Skocz do zawartości
Nerwica.com

andrzejmateusz7

Użytkownik
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez andrzejmateusz7

  1. Witaj! Mam ci coś ważnego do powieszenia brat. Pewnie nie poczujesz się lepiej po tym co ci powiem, ale mam tak saamo. Mam siebie za durnia, idiote i imbecyla. Lecz to jest nerwica lękowa i nie ma się co dziwić. W głębi serca wiem, że jestem normalnym gościem i koniec kropka. Pewnie boisz się co będzie dalej co? Zacznij wierzyć w Jezusa Chrystusa. I ja tutaj nie mówię o Jezusie z TVtrwam, albo ideologi całkowicie sprzecznych wygłaszanych przez mocherów Zawsze kiedy mam ataki biorę różaniec i jakoś ide do przodu. Codziennie światełko w tunelu jest coraz większe. Mówię ci o NIM bo co ci teraz pozostało, co możesz spróbować innego. Polecam odmawiać nowenne pompejańską i pomodle się za ciebie. Trzymaj się brat i pamiętaj choćbyś myślał, że wszyscy w ciebie zwątpili, wszystko się ułoży gwarantuje ci to.
  2. Witam wszystkich chciałem podzielić się z wami moją najgorszą przyjaciółką a na imię jej nerwica lękowa. Wszystko zaczęło się 2 lata temu kiedy zacząłem mieć w głowie bardzo natrętne myśli. Gram w siatkówkę, właściwie grałem... Bo teraz mam się za zwykłego przygłupa ale mniejsza. Natrętne myśli przeszkadzały mi najpierw w bezstresowej grze a potem w zwykłym wyjściu na boisko czego nawet zacząłem się bać. I tak rozwijała się nerwica. Z biegiem czasu doszło do strachu przed wszystkimi ludźmi ale tylko poza domem. Bałem się jak się na mnie patrzą. Gdy minął rok bałem się nawet w domu. Można powiedzieć, że bałem się wszystkiego... Ale to jeszcze nic. Po upływie 2 lat od początku 2016 mam nerwice lękową dobrze zdiagnozowaną (nie przez lekarza ale sam wiem, że to ona i zaznaczam, że się nie rozczulam nad sobą!) , a jej pierwszy silny atak dobrze pamiętam. Był do sylwester. Na początku ataku nie wiedziałem, że to nerwica, towarzyszyły mi takie objawy jak: duszności, nie wiedzialem co ja wgl robie, kołatanie serca, strach do tego stopnia, że myślałem, że zaraz zemdleje i nie wiem co będzie dalej. Powiedziałem mamie, że coś jest nie tak bo była ze mną w domu i objawy przerzuciliśmy na zbyt wysokie ciśnienie i zbyt dużą ilość wypitej kawy po południu. Następnego dnia wstałem i miałem lekkie ataki paniki, lecz dużo mniejsze niż wtedy. I olałem to. Z biegiem czasu zastanawiałem się co to jest i objawy zaczęły się nasilać. Aż w końcu poszukałem w internecie odpowiedzi i znalazłem wielu ludzi którzy mają to samo co ja! Kamień spadł mi z serca. Uwierzcie mi. Szukam pomocy u Boga... Większość ataków ma swoje największe nasilenie rano i wieczorem. Czasem ataki ustępują i strasznie się cieszę z takich chwil, lecz są bardzo rzadko. Doradzcie co mam robić. Powiedzieć mamie? Tak bardzo się wstydzę. I zaznaczam, nie jestem hipochondrykiem! Wierzcie mi!
×