Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

dusza-lunatyka

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Niekoniecznie, dużo zależy od organizmu, niektórzy mają taki metabolizm, że kilka razy dziennie chodzą do łazienki i nawet jak jedzą codziennie kebaby to nie widać tego po nich.
  2. Znam to dokładnie, z tym że mój chłopak próbuje się z tymi moimi "fazami" uporać od prawie półtora roku. Czasem bywa lepiej, czasem gorzej, szczególnie kiedy w pewnych momentach obydwoje tracimy cierpliwość. Na dłuższą metę myślę jednak, że nie ma innego sposobu na zrozumienie własnej wartości niż właśnie ciepło i miłość drugiej osoby. Wierzę w to, że nic nie schrzanisz i pozostanie zauroczony tak jak jest :)
  3. Cóż, mam ten sam problem, z tym że ja generalnie chodzę z głową raczej spuszczoną w dół. Patrzenie komuś w oczy wydaje mi się dość nienaturalne. Jak już ktoś napisał - trzeba zacząć od tego skąd to się wzięło.
  4. Cześć, od ok. roku także mierzę się z tym problemem. Zaczęło się od niewinnej diety i chęci pozbycia się paru kilo, skończyło się na tym, że jedzenie stało się moją obsesją. Odliczanie do momentu kiedy znowu będę mogła coś zjeść podczas spotkania z innymi ludzi, wpychanie na siłę słodkiego i słonego na zmianę, następne wstyd i obietnica poprawy "od jutra". Na dzień dzisiejszy czuję się wolniejsza niż miesiąc temu, myślę, że jestem na dobrej drodze do wyjścia z problemu. Jak to się stało? Zaczęłam od rozmowy ze swoim chłopakiem, po niej mój problem z objadaniem stał się tak jakby realniejszy. Jednak nie polega to na zamykaniu mi lodówki czy wyliczaniu co jeść - pamiętajcie, że to wszystko siedzi w waszej psychice. Pierwszym krokiem jaki podjęłam po tej rozmowie i który do tej pory wdrażam w życie jest próba zmiany myślenia na temat jedzenia. Kiedy na myśl o wyjściu z domu zapychałam się na zapas ze strachu, że potem nie zjem, tak teraz staram się przemówić sobie do rozsądku, że przecież nic się nie stanie jak poczuję się trochę głodna. Bo czemu by było? Drugą sprawą jest próba znalezienia sobie zajęcia, w przypadku objadania się najlepiej wybrać sport. I wcale nie mówię tutaj o morderczych godzinach biegania. Ja póki co ćwiczę ok. 20 minut po 3 dni w tygodniu. Zajmuję sobie ręce, na jakiś czas mam poczucie przejęcia kontroli nad swoim ciałem i umysłem. Wykluczcie raczej zajęcia typu oglądanie telewizji. Na koniec tego posta, który może kogoś z Was zmotywuje do walki, dodam że przede mną (i Wami też jak będziecie mieć tyle siły w sobie żeby próbować :) pewnie tysiące prób, wzlotów i upadków, ponieważ jak z każdą chorobą psychiczną (tak, odżywienia zaburzenia to choroby psychiczne) potrzeba jest dużo cierpliwości i nadziei. Powodzenia, czekam na Wasze odpowiedzi i informacje o tym jak sobie radzicie. Motywujmy się nawzajem :)
  5. @kaffe_och_blod Zdaję sobie z tego sprawę, wybacz, powinnam użyć słowa "mądra", nie "inteligentna" :)
  6. Chyba już sobie poradził.
  7. Też mam od jakiegoś czasu ten problem, ja jednak nie biorę leków więc nie mam zielonego pojęcia skąd to się bierze. Polecam Ci w takim razie tak jak już ktoś wyżej tu pisał zajadać się właśnie produktami z błonnikiem lub gdy masz ochotę na słodkie robić sobie np. jogurt z kawałkami owoców i otrębami. Nie jest to łatwe, ja sama wiem, gdyż jestem uzależniona od słodyczy, jednak staram się z tym walczyć właśnie trochę "oszukując" swój organizm. Do tego warto żebyś zaczęła się ruszać, jeżeli nie biegać to przynajmniej robić jakieś cardio albo aeroby, których masz mnóstwo na YouTube i waga powinna się zmniejszyć mimo tego ile jesz.
