Skocz do zawartości
Nerwica.com

alicja155

Użytkownik
  • Postów

    35
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia alicja155

  1. Czy jest dobry? Dziwne pytanie... Dobry na co ? Mogę się wypowiedzieć, że do usypiania (jak dla mnie) był i jest dobry. Tzn działa.
  2. A powiedzcie mi czy to kwestia mojego uzależnienia czy naprawdę zolpidem działa też na ból? Leczę zęba kanałowo, jest bardzo nierówna walka, prób i zmian lekarstwa było kilka, była tomografia, rtg- nikt nie wie co jest grane. Teraz dopiero dochodzą do tego że jakiś zgorzel i ogolne osłabienie organizmu stad ze bakterie beztlenowoe się rozbujały w organizmie. Ale ok - boli jak cholera wieczorami!! (co wskazuje na zapalenie miazgi), dzisiaj myslalam ze zniose jajo! Wzięłam ketonal i była jakas tam poprawa, ale nie spektakularna. Wzielam hypnogen 1 tabletkę- ból minął całkowicie DO ZERA!!!!! Jak to jest możliwe? Od poł roku biorę już tylo 0,5 tabletki (schodziłam z 4szt)
  3. Ale jak to jest z tą tolerancją? Jak rośnie, znaczy że do tego samego efektu, potrzebujey większej ilości tak? Czyli wynika mi z tego, że ta tolerancja rośnie do pewnego momentu tylko.. Ja brałam zolpidem przez kilka lat (w zasadzie wciąż biorę), ale doszłam do 3 tabletek i przez dłuuugi czas po 3 miałam wciąż taki sam odlot i nie potrzebowałam więcej. Tzn, że tolerancja się wolniej rozwijała? Każdy ma swój rytm jej rozwoju? Jak czytam art że ludzie łykali po 10 tabl żeby usnąć i kolejne po paru dniach, to szok. Ja się otrzepałam i teraz biorę 1 , czasem nawe pół tabl jak mi nie zależ żeby usnąc szybko. Nie mam objawów odtsawiennych licznych jakichś, ale ból głow owsem. Nie jest to ból nie do zniesienia, ale jednak jest. Pojawia się po południu i tak trzyma przez 3-4 godziny. Ale trzyma sie na razie shcematu odstawienia i nie robię głupot. Marzę o tym by zejśc do 0,5 i to już będę zadowlona, a dalej się zobaczy. Ale gdybym miała radzić- to dobre tylko dla zabaw, raz na ruski rok, od czasu do czasu na "małą jazdę", odlot itd. Ale NIE BIERZCIE REGULARNIE, bo jest kłopot jak czort!!!! Jak kilka dni teu znalazłam się w szpitalu z powod wyrostka to nie mogłam spać po operacji, bo tabl z domu nie wziełam, a oni mi nie chcieli tego dać . Nie spałam calusienką noc. faszerowali mnie tylko tramalem, twierdzac, ze po tym zasne. No i zasnęlam na 2 godziny . i koniec spania,. I nawet wtedy jest problem. jak sie jest uzaleznionym
  4. Ernest niektórych to już chyba nic nie zdziwi po Zolpidemie Sądzę, że możliwe byłoby też wkładanie w klamkę od drzwi Ja mam często takie dziwne jazdy, że jak potem słucha co mąż mówi to mam oczy wielkie. Co do działań potem to chyba też zależy, bo np ja nastęonego dnia czuję się wyśmienicie. Żadnych dołów, smutku -ic ztych rzeczy i właśnie to mnie zgubiło.
