Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Kam4

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Anika, zauważ Kochana, że wszystko to, o co się obawiasz jest dla Ciebie w życiu najważniejsze. Masz te myśli o dziecku i narzeczonym tylko dlatego, że oni będą i tworzą też teraz całe Twoje życie, na nich skupiasz całą uwagę, całą miłość, wolny czas, podporządkowujesz im całe swoje życie. I dlatego to właśnie ich dotyczą natręctwa. Gdyby dotyczyły rzeczy mniej ważnych, istotnych to nie zauważyłabyś nawet tego. Tak sobie to musisz przetłumaczyć. I PAMIĘTAJ, nigdy, przenigdy nie analizuj tych myśli. Nie odejdą od Ciebie, jeśli będziesz im ciągle poświęcać choć trochę swojej energii. Zamiast oddawać im czas, poświęć go dla dziecka, wyprasuj ubranka, poukładaj je choćby i kilka razy, narzeczonemu zrób coś pysznego na deser. Oddaj swe serce temu, co kochasz, co jest dl Ciebie ważne, poświęć temu czas, a nie będziesz go wtedy poświęcała chorobie... Nie znam Cię, ale nie wierzę w to ani trochę, że będziesz złą matką lub żoną. Po Twojej trosce, którą da się zauważyć w postach, widać ogromną miłość i taką właśnie miłością musisz się kierować.
  2. pyskaty, z tego, co widzę temat dzieci i ich krzywdzenia to temat uwielbiany przez tą chorobę. Też mam stwierdzony ZOK, a teraz jeszcze dodatkowo dochodzą lęki, że mogę chorować też na schizofrenię. To wszystko jest bardzo ciężkie do udźwignięcia, ale masz dla kogo walczyć, masz dziecko, dla którego musisz się starać... Musisz zacząć na nowo brać leki, bez nich może być ciężko. I pamiętaj, że każde wprowadzenie w życie rady, którą dają Ci ludzie odnośnie pokonania natrętnych myśli to kolejny krok do wyleczenia. Chcę przez to powiedzieć, że nie stoisz w miejscu, ciągle próbujesz pokonać chorobę i idziesz w dobrym kierunku, słuchając i wprowadzając w życie te rady! Trzymam kciuki, odezwij się jeszcze....
  3. bedzie.dobrze, nie wiem jak Ci podziękować. To pomoże, już to wiem...
  4. Czyli to wszystko zależy od rodziców, od wychowania? Nie chce mi się w to wierzyć.
  5. 10 lat to sporo czasu. Mam nadzieję, że odstawienie zakończy się sukcesem i tego życzę z całego serca :) Bardzo często zastanawiam się jaką będę matką, czasem mam obawy, że będę nadopiekuńcza, czasem choroba podsuwa mi myśli, że będę okropnym, złym rodzicem. bedzie.dobrze - masz dzieci? Jeśli wolno spytać, oczywiście.
  6. Biorę Anafranil SR75 od czerwca tamtego roku.
  7. Póki co nie mam możliwości chodzić na psychoterapię. Ale książki jak najbardziej przeczytam. Teraz najbardziej boję się odstawić leki, przeraża mnie możliwość nawrotu choroby. Niby coś zrozumiałam, niby wiem o sobie więcej i jestem o jakieś tam doświadczenie bogatsza, ale paraliżuję mnie myśl, że ten koszmar może wrócić i tak jak zrobił to na początku odebrać mi radość z życia. Bardzo się tego boję.
  8. bedzie.dobrze - co do wypierania złości, możliwe, że coś w tym jest, ponieważ zawsze uważałam, że nie wolno okazywać złości w stosunku do dzieci, a już najlepiej by było takiej złości nie odczuwać. Pamiętam, że jak byłam młodsza i nabroiłam moja mama często mnie policzkowała, teraz, gdy o tym myślę zastanawiam się jak tak można i być może dlatego próbuje chować w sobie jakąkolwiek złość na dzieci. Uważam też, że nienormalnym jest, gdy dziecko nakryje kochających się rodziców, ja w dzieciństwie byłam świadkiem takich sytuacji i bardzo źle to wspominam. Tak jak napisałam wcześniej, moja choroba jak najbardziej może mieć swoje podłoże w dzieciństwie, ale nie potrafię winić moich rodziców. Mimo wszystko bardzo ich kocham, choć nawet psychiatra powiedział mi po którejś z kolei wizycie, że lepiej dla mnie będzie, gdy wyprowadzę się z domu i odetnę choć trochę od rodziców. Tak też zrobiłam i (niestety bądź stety) jest poprawa... rasputia - oczywiście, że trzeba walczyć! Życie mamy tylko jedno i nie możemy całkowicie oddać go chorobie.
