Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lorra78

Użytkownik
  • Zawartość

    50
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hej kochana, wkoncu się odezwałaś, martwilam się o Ciebie. U mnie minęło już 14 miesięcy i wcale nie jest lepiej, Boże jest ciągle bardzo źle, czuję że mój mózg obumarl, co się z nim stało?! Pisz kochana, nawet jeśli "marudzisz", nieważne, pisz bo tylko tutaj możemy się wesprzeć, w normalnym Życiu tego nie mamy bo nikt nie rozumie. Mam naprawdę dosyć tej gehenny jaką przeżywam, poco to wszystko, boję się tak bardzo co będzie dalej
  2. Witaj, znam to uczucie ,glowa jak w imadle,okropne uczucie.Mimo tego ze juz tyle miesiecy od odstawienia ,towarzyszy mi ciagle.Caly czas mam nadzieje ze kiedys to wszystko minie ale czy minie?
  3. Witajcie Często tutaj zaglądam z nadzieją że któraś z Was napisze co u niej ale niestety głucha cisza. Ja_słababa, Jastara, Dorota co słychać? U mnie ciągle bez zmian,od dwóch tygodni znowu na zero, jestem w 100 % pewna że lorafenu już nie chcę brać, ten lek i wszystkie inne Benzo niszczą nas tylko! Wydaje mi się że po 17 latach brania człowiek staje się robotem bez uczuć, nie czuję obecnie nic, żadnych emocji, taka beznadziejna nicość, cholera, mam nadzieję że wkońcu to wszystko powróci, radość, chęci, nadzieja, śmiech, to wszystko pozytywne co człowiek może odczuwać albo raczej odczuwał przed braniem Benzo. Nie chcę Żyć w ciągłym strachu że na zawsze zostanę "manekinem", chcę poczuć że mój rozum do mnie "wróci" dlatego proszę osoby które są dłużej niż ja (14 miesięcy, nie licząc krótkiego powrotu na krótki czas) od odstawienia, o podzielenie się swoimi doświadczeniami z nami tutaj. Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam Was serdecznie i do usłyszenia
  4. Hej kochana Zastanawiam się czy też masz takie uczucie jakby Twój mózg był ciężki, niewiem jak to opisać ale ja mam wrażenie jakby w nim nic nie było, taki tępy, nieznosnie bolesny i tak jakby potrzebował "powietrza". Od kilku dni również mam straszne bole glowy, ale ostatnio zauważyłam że tabletki przeciwbólowe trochę pomagają, wcześniej gdy wzięłam ibuprofen nie czułam że ból ustępuje, od niedawna tak, moja psycholog muwi że być może któreś z neuroprzekaznikow w mózgu zaczynają się odblokować dlatego reaguje na leki, trochę mnie to ucieszylo ale z drugiej strony czuję się ciągle kiepsko dlatego ta wiadomość nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Czuję się od kilku dni znowu gorzej, skacze mi ciśnienie, nie mam siły na nic, jestem obolala jak przy grypie a myśli są takie uciążliwe, beznadziejne, tak bardzo się boję czy kiedykolwiek będzie jeszcze lepiej. Ściskam mocno i do usłyszenia
  5. Witaj Jastara Widać po treści tego co piszesz że całkowiem dobrze wypadła wizyta u lekarza, będę trzymać kciuki. Ja chyba od początku odwyku za dużo miałam kombinacji z lekami, ciągle wprowadzany był nowy lek AD, żaden nie przynosił nic, teraz znowu, od około 4 miesięcy biorę wenlafaksyne, którą bralam jeszcze długo przed odwykiem, nic jednak ona nie wnosi. Cały czas boję się że może powinnam jednak dostać coś nowego, chodzi mi o antydepresanta, bo inaczej moja choroba rozwinie się i przerodzi w coś gorszego, niewiem co mam myśleć, ostatnio mam okropne dni, wrócił straszny ból głowy, skacze znowu ciśnienie a myśli są okropne, czy też macie natretne mysli? Pozdrawiam
  6. Hej dziewczyny, jak Wam minął dzisiejszy dzień? Ja jestem w toralnym dole, czuję się okropnie dzisiaj, mam znowu strasznie ciężką głowę, taki ucisk w niej i uczucie że mój mózg się wypalił, nie mogę wogole zebrać myśli w jakąś całość, mam wrażenie że w mojej głowie nic oprócz smutku i żalu nie ma, żal mi siebie samej i nie wierzę w to że człowiek może tak źle się czuć, nawet w najgorszej depresji, na którą zachorowalam 20 lat temu nie było tak źle, Boże mój pomóż bo już nie daję rady! Z tym przespaniem odstawienia to masz rację Jastara, pewnie wszyscy chcielibyśmy to przespać ale tak się nie da . Lekarz w szpitalu gdzie odstawilam lorafen powiedział mi że niestety nie może dać mi tabletki na sen żebym przespala to piekło bo tego nie da się tak przeżyć, to trzeba samemu przejść, każdy w swoim indywidualnym czasie i "natężeniu", ah jak sobie przypomnę ten czas tam w szpitalu, to robi mi się niedobrze. To będzie przeładować mnie pewnie jeszcze długo. Syn kupił mi książkę o znaczącym tytule "potęga podświadomości", znacie może? Od kilku dni ja czytam, przed odwykiem bardzo dużo czytałam, od ponad roku nie umiałam ale postanowiłam sobie ze te książkę przeczytam, obojętnie jak się czuję, może powinnyśmy na siłę dostarczać naszemu mozgowi pozytywnych bodźców?! Ściskam Was mocno i piszcie Jaslababa co u Ciebie? Jak sobie radzisz?
