Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

cardamon

Użytkownik
  • Zawartość

    22
  • Rejestracja

  1. Mnie moja T. znacznie obniżyła koszty, ze względu na obecną sytuację. Wie, że jest u mnie teraz bardzo ciężko z finansami i płacę teraz bardzo mało za sesję (online). Jestem zdziwiona, że dała mi taką możliwość.
  2. ja sobie przypisywałam koronawirusa ostatnio a tak to szaleństwo, albo schizofrenie...
  3. a czy miał ktos kiedys takie ataki, że nagle się robiliscie spięci i reagowaliscie drgawkami ? np tak po prostu, jak np nie wytrzymaliscie napiecia lub jak ktos na was popatrzyl nagle? czy to nerwica? (nie mam fobii społecznej ani nic w ten desen)
  4. Tak, to jest najgorsze, jak nastawimy się na temat X, a potem okazuje się po sesji, że nic o tym nawet nie wspomnieliśmy, a cała sesja była o czymś inny... jeśli to jest bardzo ważny temat, czuję wtedy złość na siebie, i na to, że muszę czekać aż do kolejnego tygodnia... zniechęca mnie też to, że może się okazać, że wydarzy się coś innego, co znowu przysłoni temat X i już o tym rozmowa przepadnie
  5. W zeszłym roku bardzo zaprzyjaźniłam się z Klaudią. Miałyśmy bardzo dużo wspólnego, codziennie spędzałyśmy czas razem i gadałyśmy do późna. Mimo, że mam parę innych bardzo bliskich przyjaciół, zawsze znajdywałam czas dla Klaudii i nigdy nie kolidowało to z innymi. W tym roku dużo się pozmieniało. Jestesmy w jednej grupie zajęciowej (bez naszych kolezanek), jedynie jest jedna kolezanka którą wcześniej znałysmy i Klaudia się z nią bardzo zakoleżankowała. Wiem, że jestem dla niej najlepszą przyjaciółką i najwięcej mi mówi, oprócz tego nie mam do niej pretensji, że z kimś się koleżankuje/przyjaźni tymbardziej że sama mam wielu przyjaciół a Klaudia mówiła mi, ze chcialaby miec więcej takich dobrych relacji (uważa, że nie ma zbyt wiele). Ogólnie jak się spotkamy/ gadamy, jest między nami super. Problem jednak tkwi w tym, że w jednym dniu, jak mamy zajęcia razem z różnymi osobami (bez tej jej kolezanki) to ona ze mną siedzi w ławce, trzymamy się razem (my obie + czasem inne osoby) itp, ale w dni kiedy mamy z tą koleżanką, tak jakby brakuje dla mnie miejsca. Niby trzymają je dla mnie, ale zawsze tak się dzieje, że ktos je zajmuje, albo ta kolezanka np siediz miedzy nami itp. Po prostu czuję się wtedy jak 5 koło u wozu. I jest mi po prostu przykro, bo przeżywam wtedy pewnego rodzaju szok, i czuję się niby lubiana a z drugiej strony czuję, jakby ta kolezanka była tą "główną" parą Klaudii, a ja tylko na doczepke. Wiem, ze ona tak nie uwaza, ale strasznie mi zle z tym, jak nie siedze razem z nimi itp. Trudno mi znalezc inna kolezankę, bo jeszcze tak sie z ludzmi nie znamy, a TA kolezanka jest na mnie strasznie zamknięta (co się rzadko zdarza ze strony ludzi, w stosunku do mnie)... dlatego nie wiem co robić. Nie chcę być pretensjonalna do Klaudii, chciałabym jej dać trochę znać, że mnie zaniedbuje.. tylko nei wiem jak :C *(Wiem też że ona tego nie czuje, bo cieszy się ze wreszcie ma wiecej kolezanek + dla niej to RACZEJ nie byłby problem jakby musiala siedziec sama z powodu braku miejsca) CO MAM ROBIĆ ?
  6. Zawiodłam się na kimś dla mnie ważnym. Zawsze mówiłyśmy, że mamy bardzo głęboką relację itp, jednak potem przyjaciółka mnie okłamała w pewnej sprawie. Poczułam się bardzo niepewnie. Ona zdaje sobie sprawę z tego co zrobiła, przepraszała i zapewniała, że jestem bardzo ważna (itp, szczegółów nie chcę zdradzać). Mówiła, ze ma nadzieję ze kiedys jej wybacze. Jednak teraz czuję po tych wszystkich "szczerych" rozmowach, że coś jest nie tak. Że ona do mnie pisze np prawie codziennie, pyta o moje sprawy (mam teraz parę konkretnych problemów), ale co do siebie nic nie mówi tak jak dawniej. Mówi sporo, ale takich powierzchownych spraw, co robiła w ciągu dnia, jak jej czas minął itp, i że wszystko dobrze u niej. Pewna osoba powiedziała mi, że być może robi tak, bo teraz jej głupio po tym co zrobiła i dlatego teraz nie chce się od razu aż tak uzewnętrzniać. Ale ja sama nie wiem, ciężko się jest odbudować po tym, jak ktoś zranił. Oprócz tego jeszcze, boli mnie to, że to ja zawsze zaczynam "te" rozmowy o naszej relacji, zawsze ja chcę wyjaśniać. Ona dopiero wtedy mi mówi o swoich odczuciach myślach itp. Co prawda mowiła mi kiedyś, że mimo ze jest otwarta i raczej głośna osoba, to trudno jej czasem mówić o swoich najgłebszych odczuciach, bo wyjdzie na " dziwną"... ale ja już nie wiem czy to kwestia tego, czy po prostu już jej nie zależy. Sama mnie kiedys prosiła zebym jej wszystko mowiła i że jak bede miała jakiś żal do niej lub wątpliwosci, żebym wprost szczerze to robiła. Ja tak robię, ona nie Co uważacie?
