Witam całe forum
W wieku ok. 13 lat kiedy między nastolatkami zaczynają się robić większe równice: wyglądu, bycia itd... i kiedy ja przechodziłem te zmiany, chciałem być "lepszy" (tradycyjna rywalizacja w tym wieku np. o lepszy telefon, wygląd, dziewczyny) ale bałem się tego że... po prostu dbam o swoją "dope", pokazuje światu kim jestem i co czuję (jak np. emo). Gdy przychodziło wesele, spotkania itd. nigdy nie dałem sobie zrobić fryzury na żelu, wyróżnić się z motłochu gdyż ogarniało mnie poczucie winy.
Teoretycznie wszystko więc wskazuje na to że jestem albo raczej byłem z wyboru "szarą myszką" albo raczej z tego nieszczęsnego poczucia winy.
Przez lata miałem z tym duży problem i mogę powiedzieć że się nie rozwijałem a raczej zwijałem. Teraz mocno stonowałem poczucie winy, wyrażanie siebie i pewność siebie nadrobiłem z nawiązką choć cudów nie ma.
Podam najprostszy przykład który wzbudza we mnie poczucie winy: kupuję sobie nowe ubrania, podobają mi się, wyrażą mnie ale ogarnia mnie poczucie winy z powodu iż wyróżnię się z tłumu, że będę lepszy niż jestem teraz, nie żebym sobie ciuchami podnosił wartość. Tak jakby ktoś chciał abym był słaby i nędzny. Oczywiście z kupna dobrych dzianin nie zrezygnuje, ale co z tym poczuciem winy?
Skąd ono?
Powiem jeszcze że za młodu byłem zniechęcany i krytykowany do czegokolwiek (stąd pewnie mój perfekcjonizm) niż motywowany i pochwalany. Ale i tak robiłem swoje.
To zamknę więc temat na jednym z setek wątków mojej egzystencji.
Pozdro.