Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kino

Znaleziono 1 wynik

  1. eRCe

    Zatrzymajcie ten ślub!

    Ostatnio natknąłem się na teledysk do utworu „Stop the Wedding” Ashe (on sam poniżej) i oglądałem go już chyba z kilka razy. Nie chodzi nawet o samą muzykę, (umówmy się - ta jest bardzo przeciętna) co o absolutnie genialną warstwę wizualną, która od pierwszych sekund wywołała we mnie "uczuć" nostalgii. Gdy jako dziecko oglądałem z dziadkiem stare filmy na wysłużonym ekranie CRT – choćby kultowego, czarno-białego Zorro z Guyem Williamsem – kino miało w sobie jakąś szczególną magię. Ten teledysk w genialny sposób oddaje tamtego ducha. Estetyka lat 50 i 60. wylewa się tu z każdego kadru i widać, że to nie jest tania produkcja z tanią nakładką wizualną w edytorze, tylko przemyślany hołd dla tamtej epoki. Ubiór, fryzury i mimika: Aktorzy i sama Ashe są wystylizowani bezbłędnie – od skrojonych z klasą garniturów i sukienek (domyślny styl tamtej epoki - elegancja na co dzień), po specyficzne, ułożone z dbałością fryzury. Do tego dochodzi ta ikoniczna dla epoki, nieco teatralna gra aktorska i bogata mimika, gdzie emocje wyraża się spojrzeniem czy drobnym gestem, a nie nadmiernym krzykiem, pajacowaniem, jak w obecnych filmach. Sama wokalistka z resztą świetnie wpasowuje się w ówczesny kanon piękna kobiecego lat 50 i 60. Subtelna blondynka, szczupła, zgrabna, nie narzucająca się nachalnie swoją seksualnością, a bardziej ciesząca oko swoją elegancją. Oświetlenie, kolor i ziarnistość: Ciepła, nieco wyblakła paleta barw, (charakterystyczny Technicolor), miękkie światło budujące intymny nastrój oraz subtelna ziarnistość taśmy filmowej sprawiają, że obraz ma niesamowitą głębię i organiczność, której tak bardzo brakuje dzisiejszym, sterylnym produkcjom cyfrowym. To zresztą przypomina mi, dlaczego tamte produkcje miały w sobie to „coś”. W tamtym kinie istniały przecież ściśle przestrzegane konwenanse w relacjach damsko-męskich, a na ekranie królowała prawdziwa klasa aktorów i aktorek. Bogata gra słów, gestów, emocji, powolne budowanie więzi w scenach romantycznych. Ta wysoka kultura bycia, elegancja i takt tworzyły pewien wzorzec, do którego ludziom po prostu chciało się aspirować. Ten teledysk to dla mnie piękny powrót do czasów, kiedy sztuka filmowa miała w sobie mnóstwo uroku, a seanse z dziadkiem były małym świętem. Co wy myślicie? Miewacie nostalgia tripy w kierunku starego kina?
×