  5. Hejka. Zrobiłam próbę dzisiaj... o 23.00 wzięłam kwetiapinę (przed wzięciem zjadłam kanapeczkę zupełnie kontrolowanie i świadomie) i powiem Wam , że jest 01.28 a ja nie jem Ale też nie śpię Trochę mnie zamuliło, ale tylko odrobinę i przy takiej lekkiej fazie raczej nie usnę i nie wiem..przetrzymać, czy capnąc zolpidem. Ale jedną noc się przemęczę tak na próbę, zobaczymy . Jak będę zasypiac 2--4 godziny to niestety dziękuję. Ale własnie wziełam kwetiapinę i nie jem....dziwne nie? Jak biorę razem z hypno- żrę za pol godziny .
  6. Ernest dziękuję bardzo za odpowiedź i poświęconą chwilę Pisząc o połowie tabletki, miałam na myśli hypnogen- mam 10 mg i biorę zwykle pół, chyba że nie śpie długo to wtedy tą drugą połówkę też. Kwetiapiny biorę 25 g , codziennie. Może spróbować rozdzielić i kwetiapinę wziąć wcześniej ? Biorę późno, bo mam strasznie nietypowe godziny pracy, dlatego śpię w godzinach 1.00- 09.00 , bo do pracy idę na 10.00. O 14.00 wracam i potem znowu idę na 19.00 i wracam po 23.00 . (prowadzę audycję w lokalnym radiu i właśnie o takich porach przez 3 tyg w miesiącu). Więc możliwośc wzięcia hypnogenu mam tylko ok 00;00, wcześniej coś zjem, muszę coś zjeść bo w pracy nie mam kiedy. Czyli jem ok 23.00 i ok 00.00 biorę leki- hypnogen 5 mg i kwetiapinę 25 mg. Szkoda byłoby mi rezygnować z kwetiapiny , bo rewelajcnie się p niej czuję na drugi dzien, dla mnie to niezmiernie wazne by ba drugi dzien funkcjonować dobrze. Wczesniej zapisali mi trittico i to była porażka- spałm jak zabita, ale co z teg kiedy wstać nie mogłam, cały dzien nie mogłam się skupić, byłam ospała i do niczego. Ja już tak myślę zeby dać coś na sen typowo na sen a rano fluoksetynę zeby w ciagu dnia miec powera? Jutro zrobię próbę- zjem tylko 10 mg hypnogenu , bez kwetiapiny i zobacze co bedzie z głodem. Dzieki raz jeszcze
  7. No cholerka to ja już nie wiem, czy jednak ta kwetiapina jest winna, czy hypnogen. Kwetiapina pewnie tak jak ernest piszesz, odkłada się a codzienna dawka jest dołożeniem do poprzedniej, ale...No właśnie. Skoro ona działa cała dobę (zakładając że przed końcem działania poprzedniej, już biorę kolejną), to czemuż mnie ten cholery apetyt dopada tylko w nocy, tak szybko po zażyciu, rano i w ciągu dnia nie mam nadmiernego apetytu, tylko rzekłabym, że normalny. Mniej więcej tak to wygląda- Hypnogen+ ketilept ok 00;00 , dziwny głód, nad którym nie umiem zapanować pojawia się ok 00;30, najem się przedziwnych rzeczy w różnych konfiguracjach , idę spać , rano już na śniadanie mam normany apetyt,w ciągu dnia również i znowu to samo w nocy. Leki i znowu jazda ok 20-30 min po zażyciu, spałaszowanie lodówki, barku i co tam tylko możliwe , spanie i kolejny dzień to samo. Jem takie rzeczy, których bym nie zjadła normalnie, jak wyżej opisane połązenia kwaśego z słodkim, gorzki, słonym. Takie dziwne rzeczy jak kobieta w ciąży:D Np mąz mi zrobił fotkę, jak mandarynkę traktowałam maggi i pożerałam z wielkim apetytem. Może to śmieszne, bo ja też w ciągu dnia się z etgo śmieję, ale tak niekontrolowanie przytyłam już 8 kg , co prawda w ciągu kilku lat , ale jednak wkurza mnie to, że w dzień pilnuję kalorii, staram się nie jeśc tuczących rzeczy, ruszam się, bo nie chcę przy swoich skłonnościach wyglądać jak kingkong, a tu w nocy kiedy nie mogę zapanować nad tym , zeżrę 2x więcej kcal co w ciągu całego dnia. Myślę, że zjadam w nocy ok 500+ kcal. Czy w opisanym przypadku można jednak zwalać winę na kwetiapinę, czy jednak ten zolpidem? Dodam, że nie biorę dużej dawki, bo 25 mg kwetiapiny na dobę, właśnie na noc razem z hypnogenem, którego obecnie biorę niewiele , bo pól tabletki, w porywach do jednej jak długo nie śpię. Poza tym nic innego. Ernest a co masz na myśli, że zolpidem może być drogą torowania dla kwetiapiny ? Że co, bo nie kumam:D Jeśli chodzi o tematy leków nasennych i innych jakichś psycho, to jestem zielona jak szpinak, nie zażywam nic innego..
