Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Wbmot

Użytkownik
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  1. I tak i tak. Tzn. przestałam płakać. Nie wpadam w furie. Właściwie wyszłam już z doła. Nie denerwuję się. A więc jestem spokojna. A z drugiej strony nie jestem apatyczna, zdołowana. Mam chęć do działania, do robienia czegoś w domu i poza nim. Nie przysypiam na kanapie. Chce mi się coś robić. Jestem znowu sobą. Znowu jestem wesoła.
  2. Tak, jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby ktoś tył na sertralinie. No ale to co piszesz, że z czasem wszystko wraca do normy i się już nie chudnie jest dla mnie pocieszeniem, bo już wszystkie ciuchy na mnie wiszą, skóra też. Wolałabym, żeby to chudnięcie już się zatrzymało. Jestem blada jak śmierć i wychudzona. Twoje słowa mnie pocieszyly.
  3. Pierwsze słyszę, żeby po sertralinie się tyło. Chyba, że jak ktoś się tym faszeruje latami? I organizm się przyzwyczai? Osobiście biorę sertralinę już drugi raz. Dwa lata temu brałam 100mg, a teraz po długiej przerwie i nawrocie depresji i nerwicy biorę 50mg i na obu tych dawkach nie chce mi się jeść, mam mdłości i ścisk żołądka, zero apetytu, co sprawia, że dość szybko spada mi waga.
  4. Ja brałam dłużej niż rok. 75mg przestało mi wystarczać i po paru miesiącach brałam 100mg. Ale nie brałam tego solo. Trazodon tylko na nic, żeby spać, a rano coś innego. Nie tyłam.
  5. No z tym to nie będzie tak łatwo, bo ten lekarz, przyjmuje tylko raz w tygodniu po południu i bez terminu się nie wcisnę. A rodzinny raczej nie ma pojęcia o sertralinie i leczeniu depresji. Mam umówioną wizytę za 4 tygodnie, to wtedy o tym powiem.
  6. A czy ktoś wśród skutków ubocznych miał krwawienie z nosa? Miałam ten problem już dwa lata temu gdy pierwszy raz brałam sertralinę. Teraz po dwóch latach znowu ją biorę. Najpierw kichałam, ale teraz znowu mam krwawienia, czyli po kichnięciu dość mocno mi leci (to samo było 2 lata temu). Wtedy był to jeden z powodów zmiany leku, bo krwawienia były mocne i codziennie. Miałam nadzieję, że tym razem nie będzie...
  7. Ja się dopiszę, choć biorę dopiero 2 tygodnie 50mg, ale już czuję działanie bo przynajmniej jestem spokojna i nie płaczę. Lekarz kazał mi zwiększyć do 75mg, ale chyba sobie odpuszczę, skoro 50mg mi pomaga. To jest moje drugie podejście do sertraliny. Dwa lata temu brałam 100mg. Po pół roku została mi zmieniona na coś innego. Po takiej przerwie lekarz mówił, że organizm lepiej zareaguje na sertralinę i być może dlatego teraz tak szybko czuję poprawę przy mniejszej dawce (?) Śpię w miarę dobrze. Wstaję o 6.00 bez problemu. Te moje 50mg biorę rano ok. 8-9.00 jako drugą tabletkę, godzinę po innej. Cały dzień czuję się bardzo dobrze (wreszcie). Pomijam niechęć do jedzenia, bo to jedyny skutek uboczny. Dopiero wieczorem mam spadek formy, tak koło 18-19.00 jestem już do niczego.
  8. No u mnie libido jest zerowe właściwie od zawsze. Zdarza mi się może raz w miesiącu, że coś mi się zachce, ale właściwie ostatnio nic takiego nie czułam. Ochotę to ma tylko mój mąż, który jest na tyle 'dobry', że potrafił mnie rozbudzić i suma sumarum było mi dobrze czyli miałam orgazm. Jednak przy leczeniu sertraliną niestety mój mąż mógł robić co chciał a orgazmu nie miałam. Dopiero po wielu tygodniach po odstawieniu zaczął się pojawiać. Gorzej z libido. Ono nie wróciło. Po prostu jak mąż ma ochotę to wiem, że muszę spełnić swój małżeński obowiązek co by on nie skoczył w bok A w końcu wiem, że mimo, że mi się nie chce, to w trakcie mi się spodoba. Gorzej przy sertralinie. Tu nic nie czuję. Zero przyjemności. Ale w tej chwili nie ma to znaczenia. Teraz chcę wyjść z doła.
  9. No cóż... Byłam u lekarza i jednak dałam się przekonać na sertralinę. W tej chwili najważniejsze jest dla mnie wyjść z doła beznadziejnności i przestać płakać. Na przyjemności przyjdzie czas jak mi leki przestaną być potrzebne...
