Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Pracuś

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  1. Nikt mnie nie obraził, szukam tutaj właśnie rad, mniejsza o formę. Czasem trzeba powiedzieć prawdę, nawet ostro. Tyle, że @giroditalia się myli. Według mnie, oczywiście Tak samo powtarzała psychiatra, u której się przez kilka lat leczyłem - że rzekomo boję się psychoterapii. A to prawda połowiczna. Bo jestem w stanie zacisnąć zęby, ale... czy to mi pomoże? Sądzę, że nie! Lecz jestem otwarty na dyskusję. Ktoś powie: a co ci szkodzi spróbować? To jednak nie będzie wypowiedź rzeczowa. W tym wątku chcę się dowiedzieć, czy da się wzmocnić temperament. Że jest to wykonalne, każdy z nas wie, ale jakim nakładem pracy? Być może należy zastosować ćwiczenia jak podczas badania siły układu nerwowego, to byłoby logiczne. Do administracji - to post merytoryczny.
  2. Witajcie forowicze Mam do Was kilka pytań, na które nie znalazłem odpowiedzi w internecie, nawet na angielskich stronach (ale korzystałem z translatora, w dodatku kiepskiego). Na początek o mnie: jestem nadwrażliwy, oczywiście od dziecka, strachliwy, słaby psychicznie jak i fizycznie. Zapewne mam też depresję, zespół stresu pourazowego, osobowość unikającą, sztywną i CHAD. Nie to jest jednak najgorsze. Największa trauma dla mnie to ogólna "miękkość" osobowości - jestem skrajnie niepewny siebie, zawstydzony, inne "zwierzęta" to wyczuwają. A ponieważ obok cech dobrych, mają też te złe, to w najgorszym razie tacy jak ja skazani są na bycie ofiarami. Najczęściej na lekceważenie. Tak się żyć nie da. To piekło. Wiara (w moim przypadku chrześcijańska) ani stworzenie sobie własnego światka rzecz jasna nie do końca pomagają. Ciekawa sprawa, że mam też olbrzymie wyrzuty sumienia z błahych powodów i wstydzę się dosłownie wszystkiego (zwłaszcza to ciekawe zaburzenie, nic na ten temat nie znalazłem). To wszystko może być związane z różnego rodzaju chorobami, lecz nigdy nie chciało mi się leczyć. Chodziłem do endokrynologa, psychiatry, szprycowałem się antydepresantami. Psychoterapii nie podjąłem. Dlaczego? Bo jestem zdania (jako laik pewnie mylnego), że generalnie swojego temperamentu nie zmienię. A teraz zagadnienie, o którym wspomniałem na samym początku (nikt tego tematu nie poruszał nigdzie!), mianowicie... siła układu nerwowego. W fachowej literaturze (Strelau itp.) mówi się o melancholikach, że mają słaby wspomniany system. A więc... temperament! Osobowość można (chyba) zmienić bądź poprawić, a temperament? Psychiatrzy i psycholodzy (np. w. w. Strelau) na ten temat milczą. Fizjolodzy z kolei polecają układ nerwowy ćwiczyć. Tyle, że im chodzi o przyrost siły fizycznej (okazuje się, że te dwie rzeczy są nierozerwalnie związane). I teraz: orientuje się ktoś, czy można efektywnie poprawić odporność psychiczną tą drogą? Lub jakąkolwiek inną? A jeżeli tak, to w jaki dokładnie sposób? Najlepiej, gdyby wypowiedzieli się również specjaliści. Poza tym liczę na literaturę lub linki. Uważam, iż jest to prawdopodobnie jedyny środek pozwalający wyleczyć się z nadwrażliwości. Inaczej będą nas prześladowały wszelkiego rodzaju zaburzenia. Być może "trening" potrwa lat kilkadziesiąt, albo parę pokoleń (!). Ale... skądś się przecież brali silni ludzie, prawda? Bo właśnie genetyka ma tutaj pewnie sporo do powiedzenia. Drugi rewolucyjny (chyba) lek na słabą psychikę to być może stymulacja mózgu. Na depresję potrafi pomóc, a na inne schorzenia? Pozdrawiam, i życzę zdrowia.
×