  7. Witaj. Szczerze mówiąc to trochę męczą mnie wypowiedzi tego typu jak Twoje! Skąd wiesz jakie techniki ja stosuję żeby poczuć się lepiej? Pisałeś wcześniej że jeśli mamy pytania jeśli chodzi o odstawienie benzo to możemy się do ciebie zwrócić bo jesteś bardzo "opcykany" w tej kwestii, teraz widzę że tak samo mało wiesz jak ja a prubujesz pouczać. Wyobraź sobie że ja pracuje fizycznie, bo mimo tego że mam dość i czuję się okropnie wróciłam do pracy, robię w domu ćwiczenia relaksacyjne i naprawdę staram się żeby wyjść z tego "gówna" w które wpakowali mnie lekarze. Wkurza mnie jeśli osoba która ponoć przechodziła to samo co my teraz tutaj nie potrafi wesprzeć innych skoro też miała się ciężko, a prubuje w niezrozumiały sposób się wymadrzac. Jesli nie wiesz co pozytywnego napisać w tym trudnym temacie to proszę nie komentuj moich wypowiedzi. Przepraszam za szczerość ale naprawdę mam dosyc słuchania od bliskich a tym bardziej tutaj tego że nie robię wszystkiego żeby poczuć się lepiej i że wystarczy wziąść się w garść, otóż powiem Ci ze nie wystarczy, jeśli tak uważasz to widocznie Twój odwyk nie był takim piekłem jak obecnie ja przechodzę.
  8. Witaj Dorotka, czytam to co piszesz i tak jakbym widziała siebie, taką pełną smutku, rozgoryczenia i niemogącą zrobić nic żeby nasi bliscy choć trochę zrozumieli. Tego normalnym, zdrowym ludziom nie da się zrozumieć, pojąć co się z Nami dzieje bo tego nie da się nawet opisać. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci, syna i córki, po rozwodzie, zawsze, od wielu lat radzilam sobie ze wszystkim sama, dawałam radę, praca, dom, dzieci, pies..... Niestety może w dużej mierze za sprawą lorafenu (bralam go 17 lat, od 13 miesięcy nie biorę, nie licząc "krótkiego powrotu do niego i zrozumieniu że już dla mnie ten lek nie istnieje). Teraz wiem że nie chce go już brać bo nie dawał mi już, pod koniec, nic tylko jakieś złudne poczucie poprawy. Od 13 miesięcy przechodzę piekło odstawienia i cały czas nie mogę pojąć jak człowiek mógł tak mocno uzależnić się od tego czegoś, jestem świadoma tego że można, wiem to tylko nie umiem pogodzić się z tym że lekarz przepisywal mi narkotyk na receptę nie informując mnie o tym. Dopiero jak odstawilam lorafen w szpitalu zaczęłam czytać, dowiadywać się (nawet nie od samych lekarzy) co bralam przez 17 lat. Lek ten doprowadził do tego że nie czułam tak jak powinnam, bylam przez niego zniewolona, teraz psycholog tłumaczy mi jak mam wrócić do Życia, zacząć czuć i wkoncu uwolnić się od tego syfu. Moi bliscy, moje kochane dzieci kochają mnie ale również często nie potrafią, tak jak w Twoim przypadku zrozumieć dlaczego ja tyle płaczę, ostatnio codziennie, dlaczego jestem smutna, rozdrazniona, nieobecna, zirytowana.... Rozumiem przez co przechodzisz i nie potrafię napisać nic co pomogloby Ci uwierzyć że będzie lepiej. U mnie już jest ponad rok jak odstawilam i dalej czuje się źle, chociaż sen się trochę poprawił i odczucia fizyczne nie są tak uciążliwe jak wcześniej ale moj mozg często boli, miewam tak straszne bole glowy i karku jak przy mogrenie, podobno to znak że mozg się regeneruje, boli mnie kark, szyja, cały odcinek od szyi po głowę jakbym miała kask ciasno zacisniety,okropne to jest. Ale najbardziej dokuczaja mi natretne myśli, jest ich pełno, od rana do wieczora, myśli których nigdy w głowie nie mialam i to jest najbardziej mnie martwi, to że mój mózg po tym szoku nigdy nie wroci do siebie Lekarze z którymi teraz mam jakikolwiek kontakt powtarzają to samo, jakieś 2,3 lata będę potrzebować na regeneracje, niewiem czy powinnam im wierzyć, czy tak będzie ale przecież w coś musimy wierzyć, może to właśnie ta wiara pozwoli nam kiedyś znowu się świadomie uśmiechnąć?! Trzymaj się i pisz.... Pozdrawiam wszystkich.
  9. Hey kochana, jak dzisiaj u Ciebie? Ja znowu okropnie, ten ból głowy jest nie do zniesienia, do tego paskudne myśli i lęki. Diphergan biorę już od 18 lat i chyba już na mnie nie działa ale tego leku się nie boję, od odwyku biorę dziennie jednorazowo 50 mg na dzień, nie czuję jednak jego działania. Mogę nawet do 3 razy na dobę, czasami biorę go jeszcze wieczorem po 25 mg. Wcześniej lata bralam zawsze na noc 25 mg i czułam jego działanie, teraz nie. Ah to wszystko to jakiś koszmar Pozdrawiam Cię mocno
  10. Mam nadzieję kochana, dzisiaj myślę już tylko o najgorszym, lęk, strach, takie uczucie bólu i strachu jednocześnie, jeszcze nigdy nie było tak źle. Również Cię ściskam i tulę mocno
  11. To ja wiem,mam swojego psychiatre i biorę leki, wenlafaksyne i pregabaline na noc, na uspokojenie diphergan. Zastanawiam się czy potrzebuje jeszcze więcej czasu czy już na zawsze zostanie tak źle?
×