  8. Żadne z Was nie miało po zolpidemie jazdy pt "napad na lodówkę"?? Ja myślałam, że to po kwetiapinie, bo biorę razem z zolpidemem, ale jednak nie pasuje to do kwetiapiny, z tego względu, że mój wilczy apetyt rozpoczyna się ok 20 min po zażyciu tabletek (zolpidem+kwetiapina), więc kwetiapina nie może tak szybko zacząć działać prawda? A zolpidem owszem... I ta jazda z jedzeniem trwa krótko- powiedzmy ok godziny, ale potrafię wted spałaszować pół lodówki, dzięki czemu przybrałam na wadze kilka kg odkąd biorę.. A apogeum swojego uzależnienia (tak jestem uzależniona) brałam nawet 4 tabletki przed snem i 1-2 rano nie w celu uśpienia tylko raczej pbudzenia i kopa.. Teraz biorę tylko na noc, ale wciąż nie mogę bez nich zasnąć. Teraz tylko 5 do 10 mg... Jeszcze inne rzeczy bym przeżyła, ale to żarcie...nad którym nie da się zapanować!! To nie jest taki normalny głód, jaki odczuwa się w ciągu dnia zwyczajnie z braku jakiegoś posiłku. U mnie pojawia się to bez względu na to, czy pół godziny wcześniej zjadłam kolację, czy jej nie zjadłam. Mam też wtedy duże parcie na słodycze, czekoladę mogę pożreć całą, czego w że tak to nazwę "normalnym stanie" bym nie zrobiła, bo by mnie zemdliło. Po zolpidemie mam tak że zjem dużo- w zasadzie to nawet zdarza mi się połączyć ogórki kiszoe z dżemem i potem wymiotuje czasem! Mój żołądek działa , a głowa nie..
  9. Hej, hydroksyzynę próbowałam, ale działa na mnie o tyle źle, że jestem po niej senna i zakręcona. Wszystko mi jedno, w pracy nie mogę sobie na to pozwolić, muszę zachować a przynajmniej sprawiać pozory świadomego umysłu. Kwetiapina działa na mnie o tyle "dobrze", że rano budzę się bez problemów, wstaję z wyra i jestem w stanie normalnie funkcjonować w ciągu dnia, czuję się dobrze psychicznie, gorzej z ograniczeniem zolpidemu Natomiast widzę sporą zależność- kiedy eksperymentowałam z zolpidemem bez kwetiapiny, zasnięcie przy obecnej dawce (5mg) graniczyło z cudem, jak brałam po 3 tabl (30mg) mogłam usnąć bez kwetiapiny , przy obecnej niestety dupa blada.. Boję się trochę tej hydroksyzyny , bo ona działała na mnie raczej ogłupiająco niż nasennie, a ja potrzebuję spania bardziej niż wyciszenia Co do apteki- masz rację. Gdyby tak po krótce to przeanalizować, to tak jest, z małą róznicą, że niektórzy mają większy dostęp do dilera, niż do recepty Chociaż w sumie... jak popatrzę na swój przypadek- ZOlpidem wypsywał mi każdy lekarz, którego trochę nacisnęłam, mówiąc często "to proszę o coś innego, ale równie skutecznego"..wszyscy wymiękali, nawet psychiatra mi sugerował że równie dla mnie mocny może byc tylko Lorafen, na którego branie się nie zdecydowałam docelowo. Pozdrawiam:)
