Kiusiu
Użytkownik-
Postów
620 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia Kiusiu
-
"Na pustyni Kara-kum jest fabryka eros gum, tidum-tidum tidum-tum, wszystkie dętki i opony przerabiamy na kondomy, nawet stara zakonnica kondomami się zachwyca" - taka piosenka z czasów podstawówki mi się przypomniała po przeczytaniu tego.
-
Nie wiem, co się mówi o jakichś bliżej nieokreślonych modelkach, ale BMI 14 oznacza skrajne wygłodzenie i zagrożenie życia. Zresztą, wychudzone modelki to szkodliwy trend. Promowanie anoreksji jest szkodliwe. Moje BMI wynosi 19, czyli jest prawidłowe.
-
Kromkę razowego chleba z żółtym serem, skropioną olejem lnianym (bez masła), kilka orzechów włoskich, garść szpinaku, trzy marchewki i cztery jabłka. Póki co.
-
Ty jeszcze żyjesz przy tym? To oznacza skrajne wygłoszenie stanowiące poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Anoreksja jak nic. Nastolatki, które są tak wychudzone i wygłodzone, trafiają do szpitali z powodu zagrożenia życia.
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
Kiusiu odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
Najpierw sam piszesz, że jesteś nieatrakcyjny, a potem, że kobiety się za tobą nie oglądają - cóż, trudno, żeby było inaczej, wszak jedno wynika z drugiego. Choć nawet większe znaczenie może tu mieć mowa ciała. Ona znaczy więcej niż się wydaje, zwłaszcza dla kobiet, które są spostrzegawcze. Jednak największe znaczenie ma to, że jesteś niedojrzały emocjonalnie, samolubny, egocentryczny i negatywnie nastawiony i użalasz się nad sobą. A do tego jesteś zawistny i nienawistny. To odrzuca kobiety bardziej niż wygląd. Nad tym wszystkim, nad emocjami i tym, co nazywasz "charakterem", można pracować. Tylko trzeba chcieć. Jak rzeczywiście masz poważne myśli samobójcze, to jedź do Choroszczy i nie truj dupy ludziom tutaj. A co oznacza "wyjątkowo moralna osoba"? Jak należy to rozumieć? "Siusiak" to sympatyczne, pieszczotliwe i trochę żartobliwe określenie. Nie mam problemu z tym słowem. -
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Kiusiu odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
Ta książka prezentuje poglądy sprzeczne z powszechnie uznawanym konsensusem medycznym dotyczącym związku między cholesterolem a chorobami układu sercowo-naczyniowego. Mimo że jej autor, Ravnskov, jest doktorem nauk medycznych, to jego tezy są uznawane przez główne towarzystwa kardiologiczne i medyczne za kontrowersyjne i niepotwierdzone. Badania kliniczne i metaanalizy potwierdzają związek między wysokim poziomem cholesterolu LDL a zwiększonym ryzykiem zawału, udaru i miażdżycy. Książka Ravnskova jest popularna wśród czytelników poszukujących alternatywnych podejść do zdrowia i promowana w kręgach medycyny alternatywnej, np. przez Jerzego Ziębę. Co powinno zapalić czerwoną lampkę u ludzi, którzy orientują się co do szarlatanerii takich osobników. No chyba że uważasz Jerzego Ziębę za uczciwego i rzetelnego. Polecam nie traktować tej książki jako uniwersalnej prawdy naukowej, tylko jako perspektywę jej autora. O ile wiem, Ravnskov, który stał się obiektem krytyki ze strony innych naukowców, sam niejako stworzył nowe mity na temat cholesterolu. Oparł swoje główne argumenty na źle zaprojektowanych badaniach, m.in. braku grup kontrolnych. Pominął złożoność związków biologicznych i błędnie zinterpretował wyniki badań, oczekując liniowych zależności - co wytknął mu np. Olov Wiklund w komentarzu do książki Ravnskova. W komentarzu do tez Ravnskova opublikowanym w recenzowanym czasopiśmie naukowym "British Journal of Nutrition" Jan Pedersen wraz z innymi napisał, że Ravnskov ignoruje wysokiej jakości badania wykazujące związek między spożyciem cholesterolu a poziomem