Skocz do zawartości
Nerwica.com

hope93

Użytkownik
  • Postów

    28
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez hope93

  1. Witam towarzyszów niedoli! Lekarz psychiatra dołączyła mi pregabalinę 50 mg do zoloftu (sertralina) 100 mg. W celu stabilizacji nastroju i poprawy komfortu snu, bo od dłuższego czasu słabo śpię, wybudzam się. Wczoraj wziąłem pierwszą tabletkę prega, ale oczywiście zbyt późno (chodzę spać 1-2), bo o godzinie 1:30. Efekt poczułem b. szybko, trochę jak po imovanie - jakby mnie ktoś obuchem przez łeb zdzielił, zmułka, zaburzenia równowagi, natychmiastowa senność. Wybudzić się i tak wybudzilem około 7, ale później znów poducha i spałem do 12. widze, że są tu znacznie lepsi zawodnicy, przy których moja dawka wygląda gabarytowo, jak kiosk ruchu do pałacu kultury. Niemniej jednak, zawsze reagowałem na niższe dawki leków uspokajających (10 mg hydroksyzyny pomagała zasnąć, przy 25 chodziłem śnięty przez kilka godzin po obudzeniu się). Czy ten efekt zwalenia z nóg, ogromnej senności nawet po kilku godzinach snu, dekoncentracji, zmęczenia przechodzi po jakimś czasie kuracji? Szczerze mówiąc, po dzisiejszym doświadczeniu podchodzę sceptycznie do dalszego przyjmowania leku. Druga kwestia, niemniej ważna - doczytałem, że w skutkach ubocznych przyjmowania pregabaliny występują problemy z pamięcią, zaburzenia, kłopoty z koncentracją, skupieniem uwagi. Mam fiksację na punkcie mojej pamięci, z racji wykonywanego zawodu muszę mieć ją w jak najlepszej kondycji,, dużo czytam - chcę żeby to nie przelatywało przeze mnie, jak przez sito, a jeśli przyjmowanie tego leku ma mi ją jeszcze pogorszyć, to naprawdę podziękuję i postoję. Jakie macie doświadczenia z tym lekiem w kwestii tych dwóch elementów, o których wspomniałem? Będę bardzo wdzięczny za podzielenie się swoimi odczuciami.
  2. Marian, jakiego rodzaju są to leki? Przyjmowałeś je, pomogły Ci? Jak one w ogóle oddziałowują?
  3. To mój pierwszy post na tym forum (ile osób pewnie zaczynało od takich niewinnie zaczynających się słów, ile osób myślało, że w ogóle kiedykolwiek trafi na taki portal i będzie musiało się zmagać z tą chorobą przeszywającą na wskroś cały organizm, a przede wszystkim - to co najważniejsze, czyli naszą psychikę). Mam zaburzenia nastroju o podłożu nerwicowo-depresyjnym od jakiegoś roku, leczę się od grudnia lekiem Aciprex. Najpierw przyjmowałem 5 mg, potem 10, a od marca 15 mg. Zauważyłem OGROMNĄ poprawę, znowu jestem pogodny, znowu rozmawiam z ludźmi, znowu jestem duszą towarzystwa, znowu widzę jasne barwy. ALE. No właśnie - zawsze pojawiają się jakieś, ale. Niestety, ale przy tej dawce cierpię na duży spadek libido. Pytanie tutaj przede wszystkim do panów - jak można temu zaradzić, ewentualnie jaki dodać lek? Nie będę ukrywać, że to bardzo istotna kwestia w moim życiu (oczywiście nie najważniejsza) i chciałbym ją poprawić, również ze względu na kontakty z moją dziewczyną. Czy istnieje jakiś lek, który zmniejsza działanie Aciprexu na podłoże seksualne? Uśmierza bodźce przeciwdziałające ochocie na seks? Pozdrawiam wszystkich zmagających się z tą ciężką chorobą - wiem jaki to jest ból i wiem, jak to jest, kiedy już na niczym nie zależy i najchętniej zgniłoby się w łóżku, lub po prostu odleciało na inną planetę, lub zasnęło raz na zawsze. Wszyscy tutaj jesteście zwycięzcami, bo walczycie o lepsze jutro.
×