Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Wbmot

Użytkownik
  • Zawartość

    19
  • Rejestracja

  1. No u mnie libido jest zerowe właściwie od zawsze. Zdarza mi się może raz w miesiącu, że coś mi się zachce, ale właściwie ostatnio nic takiego nie czułam. Ochotę to ma tylko mój mąż, który jest na tyle 'dobry', że potrafił mnie rozbudzić i suma sumarum było mi dobrze czyli miałam orgazm. Jednak przy leczeniu sertraliną niestety mój mąż mógł robić co chciał a orgazmu nie miałam. Dopiero po wielu tygodniach po odstawieniu zaczął się pojawiać. Gorzej z libido. Ono nie wróciło. Po prostu jak mąż ma ochotę to wiem, że muszę spełnić swój małżeński obowiązek co by on nie skoczył w bok A w końcu wiem, że mimo, że mi się nie chce, to w trakcie mi się spodoba. Gorzej przy sertralinie. Tu nic nie czuję. Zero przyjemności. Ale w tej chwili nie ma to znaczenia. Teraz chcę wyjść z doła.
  2. No cóż... Byłam u lekarza i jednak dałam się przekonać na sertralinę. W tej chwili najważniejsze jest dla mnie wyjść z doła beznadziejnności i przestać płakać. Na przyjemności przyjdzie czas jak mi leki przestaną być potrzebne...
  3. Aurora i seneri dziękuję wam za odpowiedzi. No cóż... byłam znowu u psychiatry i chyba na moje szczęście było zastępstwo. Ten lekarz nie przekonywał mnie do Trazodon skoro nie mam problemu ze snem. Jednak na mojego doła wepchnął mi sertraline przed którą tak się broniłam ze względu na libido. No ale kit z libido skoro ryczę codziennie i mam takiego doła, że z sexu i tak nici. Najpierw muszę przestać płakać i wyjść na prostą. Więc dziś zaczęłam sertraline. No cóż a wracając do Trazodonu... To dzisiejsza noc była masakra... Ciagle się budziłam.
  4. Bardzo wam dziękuję za odpowiedź. Ja bałam się sertraliny, bo 2 lata temu spowodowała co prawda, że pozbyłam się nerwicybi depresji, ale niestety całkowicie pozbawila mnie libido czego mój mąż nie potrafił zrozumieć ani zaakceptować. Dlatego teraz nie chcialam do niej wracać. Ale lekarz stwierdził, że na plakanie, poczucie beznadziei i totalny dół byłaby teraz najlepsza, a o libido nie mam teraz się martwić. Ważniejsze jest przestać płakać i wyjść z doła i apatii. A więc pocieszylyscie mnie i wzięłam dziś pierwszą tabletkę.
  5. Widzę, że są tu znawcy sertraliny... I trochę mnie przerazilo to co przeczytałam. Nie pomaga na depreche? A ja dziś dostałam receptę. Tak się bronilam przed sertraliną, aż dziś się zgodzilam... A teraz czytam, że nie pomoże? Masakra! Czyli dalej jestem w punkcie wyjścia Już dwa lata temu bralam sertraline 100mg i Trazodon 100mg i mi pomoglo. To może jednak teraz by mi sertralina pomogła, żeby wyjść z doła i przestać płakać? Lekarz kazał zacząć od 25mg i zwiększać do 75mg. I dodatkowo biorę Coaxil i nie mam z niego rezygnować. Co myślicie? Ma to sens?
  6. A mi głupio, że w moim wieku zajrzałam na taki wątek... Ale niestety też mam taki problem. Mam depresję i lekarka nie umie mi dobrać leków. Brałam sertraline, która mi pomogła na depresję, ale przestałam odczuwać jakąkolwiek przyjemność i coś takiego jak orgazm dla mnie nie istniało. Jestem mężatką i mój mąż jest zdrowy. Nie mogę wiecznie zasłaniać się chorobą, albo liczyć na to, że jeśli mnie kocha, to zrozumie itp. To u mnie trwa już lata. Nasz związek przez to wisi włosku. Bo albo ciągle płaczę, albo wrzeszcze, albo nie chcę sexu, a jak już jest nie jest mi dobrze. Przeczytałam kilka stron tego wątku i potwierdziło się to, co już wiem, czyli, że sertralina jest do bani. Trazodon może być. Brałam równocześnie z sertralina więc trudno mi go oceniać. Brałam go w dawce 100mg na noc i zasypialam w 5 minut i spałam bite 8 godzin. Sertre musialam odstawic, wiec dostalam coaxil, który bardzo polubiłam. Z czasem odstawilam tez Trazodon. Libido wrocilo do normy. Teraz niestety mam nawrot depresji chyba nawet gorszy niż wtedy. Lekarka zaproponowala trazodon 300mg, ale boję się że się nie obudzę po takiej dawce, skoro spalam już przy 100. Coaxil jest teraz za slaby i płaczę codziennie, nie umiem wyjść z doła. A nie chcę zacząć brać czegoś co mnie zdoluje jeszcze bardziej np. obniżając libido albo dodając mi kilogramów.