lipidów we krwi i związek przyczynowo-skutkowy cholesterolu z miażdżycą. Autorzy komentarza wykazali, że argumenty Ravnskova są często błędne. Ogólnie, towarzystwa medyczne, kardiologiczne i dietetyczne są zgodne, że najzdrowszą dietą jest śródziemnomorska, oparta na niskiej zawartości tłuszczów i cholesterolu. Do zdrowych zaliczają się też dieta DASH, okinawska i adwentystów dnia siódmego. A jeśli ktoś twierdzi, że dieta wysokotłuszczowa jest dietą dobrą na całe życie, to niech wskaże społeczności, które od pokoleń żyją na takiej właśnie diecie i są bardziej długowieczni niż inni i mają niższe ryzyko chorób serca. Tradycyjni Eskimosi, którzy żyli i żyją na diecie wysokotłuszczowej, opartej na mięsie, mieli i mają zawały, udary i miażdżycę częściej niż ludzie na dietach niskotłuszczowych i o niskiej zawartości produktów odzwierzęcych. Już sto lat temu badacze zwracali na to uwagę - co przeczy popularnemu wśród wysokotłuszczowców przekonanie, jakoby zdrowie Eskimosów zepsuło dopiero zetknięcie się z tzw. dietą zachodnią. Pytanie, skąd się u niej ta pasja wzięła. -
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Kiusiu odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
A co z wadami? Jak choćby niedobór błonnika i nadmiar cholesterolu? Niedobór błonnika zwiększa ryzyko raka jelita grubego i innych raków układu pokarmowego. Ludzie będący na diecie śródziemnomorskiej lub podobnych do niej dietach: adwentystów dnia siódmego, DASH i okinawskiej, są najbardziej długowieczni na świecie. A nie ludzie na diecie ketogenicznej. Propagatorzy diety ketogenicznej, a także carnivore, lubią twierdzić, że wysoki cholesterol stwarza mniejsze ryzyko niż wysokie trójglicerydy, jeśli chodzi o ryzyko miażdżycy, zawału, udaru, choroby wieńcowej itd. Jednak to nieprawda - podwyższone trójglicerydy stwarzają umiarkowane ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, a podwyższony cholesterol LDL stwarza to najważniejszy czynnik ryzyka rozwoju miażdżycy, zawału i udaru. Większe niż podwyższone trójglicerydy, które z kolei potęgują szkodliwe działanie LDL. Te informacje można łatwo znaleźć, mimo że różni internetowi keto-guru oraz carnivore-guru lubią szerzyć dezinformację w tej kwestii. Właśnie te wady, to ryzyko, jest powodem, z którego dieta keto nie jest przez dietetyków ani kardiologów zalecana jako dieta do długoterminowego stosowania. Tzn. gdzie o tym czytasz? Bo ludzie pierwotni jak najbardziej jedli owoce i nasiona - ogólnie, nie byli na ketozie. Ja nie jadam batoników, choć jestem tylko na nierestrykcyjnej diecie śródziemnomorskiej i po prostu zdecydowałem, że nie będę jadać słodyczy, a już na pewno nie takich jak batoniki czy wafelki, które zresztą bardziej niezdrowe są przez zawartość w nich tłuszczów trans, a nie zawartość cukru. I większość kalorii w batoniku pochodzi z tłuszczu, nie cukru. Czarna czekolada i sporadycznie lody czekoladowe to jedyne, na co sobie pozwalam ze słodyczy. Mogłeś równie dobrze zdecydować się nie jeść słodyczy i nie podejmować tak skrajnych ani radykalnych środków jak przejście na ketozę. Oczywiście, sam decydujesz. Piszę o tym tylko w celu pokazania nieco innej perspektywy. W ogóle, tak z ciekawości: skąd pomysł akurat na keto zamiast na dietę śródziemnomorską, DASH czy okinawską? W utrzymaniu dobrej flory jelitowej bardzo pomaga wysoka zawartość błonnika - a o tym nie sposób mówić odnośnie keto. -
Tak. Szturmy jak szturmy, ale jak to wygląda na ćwiczeniach? W ogóle to nie wiem, czy podczas ZSW do 2009 poborowi czasem nie używali wyłącznie ślepych nabojów - wszak pozwolenia na broń to oni nie mieli. I czy gdyby mieli przywrócić pobór, to na jakich zasadach w tej kwestii. To nie była ironia, tylko na poważnie.