  10. Witam witam. Napiszę krótko i zwięźle- leczę się w domu z uzależnienia od zolpidemu. Trwa to już kilka lat. W szczycie , do czasu aż się nie opamiętałam, że coś nie jest tak jak powinno, brałam 3 tabletki przed snem. Potem 2, przy 1,5 szt nie mogłam spać, ale nie łamałam się. Po kilku nieprzespanych nocach (a raczej spaniu po 2-3 godz) w końcu zasnęłam, chyba z wyczerpania. Kolejne 4 miesiące trwało zejście na 1 szt. Teraz od paru tyg biorę pół i spać nie mogę;/ Zasypiam ok 2 godz po zażyciu i śpię 2-3 w porywach do 4 godzin. Wyglądam źle- widać że brakuje mi snu i jestem niewypoczęta. Bywają dni, że mam ochotę znowu wziąć 2 lub 3 szt i normalnie (o ile można tak to nazwać) spokojnie zasnąć...na razie się nie poddaję. Byłam glupia, że dałam się tak wciągnąć, wydawało mi się że to pikuś, w końcu co tam..można kupić w aptece, to nie może być jakiś kosmos uzależniający. Pomyliłam się, brałam za długo i za dużo. Wiem, że źle zrobiłam i nie radze nikomu zaczynać przygody, bo pomimo fajnego odlotu, można wpśc w niełe g...o. Najgorzej mają Ci, co twierdzą , że wszystko pod kontrolą i w każdej chwili mogą przestać. Ja też tak myślałam, a jak mi u rodzicó zabrakło tabletek, bo źle spakowałam pudełeczko z lekami, cała noc była z głowy, rano potworny rozpierający ból głowy i fatalne samooczucie w ciągu dnia. Byłam, a raczej jestem uzalezniona. Zmniejszanie dawki trwa już kilka miesięcy, nie chcę jż nic innego, zastępczego. Nie dam się już wciągnąć w kolejne bagno. Prócz zolpidemu biorę kwetiapinę która nieco pomaga mi zasnąć, ale mam po niej taki ogrony apetyt, że kosmos. Jestem w stanie pożreć kilkaset kcal w godzinę po zażyciu. Przytyłam 8 kg (na szczęście waga zatrzymała się, chyba z tego względu że bardzo mocno ograniczyłam jedzenie w ciągu dnia ,nadrabiając nocą). No cóż- błędy kosztują. Pozdrawiam
  11. Czytam i podczytuję i widzę że problemy z apetytem mam nie tylko ja;/ U mnie po ponad 2 latach zażywania + 8 kg. Jestem pewna że to właśnie to tak działa, bo u mnie zaczyna się taka nieopanowana chęć na jedzenie gdzieś 1,5-2 godz po zażyciu . Wtedy mam ochotę jeść cokolwiek i robić duże kęsy, co mnie trochę śmieszy, ale muszę mieć napchaną cała buzię i wtedy jestem zadowolona. Zjem, zjem (obecnie 2-3 kromki chleba z serem) i idę spać a nad ranem gdzies okk 5.00 budzię się już głodna.. masakra...i to jest taka chęć jakas dziwna, nie zwykłe uczucue głodu, nie mogę nad tym zapanować i w piątek idę po jakiś inny lek. Ale kiedy po tym czuję się wyśmienicie i w nocy i na drugi dzienl. Jak to wszystko pogodzić. A biorę mało bo tylko 25 mg.
