Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

taksamo

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. W sumie jeszcze nie, a już dół. Przeżyłam Wigilię, na 2 benzo. Było nawet znosnie. Dostałam prezent. Prezent za 4000zł-laptopa i widziałam zawód mamy, bo się nie cieszę. Czemu się nie cieszę? Bo nas zwyczajnie nie stać na takie prezenty. Jeszcze tydzień temu pożyczała ode mnie kasę, bo nie było na żarcie. A teraz laptop- chyba takie uosobienie tego, że nigdy nie będzie można zostawić jej samej. Że nigdy nie będzie umiała zarządzać pieniędzmi i że będę tak uwiązana do końca życia. i ten wyraz twarzy, wyrażający zawód. Że się nie cieszę, ta przykrosć,że jednak nie jestem normalna. Laptop leży w pudełku-kilka godzin pożyje jeszcze w nadziei,że da się go zwrócić. Chcociaż wygląda na to,że kupili go w sklepie, gdzie zwrotów nie ma. Nie wiem nawet czy w takiej sytuacji poruszać temat zwrotu. Skoro i tak się nie da. Kiedys może by mi się przydał taki sprzęt, jak miałam chęci się czegos uczyć. Dzis wystarczy mi mój stary złom, czego więcej trzeba do siedzenia całymi dniami w necie? Może powinnam go uruchomić i udawać,że się cieszę. Już wiem,że zepsułam im swieta. Jakim trzeba być zjebanym,żeby popłakać się z powodu takiego prezentu.
  2. Cognac mam podobnie. Praca mnie dobija, mam te same obawy i nie wiem jak to rozwiązać. Ciągne tak już 2 lata i nie wiem czy widzę jeszcze jakis sens w tym wszystkim. Najbardziej ambitna była pierwsza praca, najwięcej się nauczyłam. Potem tylko spadałam w dół. W obecnej, nowej pracy ostatnio dostałam kartki do przepisania do worda Płakać mi się chcialo. Takie cos po 3 latach w branży, takie cos dostają praktykanci. Nie mam nawet jak się wykazać, bo zadania jakie dostaje są tak bzdurne. Odliczam dni do piątku wieczór. Słabo mi na mysl, że jutro poniedziałek. Nie wiem jak zmienić podejscie. Przecież w ten spodsób się zamęcze, codziennie umieram z nudów. W dodatku słabo dogaduje się z szefem, nie rozumiem o co mu chodzi i wykonuje zadania nie tak jak by chciał. Przyszłam po to, żeby nabić sobie CV, bo dobra firma itp Ale teraz mysle, że co z tego- wpisze sobie przepisywanie kartek do worda? smieszne. Szukać kolejnej pracy po miesiącu? Czekać? Ile? Miałam podobnie w poprzedniej pracy. Brałam antydepresanty i przestałam o tym mysleć.
  3. Mam problem ze zrozumieniem i zapamiętaniem poleceń przełożonych. Tracę głowę jak ktos do mnie podejdzie o cos zapytać albo kazać cos zrobić. Niby cos ustalam, ale jak skończę rozmowę to nie pamiętam o co chodziło. Teraz zmieniam pracę i nie chce wyjsć znowu na głupka, w obecnej pracy przełożony przychodził do mnie z listą co mam zrobić, bo wiedział, że inaczej czegos nie zrobię. Ale to w przypadku poważniejszych rzeczy. A takie drobne typu ktos mówi wydrukuj mi stronę 2 a nie 3-ja po chwilii zastanawiam się, którą mam w końcu druknąć. Tak samo mam z promotorem, cos ustalamy, a jak tylko wyjde z jego pokoju, to uswiadamiam sobie, ze nie wiem co ustaliłam. W kontaktach z kims od kogo czuję się gorsza wychodzę na idiotkę, zawsze. Za to '' osoby na moim poziomie'' uważają mnie za zdolna, bo potrfię doradzić itp. A przy przełożnych trace głowę.
  4. taksamo

