Ja miałam benzo raz, przy pierwszym mega ataku choroby 8 lat temu. Brałam Afobam przez 3 tygodnie, stopniowo schodząc i zwiększając paroksetynę. Jazda była mega, ale chyba bez tego wtedy by się nie dało... Od tamtego czasu dostaję zawsze afobam awaryjnie i noszę w torebce, ale nigdy już nie wzięłam, choć lekarz zachęcał doraźnie. Wchodziłam na paro już kilka razy od tamtego czasu, ale wiedząc czego się spodziewać dawałam radę przeczekać. Codziennie myślałam - będzie lepiej, niedługo będzie dobrze, powtarzałam jak mantrę. I było:) Trzymaj się!
Ja miałam za pierwszym razem agorafobię przez około miesiąc, nie byłam w stanie wyjść dalej niż za furtkę domu. Zero kontaktu z ludźmi, jedynie najbliższe osoby mieszkające ze mną. Ale po tym jak przeżyłam trzy dni prawie ciągłego ataku paniki (to było moje pierwsze nieoczekiwane zderzenie z chorobą) i dostałam diagnozę u psychiatry oraz leki, wierzyłam, że gorzej być nie może. Tamto było piekłem, wszystko potem było już coraz i coraz lżejsze. Nadal miewam złe stany, ale nie umiem sobie wyobrazić jak ja przeżyłam tamto... Domownicy są wsparciem ogromnym, to akurat dla mnie rzecz najważniejsza. Jeśli masz kogoś bliskiego, oprzyj się na nim i daj sobie pomóc.