  9. rasputia i reszta: wszyscy lekarze z którymi miałam kontakt od czasu choroby mówili mi, że myśli dotyczące pedofilii mogą brać się stąd, że ja bardzo lubię dzieci i dzień w dzień marzę o własnym. Zanim zachorowałam i teraz zresztą też, gdy słyszę lub widzę obrazy lub informacje dotyczące krzywdzenia dzieci, to bardzo to przeżywam, nie umiem zrozumieć jak ktoś może takie rzeczy robić, a już najbardziej boli mnie to, że ja mam takie myśli, że ja mogę to robić, że może to lubię i kiedyś będę takie rzeczy robiła. Ciężko to znieść i przekonać samą siebie, że wcale tak nie jest i nie będzie. Na początku choroby, gdy te myśli się pojawiały, a towarzyszyły praktycznie cały dzień, odczuwałam niemal fizyczny ból, nie umiałam sobie z tym poradzić. Teraz jest lepiej, gdy przychodzą te myśli potrafię nie reagować już na nie tak emocjonalnie jak kiedyś, wiem, że choroba wygrywa, gdy na siłę próbuje je odepchnąć. Zgadzam się też z opinią jednego forumowicza, że NIE WOLNO tych myśli roztrząsać, analizować i rozmyślać. Wtedy będzie jeszcze gorzej, wiem, bo to już przerobiłam. Dzisiaj wiem, że na moją chorobę składa się wiele czynników, zaczęło się już praktycznie w dzieciństwie. Chciałabym polecić Wam blog Grzegorza Szaffera "Historia Pewnej Nerwicy" - mi dużo jego historia wyjaśniła i uspokoiła mnie w najgorszych momentach. Czy Wy możecie polecić jakieś dobre książki dotyczące nerwicy? Pozdrawiam :)
  10. geddes: Anafranil biorę od czerwca tamtego roku, na początku były uciążliwe skutki uboczne i tak naprawdę trwały do listopada, teraz już prawie nic z nich nie zostało. To podobno bardzo dobry lek, którego jednak ciężko odstawić, tak słyszałam. DzeSss: moje natrętne myśli dotyczą właśnie pedofilii. z tym, że ja jestem kobietą (23 lata) i mój chłopak o wszystkim wie. postaram się jutro napisać więcej...
  11. hej. Tak się składa, że teraz w styczniu mija rok od kiedy zaatakowała mnie po raz pierwszy nerwica, objawiająca się głównie natrętnymi myślami. Choroba, której się postawiłam (w czym zdecydowanie pomogły mi też leki) dzisiaj jest w stanie uśpienia, tak czuję, wiem, że nie jestem od niej całkowicie uwolniona. Na różnych forach czytałam o różnych odmianach nerwic, kładąc nacisk na natrętne myśli, ale nigdzie nie spotkałam się z takim przypadkiem jak mój. może dlatego tak ciężko mi zrozumieć dlaczego właśnie mnie to dotknęło. z racji tego, że od sierpnia przebywam za granicą nie mam jak korzystać z psychoterapii, korzystam tylko z leków ( Anafranil SR75). Pomogły i chyba pomagają nadal, ale wiem, że potrzebuje rozmowy z lekarzem. Piszę tu głównie po to, by podzielić się z Wami tym, co mnie spotkało... chciałabym napisać więcej, ale się na razie boję, nigdy nie udzielałam się na żadnych forach i wolę powoli zaznajomić się z taka formą rozmowy... czekam na jakiekolwiek odpowiedzi i obiecuję, że jeszcze się odezwę. może znajdzie się ktoś, kto cierpi na coś podobnego.
×