  10. Aurora i seneri dziękuję wam za odpowiedzi. No cóż... byłam znowu u psychiatry i chyba na moje szczęście było zastępstwo. Ten lekarz nie przekonywał mnie do Trazodon skoro nie mam problemu ze snem. Jednak na mojego doła wepchnął mi sertraline przed którą tak się broniłam ze względu na libido. No ale kit z libido skoro ryczę codziennie i mam takiego doła, że z sexu i tak nici. Najpierw muszę przestać płakać i wyjść na prostą. Więc dziś zaczęłam sertraline. No cóż a wracając do Trazodonu... To dzisiejsza noc była masakra... Ciagle się budziłam.
  11. Bardzo wam dziękuję za odpowiedź. Ja bałam się sertraliny, bo 2 lata temu spowodowała co prawda, że pozbyłam się nerwicybi depresji, ale niestety całkowicie pozbawila mnie libido czego mój mąż nie potrafił zrozumieć ani zaakceptować. Dlatego teraz nie chcialam do niej wracać. Ale lekarz stwierdził, że na plakanie, poczucie beznadziei i totalny dół byłaby teraz najlepsza, a o libido nie mam teraz się martwić. Ważniejsze jest przestać płakać i wyjść z doła i apatii. A więc pocieszylyscie mnie i wzięłam dziś pierwszą tabletkę.
  12. Widzę, że są tu znawcy sertraliny... I trochę mnie przerazilo to co przeczytałam. Nie pomaga na depreche? A ja dziś dostałam receptę. Tak się bronilam przed sertraliną, aż dziś się zgodzilam... A teraz czytam, że nie pomoże? Masakra! Czyli dalej jestem w punkcie wyjścia Już dwa lata temu bralam sertraline 100mg i Trazodon 100mg i mi pomoglo. To może jednak teraz by mi sertralina pomogła, żeby wyjść z doła i przestać płakać? Lekarz kazał zacząć od 25mg i zwiększać do 75mg. I dodatkowo biorę Coaxil i nie mam z niego rezygnować. Co myślicie? Ma to sens?
  13. A mi głupio, że w moim wieku zajrzałam na taki wątek... Ale niestety też mam taki problem. Mam depresję i lekarka nie umie mi dobrać leków. Brałam sertraline, która mi pomogła na depresję, ale przestałam odczuwać jakąkolwiek przyjemność i coś takiego jak orgazm dla mnie nie istniało. Jestem mężatką i mój mąż jest zdrowy. Nie mogę wiecznie zasłaniać się chorobą, albo liczyć na to, że jeśli mnie kocha, to zrozumie itp. To u mnie trwa już lata. Nasz związek przez to wisi włosku. Bo albo ciągle płaczę, albo wrzeszcze, albo nie chcę sexu, a jak już jest nie jest mi dobrze. Przeczytałam kilka stron tego wątku i potwierdziło się to, co już wiem, czyli, że sertralina jest do bani. Trazodon może być. Brałam równocześnie z sertralina więc trudno mi go oceniać. Brałam go w dawce 100mg na noc i zasypialam w 5 minut i spałam bite 8 godzin. Sertre musialam odstawic, wiec dostalam coaxil, który bardzo polubiłam. Z czasem odstawilam tez Trazodon. Libido wrocilo do normy. Teraz niestety mam nawrot depresji chyba nawet gorszy niż wtedy. Lekarka zaproponowala trazodon 300mg, ale boję się że się nie obudzę po takiej dawce, skoro spalam już przy 100. Coaxil jest teraz za slaby i płaczę codziennie, nie umiem wyjść z doła. A nie chcę zacząć brać czegoś co mnie zdoluje jeszcze bardziej np. obniżając libido albo dodając mi kilogramów.
  14. No cóż... mój mąż do łatwych partnerów nie należy, do rozmówców też nie. Dziś przeplakalam cały dzień i wyglądam jak zombi. Moja mama zajęła się dzieckiem. Porozmawiałam z mężem. Jest świadomy, że mam depresję, nerwicę i że muszę brać leki i to by było na tyle. Wiecej wsparcia mam w mamie, ktora mnie wysłucha, przytuli, weźmie na spacer itp. Dziś ratuję się Pramolanem i czekam aż będę mogła pójść spać. Jutro idę do pracy. W pracy czuję się lepiej, bo mam mnóstwo roboty i czas płynie szybko.
  15. Już raz brałam sertraline 100mg, a trazodon dodatkowo 100mg na noc i ten komplet działał dobrze na depresję, ale sertraline musiałam odstawić, bo okropnie mnie odmóżdżała, libido spadło ponizej zera, a z nosa co rusz leciała mi krew. Dlatego pi pół roku męczarni lekarz mi odstawił sertraline a dał coaxil. Przez rok było ok. Odstawilam nawet Trazodon. Sypiam dobrze. Ale od kilku miesięcy znowu mam pogorszenie, wręcz dół totalny i znowu potrzebuję czegoś mocniejszego. Ale nie chcę już sertraliny ze względu na libido. Lekarka nie umiała wymyślec nic innego. Powiedziała, że wszystkie te leki obniżają libido, a moje i tak prawie nie istnieje, więc nie mogę ryzykować, bo moje małżeństwo i tak wisi na włosku.
×