty glowy, ktore powracaja co kilka godzin. cos fatalnego jeszcze w zyciu czegos takiego nie mialem. leki takze wracaja, ale nie wpadam juz w panike i umiem jej zlagodzic. ogolnie.. oby to jak najszybciej minelo.
×