Witam towarzyszów niedoli!
Lekarz psychiatra dołączyła mi pregabalinę 50 mg do zoloftu (sertralina) 100 mg. W celu stabilizacji nastroju i poprawy komfortu snu, bo od dłuższego czasu słabo śpię, wybudzam się.
Wczoraj wziąłem pierwszą tabletkę prega, ale oczywiście zbyt późno (chodzę spać 1-2), bo o godzinie 1:30.
Efekt poczułem b. szybko, trochę jak po imovanie - jakby mnie ktoś obuchem przez łeb zdzielił, zmułka, zaburzenia równowagi, natychmiastowa senność. Wybudzić się i tak wybudzilem około 7, ale później znów poducha i spałem do 12.
widze, że są tu znacznie lepsi zawodnicy, przy których moja dawka wygląda gabarytowo, jak kiosk ruchu do pałacu kultury. Niemniej jednak, zawsze reagowałem na niższe dawki leków uspokajających (10 mg hydroksyzyny pomagała zasnąć, przy 25 chodziłem śnięty przez kilka godzin po obudzeniu się).
Czy ten efekt zwalenia z nóg, ogromnej senności nawet po kilku godzinach snu, dekoncentracji, zmęczenia przechodzi po jakimś czasie kuracji? Szczerze mówiąc, po dzisiejszym doświadczeniu podchodzę sceptycznie do dalszego przyjmowania leku.
Druga kwestia, niemniej ważna - doczytałem, że w skutkach ubocznych przyjmowania pregabaliny występują problemy z pamięcią, zaburzenia, kłopoty z koncentracją, skupieniem uwagi. Mam fiksację na punkcie mojej pamięci, z racji wykonywanego zawodu muszę mieć ją w jak najlepszej kondycji,, dużo czytam - chcę żeby to nie przelatywało przeze mnie, jak przez sito, a jeśli przyjmowanie tego leku ma mi ją jeszcze pogorszyć, to naprawdę podziękuję i postoję. Jakie macie doświadczenia z tym lekiem w kwestii tych dwóch elementów, o których wspomniałem? Będę bardzo wdzięczny za podzielenie się swoimi odczuciami.