Skocz do zawartości
Nerwica.com

inna19

Użytkownik
  • Postów

    6
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez inna19

  1. Ojejku 2 lata hmm przed 30 się wyrobię ?? Jeśli chodzi o same - myśli , wiem , o czym piszesz. Nie raz próbowałam sobie sama robić pewne terapie . Kiedyś udało mi się przez tydzień nie myśleć o pewnej kwestii , po prostu gdy przychodziła myśl od razu ją odrzucałam i moje zachowanie znacznie się wtedy zmieniło jednak po tygodniu nie wytrzymałam i dopuściłam raz myśl , potem drugi i pooszło .
  2. Jejku , jakoś dodałaś mi otuchy . Mam nadzieję , że u mnie też coś ruszy , co prawda moje fobie i lęki nie są jeszcze najgorsze , jestem w stanie przebywać z ludzmi ,posiadam znajomych , o dziwo , mimo iż za pewne to w jakis stopniu - fobia społeczna . Lecz te myśli ...np pojawia mi się myśl - moja mama pewnie uważa, że wyglądam jak jakaś niepewna siebie niedorajda i nagle zaczynam strasznie się bac tego , że zrobię jakieś dziwne miny które będą świadczyć o mojej słabości itp i to ..kotłuje mi się glowie , ciągle . Nakręcam się coraz i coraz bardziej , w końcu moje ciało jest tak spięte ... że wlaściwie nie mam już na nic ochoty . Te fobie przenoszą się na coraz nowsze rejony mojego życia . Myślisz , że powinnam pójść prywatnie ? Znalazła kilku psychoterapeutów certyfikowanych , oczywiście prywatnie , i kwestia - pieniądze aleee hmm chyba warto włożyć w to trochę kasy .
  3. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedz . Jak na razie mam termin - 17 czerwca do psychiatry, na pewno dostanę skierowanie na psychoterapię jednak powiem szczerze ... boję się , że nic z tego nie wyjdzie , że będę z tym kimś tylko gadac i na tym się skończy - na bezsensownym ruszaniu otworem gębowym . Czy mozesz mi coś więcej napisać ? Jak wygląda taka psychoterapia , w jaki sposób psychoterapeuta pomaga ? Czy to są trwałe zmiany ? I co , jeśli chodzi o leki , czy powinnam się na nie godzić , wiem , że np takie typu sedam mogą mocno uzależnić . Mieszkam w Przemyślu - podkarpacie . Kiedyś myslałam , że sama sobie poradzę z tym wszystkim , że sama jakoś pokonam te fobie i lęki , jednak gdy pokonam jedną fobie która wywołuje lęk , nagle pojawia się nowa ...
  4. Mam 19 lat . Kontaktów z ojcem nie mam - jest alkoholikiem , woli szlajać się po ulicach i żebrać . W dzieciństwie ciągłe ucieczki właśnie przed nim z domu . Bylam też molestowana przez kuzyna ... W podobnym czasi siostra znęcała się nade mną w ten sposób , że wyzywała mnie śmiała się ze mnie w końcu zaczełam rzucac w nią przedmiotami ,krzyczeć na cały dom, prosić brata o pomoc który nigdy mi nie pomógł- tez się jej bał , prosic mamę o pomoc która mi nie wierzyła [ przy mamie siostra uśmiechala się i mówiła - ona wymyśla ] . Potem siostra popadła w chorobę , moja mama po rozwodzie wzięła sobie kolejnego faceta , urodziła mu dziecko , w międzczasie siostra zaczęła terroryzowac cały dom , znęcać się psychicznie . Próby samobójcze które widziałam na własne oczy ..i wiele wiele innych . Teraz siedzimy w bloku[ucieczka przed siostrą] i też z bratem jesteśmy - na boku , choć nie tak miało to wyglądac , mama obiecywała , że będziemy najważniejsi . Jak coś dostajemy to - po cichaczu , żeby ojczym nie widział , żeby się nie wkurzał . Nie wszystko z lodówki jeśc można , czasami czlowiek się zastanawia - co może ... Ogólnie trochę cięzko mi bylo ..i jest zresztą . Jestem po maturze i szczerze mówiąc też dobija mnie to , że siedze tutaj i na nich patrzę ...Wiem , że musze się szybko stąd wyrwać ale fobia czasami uniemozliwia mi normalne fukcjonowanie , w normalnej sytuacji jestem w stanie bardzo dobrze sobie poradzić ale te lęki ...i teraz deprecha kompletna .
