Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

noell24plus

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. noell24plus

    Witam !

    Jestem praktycznie nowa, nie licząc, że ileś tam czasu wstecz założyłam konto i raz coś pisałam, to jednak uważam się za nowicjuszkę. Mam problemy natury psychologicznej więc od zawsze interesuję się psychologią, gdyż to pozwala mi bardziej zrozumieć swoje odczucia. Czytam Wasze posty i analizuję, widzę, że nie tylko ja zmagam się z rożnego rodzaju problemami tego typu. Dlatego chciałabym wszystkim forumowiczom i moderatorom tego forum przedstawić się bliżej. Jestem dojrzałą kobietą, wychowałam (wychowuję) troje dzieci w wieku 24, 19, 17 lat. Mam dom, męża i rodzinę. A mimo to coś nie gra w moim życiu, dlatego tu jestem. Witam wszystkich !
  2. Dzięki za poradę, to wszystko jest bardzo trudne dla mnie. To co piszesz, że ja jestem uzależniona, to znaczy ja nie przejawiam agresji, choć czasami czuje bezsilność i smutek i to u mnie przejawia się w postaci depresji. Nawet nie próbuję być agresywna. Wiem, że powinnam się leczyć na depresję, bo mam dzieci i sobie nie radzę z tym wszystkim.
  3. Właśnie tak myślałam, że to tudna sprawa z namówieniem na leczenie kogoś, kto uważa się za zupełnie zdrowego, a w rezultacie robi różne rzeczy, których potem nie da się już odkręcić. A gdyby osoba się zgodziła na takie leczenie, czy poddaje sie leczeniu takie przypadki, czy raczej to jest postrzeganie jako rodzaj charakteru? Już sama nie wiem, bo jestem w związku z takim człowiekiem i przez to ja ciągle łapię depresję, bo nie radzę sobie z tym, a chciałabym utrzymać ten związek dla dobra dzieci. Depresja u mnie spowodowana jest tym, że mąż ma napady agresji i nie można z nim omówić żadnej sprawy spokojnie tylko zaraz się awanturuje, od razu sięga po najcięższe argumenty typu rozwód, podpalenie domu, i takie tam, aby się na mnie wyżyć. Ostatnio stwierdził, że nie ręczy za siebie i może mi coś zrobić. Jak myślicie czy mam brać to na poważnie, czy nie zwracać uwagi na jego grożby? Ale jak nie zwracam uwagi to robi się coraz bardziej agresywny, niszczy coś, albo robi mi coś na złość, aż zobaczy, że się rozpłaczę i zdenerwuję. Mąż ma też takie zachowania np. że w nerwach wybiega z domu i bierze sznur, mówiąc żegnaj. Czasami nawet jak nie jest zdenerwowany to potrafi być agresywny np. kopnie psa, lub kiedyś strzelał z wiatrówki do psa. Wiem, że jemu jest też ciężko ztym żyć. Gdybym spróbowała, go jakos załagodzić to może, zgodziłby się na leczenie chociażby u psychoterapeuty. Ale czy to można wyleczyć?
  4. Cześć, ja też leczyłam się na depresję, ale same leki nie wiele mi dały pokonałam ją siłą swojej woli. Jak traciłam sens życia. Wszystko wydawało mi się bezbarwne, ludzie, których mijałam na ulicy byli dla mnie jak kosmici, uświadomiłam sobie, że to choroba i codziennie wmawiałam sobie, że rzeczywistość jest inna to mnie się wydaje to wszystko takie bezsensu, jak miałam myśli samobójcze nigdy się im nie poddałam, bo na taką myśl mój mózg otrzymywał ode mnie odpowiedz- to jest choroba i mam zniekształcony obraz rzeczywistości. Usilnie wmawiałam sobie, że moje samopoczucie wywołuje chemia, która krąży w mózgu. I nigdy nie próbowałam nawet dopuścić do próby samobójczej, a naprawdę nie miałam nieraz wsparcia od nikogo i wydawało mi się, że jestem sama bezsilna na tym świecie i nie ma dla mnie żadnego ratunku. Płakałam z bezsilności, póżniej przychodziła obojętność. Jednak brałam się w garść, zabierałam się za robienie czegoś i tłumaczyłam sobie to jest tylko choroba życie naprawdę może być piękne. Pozdrawiam i życzę dużo optymizmu
  5. noell24plus

    Cześć!

    Jestem nowa na tym forum interesuje mnie psychologia ogólnie. Często przeżywam stany depresyjne i dlatego tutaj jestem. Witam wszystkich forumowiczów i pozdrawiam serdecznie
  6. Bliska mi osoba stosuje agresję wobec mnie, zarówno jest to przemoc fizyczna jak i psychiczna, czy można to jakoś leczyć? Osoba ta niestety nie uważa, że powinna się leczyć, wręcz przeciwnie twierdzi,że to ja ją prowokuję do takiego zachowania. I czy to jest usprawiedliwienie dla człowieka mającego tę przypadłość? Może ktoś zechciałby się na ten temat wypowiedzieć. A jeżeli według Was powinna się leczyć, to jak ją do tego przekonać?
×