  8. @lukk79 No tak, jakbyś wiedział to raczej byś nie przychodził do niego tylko po prostu sobie z tym poradził. Troszkę bez sensu... W moim przypadku jest tak, że moja mama podejrzewa u mnie ten rodzaj zaburzenia osobowości, ale ja w życiu nie pójdę i nie powiem lekarzowi wprost co może być ze mną nie tak. Nienawidzę w ogóle wszystkich psychologów i psychiatrów, rozmawiając z nimi mam wrażenie, że przecież oni i tak nic nie rozumieją, a wszystko co wiedzą to informacje przeczytanie w książkach i nie ma w nich żadnego indywidualnego podejścia. Może po prostu trafiałam na złe osoby...
  9. @EmInQu, może i nie warto, ale dlaczego by nie spróbować? Rutyna i brawura to faktycznie najgorsze zmory, szczególnie kiedy nawet nie zakładamy, że może nam nie wyjść. O znalezieniu złotego środka w różnych przypadkach łatwo się mówi, gorzej robi. Gdyby to wszystko było takie proste to nie byłoby nas tylu na tym forum, prawda? Ale witam zarówno Ciebie i amelię, dziękuję za ciepłe przywitanie!
  10. U mnie było tak, że najpierw strasznie schudłam w krótkim czasie, a potem jak się dorwałam do jedzenia to aż rodzicielka zwraca mi czasem uwagę i się zastanawia czy mnie mam problemów z cukrem. Jeżeli chodzi o uzależnienie od słodyczy - dopóki nie dopadnie, człowiek nie zdaje sobie sprawy jak bardzo to jest poważna sprawa. Ja też codziennie muszę zjeść jakiegoś batona, jak nie mam w domu to zaczynam jeść jakieś posypki do ciast albo wiórki kokosowe. Jedyne co mnie cieszy, że nie tyję przez to, bo potrafię sobie odmówić innego jedzenia.
  11. To widzę, że taka już nasza natura - nie możemy sobie poradzić ze swoimi problemami to próbujemy pomagać innym. :) Ciężko określić to co się dzieje u mnie w realu. Właśnie zwaliła mi się na głowę dorosłość, na którą nie jestem jeszcze gotowa i okazuje się, że nic nie mogę na to poradzić. Wiąże się to z upadkiem ideałów i odkryciem, że świata faktycznie nie da się zmienić. A tak bardziej realistycznie - właśnie miałam maturę i o ironio, jako jedna z najlepszych osób w klasie z języka polskiego, chyba właśnie ten egzamin zawaliłam. Zazwyczaj właśnie to, że się dobrze uczę utrzymywało mnie w jakimś stopniu w nadziei, że może pomimo tego jakim jestem okropnym człowiekiem, to chociaż jestem inteligentna. Niestety i tu zawiodłam, więc trochę odsuwam się teraz od realnego świata i chowam się w domu. To w takim razie też możesz się ze mną podzielić co u Ciebie idzie nie tak.
  12. @LoveHope - głównie to chęć rozmowy i znalezienia swojego miejsca w świecie. W tym realnym nie wychodzi, w tym internetowym też jest ciężko, ale łatwiej. Miło mi, że tak mnie odebrałaś, bo faktycznie staram się być "ciepłą duszyczką", ale czasem przez ludzi wokół mnie po prostu się nie da. A co Ciebie tu sprowadziło?
  13. Cześć, jesteśmy w dość podobnym wieku (19 lat) i muszę Ci powiedzieć, że faktycznie wielu chłopaków w tym wieku wbrew pozorom waha się co do swojej seksualności, ale niewielu się do tego przyzna. Szkoda tylko, że obiektem Twoich westchnień jest właśnie nauczyciel, bo związek jest z góry skazany na porażkę. Nie czuj się jak nikomu niepotrzebny syf, jeszcze nie jedno zauroczenie przed Tobą, a póki co staraj się opanować swój pociąg do nauczyciela, skoro Cię to wykańcza.
  14. Witam wszystkich bez wyjątku. Jestem Lunatyczką z być może tylko młodzieńczym weltschmerzem. Chętnie pomogę, doradzę, poniosę na duchu i ucieszę się z czyjegoś szczęścia. Miło mi, że mogę zacząć swoją przygodę z tym forum i mam nadzieję, że znajdę tutaj to czego szukam. Dziękuję z góry za ciepłe przywitanie w tym mniej realnym świecie.
×