  12. Może chodzi o to, że wtedy jest sie bardziej podatnym na takie infekcje? Nie wiem... Ja z radością donoszę, że zredukowałam dawkę i pomimo kilkunastu dni potwornych dolegliwości ,przetrwałam.Brałam przez 10 dni 2 szt, potem przez kilkanaście dni 1,5 i kolejne dni 1 szt. Już przy stałym zażywaniu 1,5 tabl spałam krótko- 4-5 godzin, budziłam sie spocona, w ciągu dnia spać mi się chciało, mimo że kiedy próowałam, spełzły próby na niczym. POTWORNIE bolała mnie głowa , czasem było to taki ból jakby dosłownie ktoś wbijał mi gowździe, trwał z minutę i przechodził nagle, tak kilka razy w ciągu dnia. Nie poddałam się jednak i trochę pozmieniałam leki- dodałam 2 ketilept więc brałam poźniej 50 mg i wciąż 1,5 tabl. Wtedy zapadła decyzja, że walczę dalej. Dzięki ketilepcie lepiej spałam, ale bóle głowy były wciąż. Zeszłam do 1 szt. Tutaj już było ciężko. O spaniu dłuższym jak 4 godziny nie było mowy, ALE po czasie męczarni i kilku nocy przespanych po 3-4 godz, usnęłam po godzinie i spałam do rana!! Czyli jakieś 7 godzin. Musiałam wcześnie rano wstać, choć mi się nadal chciało spać, ale nie mogłam już. I tego samego dnia było to smo, usnełam i spałam ok 8 godzin, obudziłam się sama, wyspana..i tak przez kilka dni i dzisiaj pierwsza próbua- 0.5 tabletki. Wzięłam i spanka nie ma... niewazne. chcę zejśc do zera i zostać na kwetiapinie prze jakiś czas. WIęc da się bez detoksu?? Oczywiście że się da, męczarnia trwa tylko parę dni , a warto. Biorę teraz 0,5 (od dzisiaj, a wzięłam o 00.30) i 50 mg ketieptu. Niestety po ketilepcie chce mi się żreć niemiłosiernie, własnie zaraz robię atak na lodówkę. Także trzymajcie się i redukujcie dawki a do zera! ie wiem jak już całkiem zaprzestanę zażywania, czy nie odczuję tego fizycznie- czy nie wróci mi chęć do życia większa i mój poprzedni nieokiełznany charakterek. Nie wiem czy te leki mnie nie przymulaly. spadam bo mi się zaczynaja literki przestawica.
  13. Tak działał u mnie na początku, teraz po kilkunastu miesiącach zażywania, na efekt muszę czekać nie kwadrans, a ok godzinę, czasem półtorej. Udało mi się zredukować dawę do 1 tab. Teraz wciąz biorę 1 i ketilept, czasem a raczej często mam problem z zaśnięciem, ale na siłę wstrzymuję się przed doadtkową tabletką. Chciałabym w ogole nie brać, ale to jeszcze pewnie potrwa, no cóż małymi kroczkami ale do przodu. Lorafen wzięłam raz i 0,5 tabl Hypnogenu i nie usnęłam, drugiego dnia wzięłam 1 tabl hypno i 1 lorafen i owszem usnęłam, ale sen był przerywany a drugi dzień nieco do tyłu chodziłam. Wzięłam więc 2 rax Lorafen i zrezygnowałam wracając do Ketileptu. Walka trwa:)
