Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Alchemiczka

Użytkownik
  • Zawartość

    43
  • Rejestracja

  1. Dokładnie! Ja po zakompleksionym dzieciństwie i wczesnej młodości (która przebiegła w przeświadczeniu - jesteś brzydka, musisz być więc chociaż dobra), w pewnym momencie zachlysnelam się adoracja że strony mężczyzn, zaczęłam pogrywać bardzo niefajnie, niekiedy po prostu po świńsku. Podziwiam kobiety, które noszą swoją urodę stylowo i z klasą, nie epatując mnogością wywieszonych na ich widok jęzorów. Ja musiałam przytyć i się zestarzeć żeby ogarnąć własną próżność
  2. To czemu nikt nigdy mi tego nie powiedział? Żadem psycholog ani psychiatra? Ja zawsze słyszalam od nich, że jestem elokwentna, oczytana, mądra i inteligentna. No ciekawe z której strony
  3. Alchemiczka

    [Łódź]

    A skąd wniosek, ze tak tu wszyscy niby. mają kolorowo, masę znajomych i rodzinę? Ja swoją rodzinę rozwaliłam, a po odwyku i załamaniu psychicznym znajomych mi zostało tak z 99%. Także nie generalizuj.
  4. czasem pomoc przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, kiedy człowiek się nie spodziewa, kiedy jest już na najniższym poziomie piekła. Ja tego doświadczyłem - kilka lat temu osiągnąłem dno, ale jak wiadomo od dna czasem się łatwiej odbić czego Ci życzę A to wiem, faktycznie tak bywa - nawet u mnie Pandory... Dlatego wakcze z sobą o choćby znikoma ilość pozytywnych myśli, zeby to dobre przywołać... Bo w siłę przyciągania wierzę absolutnie, podobnie jak w karmę
  5. Nieee, ja tylko skromnego Borderlinea mam... A może jakbym miała ChAD to by mnie po sądach nie ciągali za niespłacone pożyczki (które fakt, brałam kompulsywnie i bez pomysłu co potem, ale to wynik Bordzia właśnie ) O, dzień dobry Panu redaktorowi
  6. Dziękuję, to miłe co napisałeś, ale sam Wiesz jak jest - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i licytowanie się, bo przecież to"ja mam najgorzej na świecie" A ja nie mam nawet pomysłu czego się chwycić. Ba. Ja nawet nie wiem czy ktoś wystawi rękę, bym w ogóle mogła spróbować....
  7. A ja z innej beczki. Nie jestem niepełnosprawna. Mam za to przypadłość, która nie otwiera żadnych drzwi, za to skutecznie hamuje rozwój osobisty i samodzielność życiowa. Jestem mega niezaradna życiowo. Totalnie nieporadna. Dziecko we mgle. Mój bord przez wiele lat sterował życiem moich bliskich, którzy prowadzili mnie za rękę. Nie było sytuacji trudnych, nie do pokonania - bo zawsze mąż sprzątał mój bałagan. Gdy podziękował za dalsza współpracę, przestałam oddychać. Musiałam. Się na nowo nauczyć chodzić. Mówić. Wydawało mi się że będzie dobrze. Ze dam radę. Stanęłam jednak i ani drgnę. Nie umiem załatwić nic, przerasta mnie każda wszyrko co oficjalne i urzędowe. Przerasta mnie moja własna nieodpowiedziaolnosc. Nieumiejętność zapewnienia sobie i córce bytu. Czy dla takich jak ja, życiowych sierot nie ma wsparcia? W tym rozumieniu jestem dotknieta niepełnosprawnoscia na pewno - jestem niepełnosprawna społecznie!
  8. ... To chyba o mnie mowa. Straciłam wszystko. Dom rodzinę. Nie mam nic materialnego. Nie stać mnie by jechać z córką na wakacje, pójść na basen, kręgle a na koniec dnia na fajne żarcie. Ba - nie stać mnie nawet by kupić jej nowe dżinsy. Tonę w długach i bieżących opłatach, reguluje jedno, robi się dziura gdzie indziej. Kilka egzekucji komorniczych na koncie. Permanentny stres przed jutrem prześladuje mnie od ponad roku. Zżera wnetrznosci, pali żywym ogniem. Nie umiem pracować, nie umiem zarabiać pieniędzy. Wszystkie moje dotychczasowe zajęcia były krótkofalowe, często na gównianych umowach albo nawet bez, za gówno nie pieniądze. Zawsze musiałam robić coś dodatkowo żeby związać koniec z końcem, co miało sens przy etacie. Po pracy (albo czasem i w niej, jak był luźny okres) - pisałam na prywatne zlecenia rozdziały prac naukowych albo je redagowałam (wiem, kontrowersyjne, ale nie ja to ktoś inny to zrobi - taka prawda). Łącznie, w skali miesiąca dało się wyciągnąć przyjemne 3000 na rękę, co łącznie z przychodami z firmy męża naprawdę dawało radę. Z tym że dziecko musiało po przedszkolu czy potem już szkole oglądać do wieczora moje plecy i chodzić na palcach. Do dupy. Potem przyszło moje imprezowanie, ćpanie, chwilówki, długi, strata pracy, strata męża, wypdowadzka. Kolejna praca, której mi nie przedłużyli - bo nie ogarnęłam, nie umiałam opanować programu magazynowego , codziennych zadań. Wciąż wyłam, nie umiałam się skupić. Podziękowali mi. Jakiś czas pociagnelam zwolnienie, ale już od tamtej pory (kwiecień 2019) nie znalazłam etatu. Znowu pisanie, korekty z tym