  7. No cóż... mój mąż do łatwych partnerów nie należy, do rozmówców też nie. Dziś przeplakalam cały dzień i wyglądam jak zombi. Moja mama zajęła się dzieckiem. Porozmawiałam z mężem. Jest świadomy, że mam depresję, nerwicę i że muszę brać leki i to by było na tyle. Wiecej wsparcia mam w mamie, ktora mnie wysłucha, przytuli, weźmie na spacer itp. Dziś ratuję się Pramolanem i czekam aż będę mogła pójść spać. Jutro idę do pracy. W pracy czuję się lepiej, bo mam mnóstwo roboty i czas płynie szybko.
  8. Już raz brałam sertraline 100mg, a trazodon dodatkowo 100mg na noc i ten komplet działał dobrze na depresję, ale sertraline musiałam odstawić, bo okropnie mnie odmóżdżała, libido spadło ponizej zera, a z nosa co rusz leciała mi krew. Dlatego pi pół roku męczarni lekarz mi odstawił sertraline a dał coaxil. Przez rok było ok. Odstawilam nawet Trazodon. Sypiam dobrze. Ale od kilku miesięcy znowu mam pogorszenie, wręcz dół totalny i znowu potrzebuję czegoś mocniejszego. Ale nie chcę już sertraliny ze względu na libido. Lekarka nie umiała wymyślec nic innego. Powiedziała, że wszystkie te leki obniżają libido, a moje i tak prawie nie istnieje, więc nie mogę ryzykować, bo moje małżeństwo i tak wisi na włosku.
  9. Teraz go nie biorę wcale. Mam zacząć. Teraz biorę co innego, ale jest za słabe i beczę codziennie i nie potrafię wyjść z dołka. Więc lekarka zaproponowała trazodon 300mg. A że biorę topiramat na migrene to się trochę boję tego połączenia i czytam i szukam informacji. Jedno jest pewne, że muszę coś zrobić, bo wykończę się nerwowo oraz swoją rodzinę, a najbardziej żal mi mojego dziecka, bo praktycznie nie ma ze mnie pożytku żadnego. Ale nie mogę chodzić śpiąca, więc 300mg odpada. Muszę o 6 rano wstać do pracy i funkcjonować normalnie i podejmować ważne decyzje itp. Po godzinie 16 wracam do domu i zaczynam beczeć - i to chciałabym ogarnąć. A Coaxil nie daje rady niestety. Stąd pomysł z Trazodonem (brałam go rok temu w dawce 100mg nasennie i działał świetnie).
  10. Ja jestem z Kolbud pod Gdańskiem. Może mi ktoś polecić dobrego psychiatrę oraz neurologa najlepiej na NFZ?
  11. No mi te 300mg też tak się wydaje, że mnie uśpi na cały dzień, dlatego wolę się upewnić. Słabo antydepresyjnie? No to bez sensu go brać... Chyba muszę poszukać nowego lekarza.
  12. Jaka dawka Trazodonu działa przeciwdepresyjnie? Czy 150mg wystarczy? Czy można brać Trazodon równocześnie z topiramatem 50mg? A potem w dzień rano też topiramat i coaxil? Nie będzie tego za dużo? Do tej pory brałam tylko coaxil i topiramat, ale za dużego doła mam i muszę z niego wyjść i dlatego lekarka zaproponowała Trazodon, ale chciała żebym brała 300mg, co mi się wydaje dość sporo. Boję się, że się nie obudzę, a muszę wstawać o 6.00 do pracy. Rok temu brałam Trazodon ale tylko 100mg żeby spać, jako wspomagacz przy sertralinie. Ale 300mg to już mega dużo.
  13. Dziękuję za odpowiedź. Czyli Trazodon mogę dołączyć tak jak chciała psyciatra. To był jej pomysł. Chciała Coaxil, który jest dla mnie za słaby zamienić na Trazodon, żebym przestała płakać. To w tej sytuacji wstrzymam się ze zwiekszaniem dawki topiramat, bo dostałam receptę na same 50mg, a w ulotce pisze, żeby nie łamać tabletek.
  14. Dzięki. Czyli lepiej nie łączyć. Topamax zapisał mi neurolog, a Trazodon zapisał mi psychiatra. Co prawda Trazodon brałabym tylko na noc, więc wszelkie skutki uboczne typu senność, brak koncentracji itp. i tak bym przespała. Tylko boję się, czy to nie ma jakiegoś wpływu na sam mózg, a wolałabym nie oszaleć Za kilka dni mam wizytę u psychiatry, to może się coś więcej dowiem. A póki co, będę sobie dalej płakać.
  15. Nikt nie odpowiada... A może ktoś wie czy biorąc Topamax można brać też Trazodon? I czy biorąc Topamax 100mg: rano 50mg i wieczorem 50mg, mogę zwiększyć dawkę wieczorną od razu na 100mg, czy powinnam stopniowo, czyli na 75mg a potem dopiero na 100mg?
×