Jestem kurduplem ~145cm wzrostu, mam wszystko głęboko gdzieś, zastanawiam się ile jeszcze muszę się męczyć tym życiem. Nie mam dziewczyny - nigdy nie miałem. Nie mam kumpli, przyjaciół, nie mam z kim pogadać wieczorem, nie mam sie do kogo odezwać. Wszystcy z domu w weekendy wyjeżdżają do znajomych, siostra jedzie z chłopakiem a ja zostaje wiecznie sam w domu. Zadaję sobie pytanie - ile to jeszcze musi trwać? Co takiego zrobiłęm w życiu, że muszę tak cierpieć? Chciałbym poznać jakąś dziewczynę aby mieć z kim pogadać, do kogo zadzwonić, gdzieś w weekend wyjechać. Ale ja mam mieć dziewczynę, koro nawet nie potrafię rozmawiać z ludźmi, nie wspominając o dziewczynach. Nigdy za rękę dziewczyny nie trzymałem, o całowaniu nie wspominając. Zawsze uciekam wzrokiem przez dziewczynami aby nie musiała patrzeć na takiego kurdupla śmiecia jak ja... eh "...nic nie boli tak jak życie..."
Pozdrawiam wszystkich, trzymajcie się mocno - ja już nie mam siły....