  5. Witam wszystkich . Bardzo potrzebuję jakiejkolwiek pomocy , jestem już w punkcie kryzysowym ... Jako dziecko byłam bardzo uśmiechniętą osobą i wyjątkowo pewną siebie . Gdy weszłam w progi gimnazjum moja dobra passa trwała dalej , znalałam wiele kolezanek , przyjaciół . Dopiero w 2 klasie zaczęło się ze mną dziać coś nie dobrego , wtedy kompletnie tego nie rozumiałam , nie potrafiłam nazwać . W kontakcie z ludzmi zaczęłam się cholernie stresować , do tego momentu , ze biło mi bardzo szybko serce , cała czerwona , poty , napięciowe bóle głowy i tak dalej . Byłam genialna w recytowaniu czytaniu a tutaj nagle nie mogłam przeczytać przy klasie kilku zdań bo zaczynałam się po prostu dusić , nie mogłam złapać powietrza . To wszystko było dla mnie bardzo bardzo cięzkie jako że sama z siebie nie jestem taką osobą , lubię ludzi , lubię być w towarzystwie , śmiać się , dobrze bawić ... Ten czas sprawił , że stałam się kompletnie szara , cicha , niepozorna ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się , starałam się oczywiście - przezwycięzyć lęki , wyrywałam się do swojej wcześnijszej fajnej wersji siebie ale szczerze mówiąc szło mi to średnio ...żenująco .Ciągle też wymyślalam sobie jakieś fobie np to że na pewno się jąkam czy coś takiego . W domu nikomu o tym nie mówiłam , widziałam , że moja mama uważa mnie za kogoś na prawde mocnego , pewnego siebie [ w domu taka byłam , przy niej ] nie mówiłam nic bo wiedziałam i widziałam po niej że tego nie zrozumie , że zrobi tylko dziwną minę . W Liceum sytuacja przez chwilę zmieniła się trafiłam do fajnej klasy , poczułam się bardzo dobrze wszystko mi minęło ...od tak , to było piękne , za piękne . Na jakieś ponad pół roku byłam znów tą szczęśliwą dziewczyną . Potem przenosiny i okropna klasa ...która uznała mnie za intruza ... Powoli powoli zaczełam tracić pewnośc siebie az do momentu w którym przestalam być sobą i znów zaczęły mi wracac lęki , porozmawiać z kimś normalnie w klasie ...cholera jasna , usmiechałam się ale tak sztucznie , w większości od razu było widac że coś ze mną nie tak , nie mogłąm opanować lęku , myśli że ciągle mam dziwną mimike twarzy że ogólnie jestem jakaś dziwna . Przez ten lęk straciłam w życiu wiele znajomych . W 3 klasie zaczęlam sobie lepiej radzić z lękiem , po prostu jakoś nauczyłam się go niwelować , zaczęłam bardziej normalnie gadać z ludzmi z klasy . Czasami były dni , że czułam się całkiem ok . Czasami lęki się nasilały . Pod koniec Liceum nagle bum , wszytsko strasznie się nasiliło , nagle zaczęłam bac się nawet swojej mamy - dostałam z tego powodu silnej depresji ostatnio bo nagle przy niej dostaję jakiś silnych palpitacji serca , jak tylko przechodzi koło mnie , to najgorsze co mogło mnie teraz spotkac bo mimo wszystko to rozmowa z nią najbardziej mi pomaga a jak mam cholera rozmawiać jeśli ledwie co usiedzieć mogę ..Nawet nie wiecie jak bardzo mnie to boli . Mam wrażenie , ze jestem kompletną wariatka .Może to już jakaś schizofrenia ? Próbowałam ostatnio sedam i pomógł mi na prawdę , jednak przestałam go brać po 2 dniach bo ...uwazam że to nie moja zasługa , tylko leku doraznego ...lekarza mam dopiero na 17 czerwca i mam przeokropne mysli samobójcze . Co mam robić ? prosze poweidzcie mi , brac ten sedam na razie trochę czy ehh radzić sobie jakoś sama ?
