nerwa -ja jestem chyba beznadziejnym przypadkiem.Chodziłam na terapię grupową,indywidualną i nic,zadnej poprawy.Chodzę po swoim osiedlu,pójdę do pobliskiego sklepu ale jest granica której nie jestem wstanie przekroczyc.Zaraz wyobrazam siebie samą daleko od domu w ekstremalnym strachu.Będzie mi słabo-zemdleję,co ludzie powiedzą,zacznę się cała trzasc,moze oszaleję-ośmieszę się.Takie jest moje myslenie Chciałabym chodzic na terapię bechawioralno-dynamiczną ale u mnie w miescie nie ma takiej.Po dłuzszej przerwie znowu wybrałam się do psychologa na terapie dynamiczną ale facet zachowuje się dziwnie.Mam wrazenie ze zamiast skupiac się na terapi próbuje flirtowac ze mną.Moze moim błedem jest to ze nigdy nie brałam antydepresantów.Moze leki by pomogły?Dwa razy próbowałam ale nie przebrnęłam przez początkowe skutki uboczne.Nie wiem juz jak sobie pomóc ale tak dalej zyc nie mogę,nie chcę..Czytam jak sobie swietnie radzicie i wstyd mi za siebie