Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Mysza_8

Użytkownik
  • Zawartość

    39
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Nie przytula mnie, nie okazuje uczyć jagby za karę ze mna był
  2. Sama nie wiem tak na prawdę, wcześniej sama męczyłam o wspólne mieszkanie itd a teraz najchętniej bym uciekła. Jakoś tak nie czuje się do końca dobrze, może przeraża mnie fakt że jak nie wyjdzie to rozstaniemy sie już na dobre. Mam wrażenie też że chłopak traktuje mnie bardziej jako koleżankę. Nie wiem sama
  3. Zamieszkałam na próbę z chłopakiem, mieszkamy razem od 2dni i ja czuje chyba że już nie chcę z nim mieszkać eh. Co robić? (Jestesmy razem ok. 5 lat i bywało miedzy nami bardzo różnie)
  4. I odkąd poszedł na tego grilla ok. 15:00, słuch o nim zaginął. Wątpię żeby mu zależało.
  5. Ale czego on się boi? Spotkaliscie się finalnie? Jakiś krok już zrobił, bo sam zaproponowal spotkanie. Ja wiem że pewnie od razu sie ucieszylas jak dziecko a potem te warunki. Ani 1 strona ani druga nie powinna w związku stawiać warunków tak mi sie wydaje, powinno się dogadac i wypracować kompromis. Na pewno kiedyś będzie normalnie i będziemy szczęśliwie, ponieważ dla każdego gdzies czeka, tylko my musimy chyba dłużej poczekać ...
  6. Witam, Jestem już po wspólnej "majowce" z partnerem. Dzisiaj sie pożegnaliśmy bo jednak ma tego grilla o którego się poobrazal. Ja nic nie komentowałam, powiedziałam tylko że jak chcę jechać ja nie mam nic przeciwko temu, niech jedzie i nie wracałam do tematu w ogóle (chodź mogłabym powiedzieć "a nie mówiłam" :P). Powiedziałam że ok, my sobie ten weekend odrobimy. Chodź chłopak sie wahał czy zostać ze mna czy jechać. Ale od początkuz początki nie były łatwe, dało się wyczuć napięcie jakie jest między nami. Zbyt dużo nie rozmawialiśmy. Pokazał mi dom, bo jego rodzice kupili nowy i się przeprowadzili. Poogladalismy tv i poszliśmy spać. Na drugi dzień też każdemu jakoś trudno było się odnaleźć, ale mieliśmy co robię, bo zakupy rowery i wybraliśmy sie na 2h wyprawe, kąpiel i wieczor przy winie. W nocy coś tam sie przytuliłam ale z początku kazał mi zabrać ręce, bo "noc wcześniej jakoś mi nie przeszkadzało spanie plecami do siebie". Niestety nie miałam kiedy go przeprosić bo nie było takiej sposobnosci a ja też już nie chciałam wracać do tej kłótni. Nie przytulił mnie co prawda przez te dni, jedyne co wynegocjowalam to wniesienie mnie po schodach do sypialni wieczorem. Dopiero dzisiaj jakoś atmosfera sie rozluznila. Opowiedział mi co robił przez te dni, kiedy była cisza, pokazał e-maile itd. Na pożegnanie dalismy sobie buziaka i chyba bez pretensji sie pożegnaliśmy. Chodź ja przez te dni bardzo wyczuwalam jego dystans do mojej osoby. Cały czas z kimś pisal na tel, jak pytałam z kim powiedział ze nie powie bo nie chcę. Potem cos sie wygadal, ze chyba z rodzicami bo zrobili sobie "grupę" na whatsapp i sobie tam w 3 gadają. Jak będzie dalej nie mam pojęcia, mam mieszane uczucia związane z tym dystansem
  7. Dzięki za pomoc i porady, spróbuje zachować spokój. Zobaczymy jak sytuacja będzie się rozwijała. Dam znać co i jak. Mam troszeczkę stresu, muszę przyznać
  8. Ok, ok. Tylko jak rozmawiać żebym znowu nie popełniła tych błędów które zawsze popełniam.
  9. Nie uwierzysz ale chłopak właśnie mi napisał że może lprzyjechać po mnie za 1,5-2h, bo jego rodzice jada na wieś a on u nich miał siedzieć cała majówkę. I jak sie teraz zachować?
