Skocz do zawartości
Nerwica.com

adrianoos966

Użytkownik
  • Postów

    82
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez adrianoos966

  1. No, chodzi mi o takie pozytywne wyróżnianie się, a jest tak jakbym był zaprogramowany do bycia nikim. Ktoś musi wygrać, ktoś przegrać. Moje poczucie winy jest wywołane tym że ja się rozwijam, inni mnie nie interesują. Niestety, życie oduczyło mnie wrażliwości, choć nie idźmy w skrajność.
  2. Witam całe forum W wieku ok. 13 lat kiedy między nastolatkami zaczynają się robić większe równice: wyglądu, bycia itd... i kiedy ja przechodziłem te zmiany, chciałem być "lepszy" (tradycyjna rywalizacja w tym wieku np. o lepszy telefon, wygląd, dziewczyny) ale bałem się tego że... po prostu dbam o swoją "dope", pokazuje światu kim jestem i co czuję (jak np. emo). Gdy przychodziło wesele, spotkania itd. nigdy nie dałem sobie zrobić fryzury na żelu, wyróżnić się z motłochu gdyż ogarniało mnie poczucie winy. Teoretycznie wszystko więc wskazuje na to że jestem albo raczej byłem z wyboru "szarą myszką" albo raczej z tego nieszczęsnego poczucia winy. Przez lata miałem z tym duży problem i mogę powiedzieć że się nie rozwijałem a raczej zwijałem. Teraz mocno stonowałem poczucie winy, wyrażanie siebie i pewność siebie nadrobiłem z nawiązką choć cudów nie ma. Podam najprostszy przykład który wzbudza we mnie poczucie winy: kupuję sobie nowe ubrania, podobają mi się, wyrażą mnie ale ogarnia mnie poczucie winy z powodu iż wyróżnię się z tłumu, że będę lepszy niż jestem teraz, nie żebym sobie ciuchami podnosił wartość. Tak jakby ktoś chciał abym był słaby i nędzny. Oczywiście z kupna dobrych dzianin nie zrezygnuje, ale co z tym poczuciem winy? Skąd ono? Powiem jeszcze że za młodu byłem zniechęcany i krytykowany do czegokolwiek (stąd pewnie mój perfekcjonizm) niż motywowany i pochwalany. Ale i tak robiłem swoje. To zamknę więc temat na jednym z setek wątków mojej egzystencji. Pozdro.
  3. Witam Mam 18 lat. Jestem osobą "samotną", niby z wyboru, ale to był pewnie wybór jedynej opcji... Problem polega na tym że chciałbym (pasowałoby) mieć przyjaciół, znajomych. Bo właśnie skapnąłem się że żyjąc bez znajomych to d... zrobisz w życiu. Między znajomymi załatwia się pracę (ale nie mylić "po znajomości") i dużo innych rzeczy. Ja nie mam do kogo się zwrócić, dotychczas trafiałem w większości na bliskich którzy mocno odbiegali od mojego standardu (mocno inne charaktery) Ale nie myślcie że byłem jakąś marionetką jakiegoś choleryka (ja jako melancholik) jak to zwykle bywa. Ogólnie to jestem zrażony wszelakimi ludzmi... Mianowicie jest problem z zawiązywaniem znajomości! 1. Chodzi o to że czyje się zażenowany, zniechęcony (nie wiem dlaczego) w czasie rozmowy z kimś nowym, "uciekam od znajomości" choć nie mam lęku przed rozmową. A w domu pytam siebie DLACZEGO?. Chcę mieć znajomych (choć to u mnie słaba potrzeba) a potem jednak się wycofuje z wszystkiego. Po prostu nie chcę się wdawać w znajomości, czuję się zniechęcony do życia towarzyskiego a jednak chciałbym mieć przyjaciół, choć w minimum. Choć jedna porządna osoba, nawet w wieku 50 lat.
  4. Witam po DŁUUUUUUGIM czasie, napiszę krótko. Schiza to raczej nie będzie bo głosy które słysze to głosy wypowiedziane przez kogoś i natrętnie wypowiadane w głowie, po prostu natrętnie myślę/ słyszę ciągle te same cytaty. Po prostu natręctwo Jutro umawiam się do psychiatry gdyż mam już 18 lat i mogę się leczyć "po cichu" Nie wiem czy w ogóle ktoś to przeczyta ale napisałem bo nie lubię pytań bez odpowiedzi Pozdrawiam
  5. Jestem perfekcjonistą do tego nie potrafię się poddawać, jak coś nie chce wychodzić idealnie to robie to aż wyjdzie coś co będzie mnie satysfakcjonowało. Próbuje się dziesiątki razy nawet. I tu przychodzi moje natręctwo- jak coś robie już kilka razy i w końcu wychodzi, NISZCZE TO dlatego muszę się kontrolować np. mówie do siebie "mam to! teraz spokojniutko trzeba iść do końca i będę to miał, IDEALNE!" heh Teraz już "tego" mam mniej bo bardziej myślę głową jak zrobić żeby było idealne zamiast walić głową w mur Nawet TEN tekst poprawiałem już 10 razy (poprzez edycję)
×