że teraz, jako główne i jedyne źródło utrzymania, z którego trzeba było opłacić wynajęte mieszkanie - dawały raczej mizerny zysk. Podjęłam się więc opieki nad dziećmi jako Niania, oczywiście na czarno. Obecnie jestem na rozdrożu, złapałam kolejna pracę na czarno i chce godzić ją z dziećmi. Wciąż jest to głodowe rozwiązanie. Ale jedyne dostępne dla takich jak ja, których pech to już niejako styl życia. Mam doświadczenie w administracji budżetowej i księgowości (także kurs) , wykształcenie wyższe (lic - filologia polska, mgr - pedagogika terapia pedagogiczna). Zero języków (poza byle jakim ang że szkoły i totalnie beznadziejym niemieckim), brak prawa jazdy. Brak niepelnosprawnosci - co dyskwalifikuje u wieku pracodawców, do tego od dawna juz nie student ani absolwent. Nie umiem się sprzedac pracodawcom zresztą, patrząc na moje dokonania w życiorysie, już sami wiedzą - ktos/coś od wszystkiego jest ewidentnie do niczego. Czuje ze zmarnowałam życie. Musiałby się wydarzyć Cud bym się dźwignęła. Cud w postaci oelboetatowej pracy z wynagrodzeniem 5 tys (bo tyle mniej wiecej wystarczyloby żeby wszystko wyprostować i żyć)... no cóż. niestety, nie umiem zarabiać tak dużo. Chyba że nierządem , choć w tym zawodzie eksploatacja i przebieg raczej nie są w cenie... Więc też odpada. Cudu nie będzie, a mnie pozostaje wegetować latając swoje dziury. Tak. Myślę że udało mi się dość celnie udokumentowac tezę wyjściową. Życiowy nieudacznik - w czym mogę pomóc?
  9. Wiem, że temat kontrowersyjny, mam nadzieję nie nikogo nie urazę, ale jeśli dobrze się czujesz w Wordzie i języku technicznym, możesz spróbować dać parę ogłoszeń lub napisać do firm (od cholery ich) z ofertą korekty merytorycznej prac naukowych. Ja to robie od 11 lat, z tym że ja jestem z wykształcenia polonistką, toteż mój konik to redakcja stylistyczna. A w miarę możliwości i chęci, możesz rozszerzyć ofertę i swój wkład w teksty.
  10. A ja się wyłamię. Bycie miłym i grzecznym czasem jest wrzodem na d... Zwłaszcza jeśli wiesz ze w tej i tej sytuacji grzeczny nie powinieneś być w najmniejszym stopniu. Ja w wieki młodym często byłam wyszydzana za Grzeczność, bo odbierano to jako przyzwolenie na pomiatanie sobą. Mój mąż nigdy nie mógł zrozumieć jak mogę nie powiedzieć kolesiowi który mbie wyrazie rwie na imprezie zwykłego sp.... j. No jak ja mogłam tak wulgarnie do kogoś kto był taki miły dla mnie. A to co miał za uszami to już mi do głowy nie przychodziło. Także ten... Bycie grzecznym i miłym nie zawsze jest dobre. Nie wolno dać sobie srać na głowę i udawać że deszcz pada. Uczę się tego powoli. Mam 35 lat więc chyba słabo idzie...
  11. Ja nigdy tego nie powstrzymałam, ale złagodziłam. Zafiksowałam się maksymalnie na wymuszonym, maniakalnym dbaniu o twarz. Jak mam coś drapać, zrywać, wyciskać, to smaruję się rznymi specyfikami. Co prawda, nadal caly cas cos przy buzi, dekolcie i plecach majstruję, ale twarzy mniej - nie doprowadzam do sytuacji, w których mam duże strupy, a to zawse cos.. To pomaga fakt, ale tylko w domu. Jak nałożę na ryj ichtiol to nie ruszę smierdziela Za to jak. Mam pełen małe up to tak cudownie widać na tapecie każdy wzgoreczek że jest hardkor zawsze... Rzeź plus zciastkowany podkład Czy mógłby mnie ktoś jeb.. ąć porządnie ??????
  12. No wiadomo , że zawsze może być gorzej, ale kolega pewnie cierpi na dziadostwo bez swojego w nim udziału bezpośredniego? A tu o-całe życie w kompleksach, całe życie dbania, pielęgnowania, ingerowania w to co można usprawnić, ulepszyć, przez całą ciąże buzia jak krew z mlekiem, do 30-tki cera jak alabaster, żadnych podkładów nie trzeba było, a tu jeb - własnymi paluchami do ruiny się doprowadzam... I wiem że to złe, i widzę każdego dnia trwałe stygmaty będące następstwem tego działania w postaci dziobów, dziur, strupów, przebarwień, brązowych zacieków, i co? I jajco, łapska same wędrują I tylko to kretyńskie - nie dłub, nie drap słyszę. Albo co gorsza - chlast po lapach, nawet od córki własnej Najchętniej wtedy bym uciekła gdzieś na strych od świata całego i zdrapała sobie skórę całą...
  13. Alchemiczka

    [Łódź]

    Ale puuuuuchy.... A ja sprytnie chciałam się tu podpytać czy może akurat nóż widelec macie jakieś info nt pracy? Oszaleje. Bez stabilizacji, planu, możliwości.. Jestem tak nieudolna jeśli chodzi o sferę zawodowa że drugiej takiej nie ma na bank. 35 lat i wieczne nic.... Niech mnie ktoś weźmie, zostanę do emerytury
  14. A tak BTW to co mi tam. Prezentacja będzie. Taka pańcia śliczna (od kors że to widok z tapeta solidna) Dalsze zdj to inna masakra, ukazana soute. Jestem poj.. na
×