Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Paula818

Użytkownik
  • Zawartość

    22
  • Rejestracja

  1. Jeśli masz problem na żywo może czas spróbować w internecie?
  2. To może czas na to, żeby poznać ludzi którzy za akceptują Cię takim jakim jesteś i pomogą Ci powoli stanąć na nogi?
  3. Paula818

    Witam wszystkich serdecznie!

    Jak zaczac żyć, kiedy cząstka Ciebie uparcie tego nie chce
  4. Chyba wszystko powoli zaczyna się zawalać, do niedawna chciałam walczyć, miałam na to siły, nawet jeśli nie dla siebie chciałam to zrobić dla innych, nie chciałam ich ranić, ale mam wrażenie, że im bardziej się staram, tym bardziej się wypalam. Niby jest lepiej, niby jest poprawa w porównaniu do tego co było pół roku tem, ale ja cały czas mam wrażenie, że to tylko złudzenie, podtrzymywanie lekami i przezemnie samą, byle by nie pokazać innym jak jest faktycznie, ostatnio coraz częściej czuje, że to droga do nikąd, że to walka bez wygrania, że wszystko to co teraz jest niby dobrze to tylko cisza przed burzą, każdego dnia kiedy czuje się gorzej, paraliżuje mnie strach, że wrócą dni kiedy tak naprawdę bałam się sama siebie. Mam wrażenie, że cały czas uciekam przed samym sobą, jakby cząstka mnie, chciała wyrzec się tego, co zostało we mnie zniszczone, jakby nie chciała zaakceptować, że to co nie jest w stanie radzić sobie na tym świecie to też ja. Zawsze wszyscy uważali mnie za silną, biegli do mnie po pomoc, twierdzili, że nie ma rzeczy która mnie złamie, a co jeśli te czasy odeszły? Czuję się wrakiem, moje serce wypełnia częściowa pustka, której powodu nie mogę wyłapać, a może potrafię? Tylko za wszelką cenę chce to zostawić za sobą mimo, że tego potrzebuje? Nie wiem już, co jest prawdziwe, a co jest złudzeniem mojego zniszczonego umysłu. Jest tyle czynników które mnie boli, mimo, że pozornie nie mogę na nie narzekać, bo jak można powiedzieć, komus, że czujesz się samotny jeśli dookoła są ludzie? Jak wytłumaczyć, że tak naprawdę nikomu z nich choćbyś chciał tak naprawdę nie możesz zaufać? Jak powiedzieć, że choć pozornie jesteś taki jak inni nie możesz dopasować się do otaczającego Cię świata? Kiedy wszystko wokół wydaje się tak różne od Ciebie. Jak poradzić sobie z życiem, które wiecznie rzuca Ci kłody pod nogi? Chciała bym wiedzieć, jak sprawić, żeby być częścią tego wszystkiego, ale na to chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi
  5. Beznadziejnie, jeszcze do niedawna towarzyszyła mi nadzieja i niezłomna wola do walki o własne szczęście, teraz po 48 godzinach spędzonych w łóżku dochodzi do mnie jak w mgnieniu oka to wszystko rozpadło się na małe kawałeczki, wszystkie siły i chęci mnie opuściły, zostałam sama, przytloczona przez otaczający mnie wszechświat, dryfując w bezkresach mojego umysłu.
  6. Paula818

    Witam wszystkich serdecznie!