    Samotność

    Niestety dobrze Cię rozumiem. Niby znajomych mam, zobacze ich raz w miesiącu i szczerze mówiąc czuje się przybita po takim spotkaniu. Każdy ma pare, zaczynaja wspolnie mieszkac, a ja cale zycie sama. Ludzie pozakładają rodziny i czasu na spotkania będzie co raz mniej.
  5. poratujcie jakims adresem, gdzie można znalezć pomoc w rozsądnym terminie. Dzwoniłam już w kilka miejsc i wszędzie słyszę, że nie ma miejsc, proszę zadzwonić we wrzesniu Jestem już zniechęcona, czuję się jak 5 koło u wozu.
  6. taksamo

    deprecha

    chciałabym, ale nie mogę. Antydepresanty nasiliły u mnie chorobę skóry- łuszczycę. Mam obecnie wysypane jakies 50% ciała, co też mnie dobija.
  7. taksamo

    deprecha

    Depresja, nerwica, dda... Od 2012 leczyłam się u psychiatry, brałam leki 1,5 roku. Od stycznia nie biorę i wszystko wróciło, na szczescie jeszcze nie w takim stopniu jak wczesniej, ale myslę, że to kwestia czasu. Nie radzę sobie. Wiem, że powinnam isć na terpaię, ale nie mogę nic znalesć- byłam u 2 psychologów. Żaden nie miał terminów na terapię, tylko pojedyńcze spotkania. Na każde czekałam po miesiąc, 1,5 miesiąca.Dzwoniłam do innej przychodni i też nie było wolnych terminów. W dodatku teraz nie mam nawet szansy na takie jednorazowe wizyty. W mojej przychodni jest teraz bardzo mało psychologów, w dodatku w godzinach mojej pracy. No wlasnie praca- kolejna rzecz, która mnie dołuję. Zmieniłam pracę na bardziej ambitną, szefowie wprowadzają nerwową atmosferę- nie radzę sobie. Chciałabym odejsć, ale szukałam tej pracy 7 miesięcy. Chce mi się wymiotować na mysl, że jutro poniedziałek, ze stresu nie mogę jesć. Terminy zadań są tak kótkie, że z niczym się nie wyrabiam mimo nadgodzin. To dla mnie nowa praca, nowe zadania, których wczesniej nie robiłam. O wszystko musze pytać, a współpracownicy są tak zarobieni, że też nie mają czasu nade mną siedzieć. Rzeczy, które dla mnie są nowe, dla nich są banalne. Widze, że momentami mają już dosyć tłumaczenia mi co mam zrobić. Szef po kilka razy pyta kiedy skończe, czemu tak wolno itp. Żeby pójsć do pracy biorę benzo. Siedzę w pracy po 9-10h dziennie, wracam do domu, zjem, umyje się i idę spać. Czuję, że tracę życie w tej pracy. Chciałabym wyjsć o normalnej godzinie do domu, ale głupio mi bo wszyscy siedzą. Chciałabym rzucić to w cholerę, rozglądam się za czyms nowym. Ostatnie ogłoszenie jest sprzed 2 miesięcy i miało 600 aplikacji. Kolejne rozczarowanie, wymagające studia, 2 lata doswiadczenia, a pracy nie ma, zarobki są niskie, nie mam jak wyprowadzić się z domu, umowę mam odnawianą co miesiąc, brak mi stabilizacji. Uważam,że jestem za głupia do tej pracy. Życie osobiste- posucha. Idę sama przez życie, chciałabym kogos mieć. Nie mam, w sumie nigy nie miałam. To jest ten czas slubów i dzieci wsród znajomych. Czuję czystą zazdrosć. Już nawet nie chce mi się spotykać ze znajomymi- wracam zdołowna- wszyscy ułożyli już sobie życie. Zostałam ja, taka sierota. Każde spotkanie mi to uswiadamia. Podobają mi się faceci poza moim zasięgiem. Obecnie zauroczona facetem 30 lat starszym Nigdy nie podobali mi się rówiesnicy. Tęsknie za antydepresantami- na początku zabrały wszystkie złe emocje, a potem zaczęły zabierać te dobre ( nie byłam w stanie się zauroczyć/zakochać, poczuć czegos głębszego, uczucia były spłycone). Uważałam, że to źle, a teraz tesknie za tym stanem. Nie byłam szczesliwa, ale przynajmniej nie cierpiałam. Brakuje mi ich. Potrzebuję pomocy, ale trafiam na mur i nie wiem czy mam jeszcze siłę walić głową w ten mur. Czuję się jak w pokoju z milionem drzwi, a wszystkie one są dla mnie zamknięte. Musiałam się wyżalić, najgorsze, że to co napisałam to tylko wierzchołek, o reszcie chyba nie mam siły pisać.
×