  14. Napiszę Wam (tym, którzy jeszcze mogą powiedziec NIE WEZMĘ) co się wydarzyło u mnie ostatnio.... Byłam u psychiatry po kolejne recepty na Hypnogen (biorę "tylko" 2 szt). Niestety nie mogę przestać brać ketileptu, bo za cholerę nie usnę.. robiłam nawet eksperyment 3 hypnogeny i 0,5 ketileptu (połówka 25mg) i zonk... Nauczyłam się jednak panować na dobżarstwem, jestem na diecie redukcyjnej i w ostatnim czasie udało się nie zjadać w nocy tyle, ile wcześniej.. ale nie o tym... Dokładnie 4 razy zażyłam w akcie desperacji 5 tabletek Hypnogenu. 4 razy takiej dawki, z czego 3 razy robiłam takie rzeczy, że wstyd się przyznać. 1 raz, kiedy popłynęłam z tą ilością, był dla mnie ciężkim dniem. Wzięłam 2 jak zwykle i nie mogłam spać. Dobrałam kolejne 2 i kiedy zaczynałam już odpływać dobrałam kolejną 1 szt... potem wyszłam z psem..niestety ta ilość zadziałała potem z zdwojoną siłą. Nie mogłam wrócić do domu, ulice mi dosłownie tanczyły, ruszały się, a ja się śmiałam, rozpięłam smycz psa, który sam beze mnie poszedł do domu. Po tym jak wrócił i mąż go widział, zaskoczony że mnie nie ma, ruszył w poszukiwaniu swojej żonki. A ja siedziałam z jakimiś menelami na ławce i uhahana na maksa i zadolowona pociskałam z nimi jakieś kity!! Mąż mnie zabrał do domu (film kompletnie urwanyy, nie pamiętam nic od momentu kiedy ulice zaczęły mi falować). WSTYD i katasrtofa!!! Moja wina- przedobrzyłam z dawką i jeszcze poszłam potem na dwór 2 raz- głupkowate moje ŚWIADOME działanie, bo znowu cięzki dzień, a chciałam szybko się wyspać, bo rano musiałam wcześnie wstać.. Postępowanie jak wyżej, z tym że nie poszłam na dwór. W domu o 2.00 włączyłam radio na full, ubrałam od męża buty (on nosi 43, a ja 36) i chodziłam w nich do lustra mówiąc sama do siebie że mam nowe buty.. ie chciałam w to wierzyć, ale mąż zrobił filmik, bo wiedział że w to nie uwierzę na drugi dzień. Potem poszłam do łazienki , wyłożyłam wannę papierem toaletowym i położyłam się spać w tej wannie. . Jak oglądam to, jestem przerażona- jakkolwiek moja opowieść brzmi śmiesznie.. Oczy otwarte, ale mętne, dziwne ruchy ciała- jakoś jakby mięsni nie było, tak lekko, luźno..nienormalnie.. 3 raz był całkiem niedawno i już sobie przysięgłam , że ten trzeci był ostatnim, bo zaczęłam hasać po kuchni z nożem, bo szykowałam sobie na totalnym haju, bułeczkę Tylko ten trzeci raz do pewnego momentu pamiętam.. Przy 3 tabletce coś mi odwaliło do łba głupiego, że zostały mi tylko 2 sztuki w listku, a robię porządki przy lekach i ten listek mi zawadza... no debilka!! więc, żeby mi nie zawadzał, łyknęłam jeszcze dwie I się zaczęło.. najpierw kroiłam sobie plasterki cytryny (pamiętam, że chciałam wrzucić ją do wody do picia) , no i uciachałam sobie palec..nie strasznie, ale jednak. Co dziwne? Przy pobieraniu krwi zwykle mdleję, strasznie się tego boję i panikuję.. wtedy skaleczona ,patrzyłam się jak krew kapie na płytki w kuchni i oglądałam sobie ten palec, jak nawiedzona jakaś, jakbym tą krwią się jarała. Aż w końcu poszłam na półśnie po plaster do łazienki i ten palec zakleiłam, ale jak? Klejem do rany, opatrunkiem na zdrowa skórę.. Ael jako że nie skończyłam krojenia cytryny, to wrócilam do kuchni .Pokoriłam i ok. Wtedy zaczęło mnie ssać w żołądku , więc postanwiłam sobie zrobić bułeczkę (dieta jak ciul..).Rozkroiłam, posmarowałam masłem, jakiś ser.. Podczas jedzenia już miałam odlot, bo nie umiałam utrzymac tego jedzenia w dłoniach- wypadało mi, spadało na