    Szanuję, wymaga to sporo czasu i czasem poświęcenia
  7. Owszem nikt się na ten świat sam nie prosił, ale skoro już na nim jest to może to wykorzystać i zrobić coś dla siebie. A na kwestie pod tytułem chce żyć nie chce mają też wpływ różnego rodzaju zaburzenia bo chcąc nie chcąc zmieniają nasze postrzeganie rzeczywistości z czym się trzeba poprostu pogodzić, ale to nie jest nie do zmienia. Cierpienie wpisane w swoje życie? Twoje życie, nie licząc może czasów dzieciństwa i nie pełnoletniości zależy od Ciebie i tego co z nim zrobisz bądź czy poprostu się poddasz. Stan w jakim się znajdujemy możemy zmienić i zanim mi powiesz ze nie, są byłam kiedyś na Twoim miejscu i miałam takie samo podejście, miałam próby mam ładną listę zaburzeń ale jestem w stanie też z tym walczyć, owszem sport i zdrowe odżywianie tego nie zmieni, a leki nie kończą się na fluoksetynie, na każdego działa coś innego dlatego ilość tych leków jest tak obszerna, ot każdy organizm jest inny.
  8. Amos, to nigdy tak nie wygląda, że gdy odbierzesz sobie życie ludzie się pogodzą, przeżyłam masę prob samobójczych wśród znajomych, jedna udana kilka prawie udanych inne trochę lżejsze i choć od niektórych minęły lata się nie pozbierałam, Ci ludzie mogą stanąć na tym miejscu co Ty teraz, mogą się obwinia o to, że nie zareagowali, że nie zrobili wszystkiego i to więcej osób niż Ci się wydaje, to dotyka wszystkich, nie zawsze jest łatwo coś o tym wiem, sama nie raz chciałam rzucić wszystko i poprostu odejść, ale to nie jest koniec, może i dla mnie by był, ale ludzie tu przeżywali by piekło, którego dla nich nie chciałam, czasem, czasem trzeba poczekać, przyszłość nie zawsze jest przegrana, czasem trochę wiary i walki może zdziałać cuda
  9. Paula818

    Witam wszystkich serdecznie!

    Nie boisz się tego, że Twoja psychika może trochę ucierpieć ?
  10. Paula818

    Hejka

    To dobrze, że one są, mam nadzieję, że uda się je spełnić i trzymam kciuki, żeby tak było
  11. Paula818

    Hejka

    Nie zapomnij żyć w tym wszystkim dla siebie, to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie trzeba zrobić mając zaburzenie, czyli poprostu robić i żyć dla samego siebie, a co do celów i ambicji, a jak z marzeniami? Są czy ich nie ma? Jeśli nie ma może czas do nich wrócić? W końcu nie bójmy się marzyć, to jest coś czego nikt nie może nam odebrać, a nawet te trudne kiedyś można zrealizować
  12. Paula818

    Hejka

    Bycie innym nie koniecznie musi oznaczać bycie złym, wszystko zależy jak na to patrzymy choć czasem zaburzenia np mi strasznie to utrudniają, lecz w dzisiejszym świecie kiedy każdy próbuje być chodzącą kopią to nic złego. Najważniejsze jest to, żebyś dążyła do tego co dla Ciebie jest dobre i to co Tobie sprawia przyjemność bądź może ja sprawiać, nikt za Ciebie życia nie przeżyje, więc może czas robić to co Ty chcesz a nie co chcą dla Ciebie inni?
  13. Paula818

    Hejka

    Z moim radzenie sobie jest r i znie, ale mimo wszystko staram się nie poddawać. Co do Twojej nauki, spróbować nie zaszkodzi, w końcu, nie masz nic do stracenia jeśli chodzi o to, a może akurat się uda?
  14. Paula818

    Hejka

    Jeśli chodzi o autoagresje to było cięcie, przez co mam straszne blizny na udazie i trochę słabsze w kilku innych miejscach, wydrapywanie sobie ran, bicie pięściami w twarde powierzchnię do momentu aż powstały opuchniecia i zasinienia. Hmmm, co potem to jest dla mnie jeszcze jedna wielka niewiadoma, do niedawna niedowierzalam że takiego okresu w życiu się doczekam, chociaż obecnie rozważam nad biotechnologią, inżynierią genetyczna, nanotechnologią lub psychologią, lecz boję się trochę jak to utrzymam łącznie ze swoją psychika bo jednak nie licząc autoagresje nic u mnie nie jest w stanie remisji
  15. Paula818

    Hejka

    Nah ten trud wcale nie jest powodem do wstydu, nie mówię że masz wygłaszac to na prawo i lewo, ale poprostu może powinnaś patrzeć na to z innej strony, że pomimo tego obciążenia dałaś radę, a niektórzy bez tych utrudnień się wyruszają. To nie jest nic złego mieć problemy, najważniejsze się nie poddać i walczyć, to sprawia, że mimo wszystko jesteśmy silniejsi.
×