Skocz do zawartości
Nerwica.com

Piotr03

Użytkownik
  • Postów

    29
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia Piotr03

  1. Nigdy nie brałem 90, max 60. Ale wiem chyba o czym mówisz. To jest jakby trwający moment impuls elektryczny w głowie i tak się to powtarza? Może trwać kilka tygodni, ale dobra wiadomość jest taka, że natężenie tych objawów będzie z czasem maleć.
  2. Bardzo dziękuję za taką wspierającą i przyjazną odpowiedź. Nie mam tu czego szukać...
  3. Tak, o dzieleniu kapsułek i odsypywaniu wspominała też moja pani doktor. Może to jest jakiś sposób.
  4. No ok, ale właściwie po co miałbym odstawiać? Kiedyś tak myślałem, ale naprawdę nie ma dobrego powodu. Biorę bardzo małą dawkę. Tak samo jak inni biorą całe życie lek na ciśnienie albo cukrzycę. Czuję się wtedy w miarę dobrze przez większą część roku. Więc po co w ogóle odstawiać?
  5. Ja próbowałem odstawić Dulsevię trzy razy, za każdym razem będąc na dawce 3 mg co drugi dzień i nie udało mi się to. Jestem zdecydowany brać Dulsevię do końca życia, o ile będzie mi ją ktoś przepisywał.
  6. Aktualnie mam 1.5 miesiąca przerwy w zażywaniu duloksetyny. Nie jest rewelacyjnie i jutro mam wizytę u lekarza. Zobaczę, czy dalej się trzymać przy odstawieniu czy wrócić do zażywania. To jest moje trzecie podejście do odstawienia. Jeżeli teraz mi się nie uda, to nie chcę już więcej próbować. Piotrek
  7. Mija pierwszy miesiąc od odstawienia do zera duloksetyny. Jest w porządku. Ale jedna rzecz wydaje mi się dziwna. Jestem w stanie takiej jakby hiperaktywacji. Mógłbym pracować, sprzątać, gotować i jeszcze na zakończenie pójść na siłownię i wyprowadzić psa. Zacząłem sam sobie redukować te aktywności, bo zauważyłem, że się to rozkręca do skali problemu. Proszę o odpowiedź kogoś kto coś podobnego przeżywał. Dziękuję. Piotrek
  8. Moi drodzy, od kwietnia zaczynam odstawianie duloksetyny, na razie przez redukcję do 30 mg co drugi dzień. Jest to moje trzecie podejście po dwóch nieudanych, tak że trzymajcie za mnie kciuki tym razem, proszę.
  9. O, ale to nie jest szukanie dziury w całym. Umiejętność zauważenia tego, co się z samym sobą dzieje jest bardzo ważnym aspektem drogi terapeutycznej. Rok temu jeszcze w ogóle takiego spostrzeżenia "dobrze, a czy nie za dobrze" nie byłem w stanie zrobić. Piotrek
  10. Bardzo Wam dziękuję! Bardzo dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto też tak ma. Jasne, że w życiu nie zamieniłbym tego stanu z powrotem na depresję. Ale ta dziwność polega właśnie na tym, że w ten fajny, pozytywny świat, to trochę nie mój świat. Jestem w nim jakby gościem. Aż by się chciało trochę zwolnić. Dzięki za odpowiedzi. Piotrek
  11. Po dużym nawrocie depresji doszedłem, dzięki lekom, do stanu, który mogę śmiało określić jako dobry. Teraz mam dobre samopoczucie, tylko optymistyczne nastawienie na przyszłość, energię do działania. Dla mnie jest to dziwny stan. Jakkolwiek to brzmi, jest to dla mnie coś raczej egzotycznego. Nie wiem, czy nawet taki stan jest do końca w porządku. Nie ma mowy o CHAD, bo śpię od 8.5 do 9 godzin dziennie. Nie mam euforii, chociaż w mojej subiektywnej skali to co określiłem powyżej jako dobry stan mógłbym nazwać euforią. Bo po prostu nie jestem do tego przyzwyczajony. Może komuś taki normalny, fajny stan też wydawał się dziwny. Trochę za szybką jazda. Piotrek
  12. Piotr03

    Kruche

    Wczoraj wieczorem uderzyła mnie myśl, że mój aktualny stan dobrego samopoczucia jest jednak bardzo kruchy. Że jakieś trudniejsze wydarzenie rodzinne albo coś podobnego może mnie ściągnąć z poziomu "dobre" na "złe" albo "bardzo złe". W tej chwili jest dobrze i stabilnie, ale ta wczorajsza myśl mnie trochę przestraszyła. Piotrek
  13. Z tym alkoholem to łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. Ja nie piłem przez dwa lata. Potem jak poczułem się lepiej i zmniejszyły się dawki leków, to za zgodą lekarza mogłem sięgnąć po niewielkie ilości. Ale ten niewielkie wkrótce przerodziły się w całkiem duże. Teraz znów nie piję, po ostatnim nawrocie depresji. Ja radzę poczytać i zgłębić temat jeśli chodzi o długofalowe skutki picia alkoholu. Nie chodzi mi o interakcje z lekami albo że ktoś mówi "wypiłem 3 piwa na lekach i nic mi nie było". Chodzi bardziej o to jak alkohol w dłuższym czasie działa na przekaźniki. Zmniejsza poziom serotoniny, a ja np. muszę zażywać leki właśnie po to, żeby mieć jej więcej.
  14. @edta dzięki, jest nieźle, lekarstwa pomagają.
  15. Wiem, jakie to jest straszne. Trzymam kciuki. Pisz tutaj jak coś. Masz leki?
×