  10. Zawsze tylko w nerwach tak mówił, w normalnych rozmawach nie. I jak nie było klotni tez nie. Przeważnie to on zabiegał o spotkanie, w sensie ze on pisał jak sie widzimy i jak sie organizujemy. Jak przyjezdzalam to potrafil zrobić juz obiad itd. 4 miesiące temu zaproponowal czy razem zamieszkaly ale potem ja naciskalam i temat ucichl, ja później juz tez do tego nie wracałam. Jak sie nie kłócimy to potrafi być normalny, odebrać mnie z pracy, 4 miesiące temu ze względu ze ma blisko pracy znalazl mieszkanie w mojej miejscowości z myślą o nas. Ale ja też mam jakieś swoje granice, gdyby sie odezwał dzisiaj to byloby ok, ale nadal nie chce sie zobaczyć a ja nie będę pisała drugi raz. Walczył niby żeby w weekendy nie pracować bo ja nie chciałam żeby byl w pracy i co z tego jak teraz zachowuję sie w taki sposób ze mam ochotę mu wykrzyczeć "chcesz i szukasz lepszej proszę bardzo ja Cie siła trzymać nie będę". Do końca majówki to ja zdarze zwariować jak sie nie odezwie nic. Dzisiaj zeby nie myśleć to nawet okno umyłam
  11. A ja głupia się łudzilam, że on dzisiaj napisze i bedzie chciał sie jednak zobaczyć. Głupia Ty!!. Serce mi mówi jest obrażony, po majowce jakoś wszystko może sie wyjaśni. A rozum mi mówi podjął taka decyzję ok, nie odzywaj sie w ogóle nie pisz. On sie nie odezwie to związek sam umrze naturalnie. Teraz to może nerwy, ale mam jego zachowania powyżej dziurek w nosie
  12. Hmm jak się wcześniej klocilismy, w sensie ja miałam o coś pretensje i on tez nie chciał tego słuchać to tez sie nie odzywal ale jak byly jakieś takie dłuższe wolne czy jego urodziny np jak napisałam do niego dał się przekonać na spotkanie i spędzenie wspólnego czasu. Oczywiście nie od razu ale po killu wymianach sms czy rozmowie przez tel spotykaliśmy sie finalnie. Nie upokarzal mnie zawsze, mówił ze sie nie widzimy i tyle. A jak mówiłam ze mu na mnie już nie zależy mówił "rozum sobie to jak chcesz" Teraz pierwszy raz jest taka sytuacja kiedy postawił bardzo stanowczo na swoim i już. Bo ogólnie wspólne plany na majówkę mielismy. Pisałam mu wczoraj żeby sie zastanowił czy spotkamy sie dzisiaj po naszych obiadach i cisza nie odzywa sie czyli dalej nie chce. A mnie zaraz rozsadzi od środka, już nie wiem czy płakać czy krzyczeć z tego bólu :(. Jak dalej nie chce i sie nie odzywa, to jak to rozumiem, tylko chyba ze już nie jest mna zainteresowany . Bo ja rozumiem ze można być obrażonym ale ileż można ...
  13. Oj uwierz mi że pozornie mam łatwiej. Ja nie slubowalam chłopakowi chodź bardzo bym chciała. Ja w moim poprzednim poście nie napisałam wszystkiego bo to ma mniejsze znaczenie i nie o tym chciałam. Ja też jestem całkiem sama nie mam nikogo. Mame straciłam, babcie straciłam. Moja ciocia-siostra mojej mamy ma mnie w dupie. Mój ojciec i siostra probuja mnie jawnie zniszczyć, nie ukrywajac tego. Nie mam własnego mieszkania. Ja tez miałam/mam tylko jego i on doskonale wie jaka mam sytuację itd. To zamiast mnie wspierać to mówi ze nie będzie rozwiazywac moich problemów. Bo on ma wspaniałą rodzinę, znajomych, super prace. Jak przeczytasz moje posty chłopak nie chce ze mna spędzić majówki i też mam wrażenie teraz ze jemu nie zależy tak jak mnie. On sie śmieje, chodzi z uśmiechem a ja płacze. Bardzo mnie to boli, stad postanowiłam napisać tutaj bo muszę się wygadać, poradzić zeby nie zwariować
  14. Ja juz tak długo pozbawilam się tej godności, nie raz mówiłam że obrazaniem mnie czy byciem wzgledem mnie obojętnym nie spowoduje że ja przestane czuć do niego to co czuje. Ale teraz ta jego reakcja z ta majówka też powoli zmienia ten obraz. Skoro nie potrafił schować swojej dumy na czas majowki to czy później będzie potrafił szczerze wątpię. U mnie to też niestety powyrzucalo prawie całą paczkę zapałek do utrzymania tego ognia. Nie chcę tego kończyć definitywnie, moje uczucia się nie zmieniły ale podejście chyba tak. Nie raz jeszcze przez ta majówkę na pewno będę płakała ze jest tak jak jest :(. Napisze do niego sms po majowce w takim stylu jak Ty mi napisalas. Jeżeli nie będzie reakcji z jego strony albo dalej będzie taki dumny, złożę broń. Spróbuje jeszcze raz po majówce ale ostatni. Niech ta majówka jak najszybciej minie. Tylko widzisz każdy mówi że ja nie mam szacunku do siebie, nie szanuje się bo dalej z nim jestem i pozwalam sobie na takie traktowanie. Ja juz sama nie wiem czy w tym związku mam szacunek do samej siebie czy tak jak pisze większość "jak lubisz sie szmacic twój problem"
×