podłogę, ja zbierałam i znowu to samo.. Wtedy wpadłam na genialny pomysł, żeby na ostatni kęs wlac sobie ketchup... poszłam do kuchni , udało się za dziesiątym razem trafić tym ketchupem na tą bułkę. i coś mnie wtedy zaswędziało na plecach.. bosz.... wzięłam NÓŻ i podrapać się chciałam tym nożem po plecach, wtedy już zupełnie odleciałam. Ten noż wypadł mi z ręki i schyliłam się żeby go podnieść. Kiedy przykucnełam, poleciałam jak pijak kilka kroków do tyłu i przerwóciłam się. Upadłam i nie mogłam już wstac, straciłam równowagę. Narobiłam takiego rabanu, że mąz się obudził ,przyszedł przerażony i mnie podnosił. "po drodze" przewróciłam kolumny z kina domowego, fotel, a mąz jak wszedł mówił że mało zawału nie dostał- ja leżę, meble przewrócone , a gdzies dalej leży nóz. ALe jak mi to opowiadał, to mówił że na pytanie czy coś mi jest, czy coś mnie boli odpowiadałam zaprzeczająco. Ale kiedy chciałam się podrppać tym nożem, był to ostatni akcent który pamiętam z tamtej nocy, potem kompletnie nic, zero, jakbym nie żyła. Nie budziłam się gdzieś do 10.00 więc spałam długo i strasznie podobno chrapałam...co nigdy dotychczas mi się nie zdarzyło.. Piszę to po to, by nieświadomych tego gówna ,uprzedzić co to robi z człowiekiem!!! Nigdy potem nie powtórzyłam incydentu z taką dawką. Biorę 1,5 , czasem 2 tabletki i 1 ketilept, czasem udaje się ketiplept wziąc co 2 dzień. O dziwo chyba to dziadostwo nie wpływa na wyniki krwi, albo nie wiem... Robiłam morfologię i cały zestaw innych badan i ponad normę miałam tylko PLT ale nieznacznie i lekko podwyższone OB, ale sądzę że to na wskutek zapalenia miazgi i leczenia zęba objętego stanem zapalnym. W moczy też ok. A myślałam że wyniki będę miec fatalne. A wracając do pschiatry. . zasugerował zastąpienie Hypnogenu (1 tabletki), 1 tabletką (1 mg) Lorafenu. Tzn sugerował brać 1 hypnogen, 1 lorafen i 1 ketilept. Po 2 tyg miałam zmniejszyć dawkę hypnogenu do 0,5 tabl przy jednoczesny 1 mg lorafeny i 25 mg ketpleptu , a po miesiącu pojawić się na wizycie... Wykupiłam ten lorafen, ale jeszcze nie wprowadzłam tej zmiany, szczerze mówiąc boję się tego lorafenu, że też się uzależnię.... Ot taka moja hisoryjka... -- 08 lis 2015, 23:43 -- ps- chciałam dopisać, ale za poźno... że" Chyba przy okazji nie muszę Wam mówić, jak rano wyglądała kuchnia po mojej chęci "poketchupowania"? Ketchup był wszędzie- na szafkach, ekspersie, czajniku i na podłodze oczywiście mnóstwo.. Skóra z cytryny (nawet ją obrałam, nie pamiętam jak i kiedy) leżała blisko kosza, ale obok , a nie w środku. Masłem wysmarowany chlebak, widelce , szafka, deska. . Nie wiem też ,jak to się stało, ale taka mała patelka do smażenia np jajek (taka malusia) ,była w pokoju na kanapie. Niestety słynny ketchup i masło wylądowało też na moich włosach.. Wiem, że śmiesznie i fajnie się to czyta- mi z perspektywy czasu też się chce śmiać, ale to straszne!! Totalny odjazd, urwany film, zachowanie przysłowiowego żula, niebezpieczeństwo związane z użyciem noża, wypuszczenie luzem (przy ulicy) psa..
×