  7. i co Ci na to T powiedziała? i długo Ci zajął cały "proces zdrowienia" z tego problemu?
  8. mam pytania: 1) czy poruszaliście kiedykolwiek na terapii temat zazdrości? w jakiej sprawie (zazdrość o terapeutę i jego pacjentów, zazdrość o partnera/członka rodziny/o przyjaciela lub znajomego) i co wam na to powiedzieli terapeuci ? Trudno wam było o tym rozmawiać ? 2) co do tego, co napisał @karanfil - też mam wątpliwosci co do relacji terapeutycznej. Czasem zastanawiam się, czy to co mówi T jest prawdziwe, czy jesli powie komplement lub jakąs pewna interpretacje to czy mówi to szczerze, czy podpuszcza/udaje itp. Jednak mysle sobie także, że człowiek który zostaje terapeutą powinien raczej chciec dobrze dla ludzi, lubic ich. Większosc T chyba taka jest. 3) czy wg was nadmierny lęk, przejmowanie się wiążą się z wrażliwością? czy jesli ktos zbyt dużo stresuje się wszystkim, obawia się różnych rzeczy, przejmuje się, możemy nazwać taką osobę wrazliwa/nadwrazliwa, czy nie kojarzycie tego tak? (jak patrzycie na taka osobe z boku)
  9. u mnie cięzko z urlopem T. Przykro mi ze akurat teraz musi wyjezdzac, gdy nie czuje się najlepiej. Nie mam o to pretensji, bo to zasłużony odpoczynek. Dopiero 2 dni minęły od ostatniej sesji. A tak z innej (a może tej samej?) beczki czuję się ostatnio źle na terapii. Zażywam leki, wiec moze powinno byc ok, ale zdarzyło się wiele różnych rzeczy które mnie przybiły i czuję się w depresji znów. Komunikuje czasem T że ostatnio nie było za dobrze itp, ale ona pyta tylko o jakaś jedna rzecz i nie drąży tematu. Mam wrazenie, że ignoruje moje uczucia. Nigdy nie spyta dokładnie jak sie czuje, zawsze ze wszystkim daje mi "wolną rękę". Mi tez dobrze nie idzie komunikowanie o swoich uczuciach. Mam z tym ogromny problem, wręcz często zaprzeczam swoim zachowaniem swoim stanom emocjonalnym. Ale też PRÓBUJĘ coś komnikować. A T. mało zauważa, nie dopytuje za duzo, nie ma miejsca na troskę. Zachowuje sie do mnie jakby wszystko było dobrze u mnie. tak jakby nie dopuszczała do siebie moich (wypowiadanych pomiedzy innymi slowami) słow o moim złym samopoczuciu. Czuje sie zza słaba, takie cos sprawia, ze mam caly czas mysli samobójcze i plany autoagresywne. nie wiem jak sobie z tym poradzić, szczególnie ze teraz T. jest na urlopie...
  10. Ale skoro wyłapuje różne rzeczy to znaczy, że dużo uwagi na Tobie koncentruje, troszczy się i jej na Tobie zależy
  11. ciekawe dlaczego jedni tak robią, inni nie... dobrze, że jest taka spostrzegawcza. Podejrzewam, że Ci się czasem nie chce aż tak analizowac każdej Twojej miny, ale mimo wszystko dobrze, że Twoja terapeutka jest tak bardzo skoncentrowana na tobie. To pewnie znak , ze się troszczy )))
  12. super, że trafiłaś na taką terapeutkę nie wiem, jak jest na ich szkoleniu, w sumie nigdy nic o tym nie czytałam, ale predyspozycje muszą wg mnie miec. Jesli ktos nie ma takich predyspozycji to długo w tym zawodzie nie wytrzyma. Zastanawiałam sie tez czasem, czemu moja T pracuje w tym zawodzie... czy wybrała go, bo np po prostu chciała pomagac ludziom , czy moze bardzo interesuje sie psychologią i interesuje ją wnętrze człowieka... czy moze ma jakies checi 'kontroli' nad kims (słyszałam, ze takie motywy też są)
  13. el33, jesli chodzi o uczucia to jak najbardziej umiem je odczuwac, z interpretacja tez CHYBA jest ok-tak mi sie wydaje.. z wyrażaniem jest troche gorzej... dlatego tez zastanawialam sie , czy moze moja T zwyczajnie ich nie widzi? choc z drugiej strony pare osob niedawno mówiło mi , ze po mnie wszystko widac. Dlatego tutaj znowu zastanawiałam się, czy T nie widzi moich uczuc, nie wyczuwa, ze np jest mi przykro, lub jestem szczesliwa..lub nie mówi tego. zawsze myslalam , ze terapeuci mają taką nadzwyczajną zdolnosc do odczytywania stanów emocjonalnych u kazdego, nawet tego najtrudniejszego do 'odczytania' pacjenta
  14. Shira, w takim razie chyba rzeczywiscie dojrzałaś to super,tak trzymaj !
×