  6. Witam wszystkich . Bardzo potrzebuję jakiejkolwiek pomocy , jestem już w punkcie kryzysowym ... Jako dziecko byłam bardzo uśmiechniętą osobą i wyjątkowo pewną siebie . Gdy weszłam w progi gimnazjum moja dobra passa trwała dalej , znalałam wiele kolezanek , przyjaciół . Dopiero w 2 klasie zaczęło się ze mną dziać coś nie dobrego , wtedy kompletnie tego nie rozumiałam , nie potrafiłam nazwać . W kontakcie z ludzmi zaczęłam się cholernie stresować , do tego momentu , ze biło mi bardzo szybko serce , cała czerwona , poty , napięciowe bóle głowy i tak dalej . Byłam genialna w recytowaniu czytaniu a tutaj nagle nie mogłam przeczytać przy klasie kilku zdań bo zaczynałam się po prostu dusić , nie mogłam złapać powietrza . To wszystko było dla mnie bardzo bardzo cięzkie jako że sama z siebie nie jestem taką osobą , lubię ludzi , lubię być w towarzystwie , śmiać się , dobrze bawić ... Ten czas sprawił , że stałam się kompletnie szara , cicha , niepozorna ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się , starałam się oczywiście - przezwycięzyć lęki , wyrywałam się do swojej wcześnijszej fajnej wersji siebie ale szczerze mówiąc szło mi to średnio ...żenująco .Ciągle też wymyślalam sobie jakieś fobie np to że na pewno się jąkam czy coś takiego . W domu nikomu o tym nie mówiłam , widziałam , że moja mama uważa mnie za kogoś na prawde mocnego , pewnego siebie [ w domu taka byłam , przy niej ] nie mówiłam nic bo wiedziałam i widziałam po niej że tego nie zrozumie , że zrobi tylko dziwną minę . W Liceum sytuacja przez chwilę zmieniła się trafiłam do fajnej klasy , poczułam się bardzo dobrze wszystko mi minęło ...od tak , to było piękne , za piękne . Na jakieś ponad pół roku byłam znów tą szczęśliwą dziewczyną . Potem przenosiny i okropna klasa ...która uznała mnie za intruza ... Powoli powoli zaczełam tracić pewnośc siebie az do momentu w którym przestalam być sobą i znów zaczęły mi wracac lęki , porozmawiać z kimś normalnie w klasie ...cholera jasna , usmiechałam się ale tak sztucznie , w większości od razu było widac że coś ze mną nie tak , nie mogłąm opanować lęku , myśli że ciągle mam dziwną mimike twarzy że ogólnie jestem jakaś dziwna . Przez ten lęk straciłam w życiu wiele znajomych . W 3 klasie zaczęlam sobie lepiej radzić z lękiem , po prostu jakoś nauczyłam się go niwelować , zaczęłam bardziej normalnie gadać z ludzmi z klasy . Czasami były dni , że czułam się całkiem ok . Czasami lęki się nasilały . Pod koniec Liceum nagle bum , wszytsko strasznie się nasiliło , nagle zaczęłam bac się nawet swojej mamy - dostałam z tego powodu silnej depresji ostatnio bo nagle przy niej dostaję jakiś silnych palpitacji serca , jak tylko przechodzi koło mnie , to najgorsze co mogło mnie teraz spotkac bo mimo wszytsko to rozmowa z nią najbardziej mi pomaga a jak mam cholera rozmawiać jeśli ledwie co usiedzieć mogę ..Nawet nie wiecie jak bardzo mnie to boli . Mam wrażenie , ze jestem kompletną wariatka . Próbowałam ostatnio sedam i pomógł mi na prawdę , jednak przestałam go brać po 2 dniach bo ...uwazam że to nie moja zasługa , tylko leku doraznego ...lekarza mam dopiero na 17 czerwca i mam przeokropne mysli samobójcze . Co mam robić ? prosze poweidzcie mi , brac ten sedam na razie trochę czy ehh radzić sobie jakoś sama ?
×