-
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Kiusiu odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
Moja dieta akurat składa się głównie z węglowodanów, a jednak nie mam problemów z podjadaniem ani napadami głodu. Cukier na czczo miałem 91, gdy ostatnio sprawdzałem. Pewnie dlatego, że nie jadam "czystych" węglowodanów, tylko łączę je z tłuszczem, a nieraz również z białkiem. I dbam o regularne nawodnienie. Ogólnie, jem posiłki złożone z wszystkiego po trochu. Na diecie ketogenicznej bym nie wytrzymał - musiałbym zrezygnować niemal z wszystkiego, co lubię, i zmuszać się do jedzenia rzeczy, których nie lubię. Ogólnie, keto to zupełnie nie dla mnie. Nie wspominając już o tym, że naprawdę wkurzający potrafią być różni keto-sekciarze, którzy za swój życiowy cel wybrali sobie szkalowanie i demonizowanie węglowodanów, i z których wypowiedzi można wywnioskować, że bilans kaloryczny nie ma znaczenia, że ludzie tyją wyłącznie od węglowodanów, albo że węglowodany mają znacznie więcej kalorii niż tłuszcze (mimo że jest odwrotnie) i że ogóle to kilogram smalcu ma tyle samo albo mniej kalorii co kilogram buraków. Dieta śródziemnomorska jest łatwa w prowadzeniu i utrzymaniu, nie jest restrykcyjna, a jej naruszanie nie powoduje jakichś wyraźnych przeszkód. Jest też dobra jako dieta na całe życie. Czyli całkiem inaczej niż ketogeniczna, która została opracowana jako dieta lecznicza, którą należy stosować przez określony czas, np. kilka miesięcy, a nie przez całe życie ani lata. Chleb, banany, jabłka, pomarańcze, mandarynki, arbuzy, mango, marchew, makaron, kasza gryczana, soczewica, hummus, czarna czekolada - trudno mi sobie wyobrazić bez tego życie. A na diecie ketogenicznej nie mógłbym tego jeść. Bym się katował. -
Głęboka woda Polski wschodniej a może Polski w ogóle
Kiusiu odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Kroki do wolności
Dobre pytanie - wszak tłuszcz jest potrzebny, w tym niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), jak Omega-3 i Omega-6. Szkodliwe są natomiast tłuszcze nasycone i tłuszcze trans. Najlepsze źródła tłuszczu to oliwa z oliwek, olej lniany, olej z wiesiołka i orzechy, m.in. włoskie, laskowe, brazylijskie i nerkowce. Zdrowe są też niektóre ryby. -
Autyzm wiąże się m.in. z nadwrażliwością na bodźce i gwałtownymi, niekontrolowanymi reakcjami emocjonalnymi na nadmiar stresu czy bodźców, przypominającymi ataki szału (meltdowny), a czasem czymś wręcz przeciwnym, czyli czasowym wyłączeniem się i odcięciem (shutdowny) - zatem zasadne jest stwierdzenie, że ludzie w spektrum nie byliby dobrymi kandydatami na żołnierzy. A już na pewno służących w jednostkach liniowych. Wprawdzie gdy miałem 18 lat i byłem na wojskowej komisji lekarskiej i miałem przydzielaną kategorię, to jeszcze nie miałem historii leczenia się psychiatrycznie, a tylko pobyt na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym i wpisaną w kartę pobytu diagnozę, zresztą błędną - ale później taka historia się pojawiła. Co do psychopatów, to patrząc na wielu oficerów, w wojsku nieraz zawodowo służą psychopaci. ^^ Gdybym miał robiony profil psychologiczny, to bardzo możliwe, że wyszłoby, że jestem neuroatypowy, ASD. O ile byłoby to przeprowadzone rzetelnie, a nie poprzez hooyovy kwestionariusz MMPI-2, który mnie wyszedł niediagnostyczny. To nie wiedziałem - ciekawe, czy jak ktoś ma 165 cm wzrostu i waży ok. 50 kg, to też może być komandosem, jak zdecydowaną większość masy mięśniowej ma w dolnej połowie ciała, zaś w górnej prawie wcale.