Hej, słuchajcie, dzięki wielkie za Wasze słowa wsparcia, tak trudno rozmawiać o tym lęku z "normalnymi", ja wiem, że oni usiłują zrozumieć, ale mam wrażenie że w glebi duszy częśc osob uważa to za "zdziwianie",a ja dałabym wszystko za to,żeby znowu czuć się tak jak kiedyś -beztrosko, bez lęku, po prostu wolna,bo ten lęk mnie zniewala, ogranicza,esh...
Ale staram się z tym walczyć, zaciskam zęby, łykam prochy i udaję dzielną, staram się wynajdowac sobie ochłaniające mnie różne czynności, nawet banalne, typu sprzątanie, ukladanie na półkach, segregowanie itp.
Trochę pomaga, trzeba jak najczęściej "odwracać myśli", myśleć o innych, np. jak komus pomoc.
Bylam dziś u lekarza, ekhm, panstwowa służba zdrowia i psychiatra to jest to,Jezuu, ile biednych,sfrustrowanych ludzi w kolejce, ciasno,duszno i moja klaustrofobia od razu sie reaktywowała
Mam zmienione leki na Coaxil 12,5 mg(2x dziennie) i Zomiren 1mg (2xpół tabl.),nie wiem, co to za diabel ten drugi, nic o nim nie piszecie, o Coaxilu tez coś mało...
Nie sądzicie, że mam za szybko zmienione leki? (ostatnie 2 tyg. zażywalam Xanax 0,25mg 2x i Lexotan 3mg 2x pol tabl., wcześniej nic, oprocz ziolowych dziadostw) Przecież leki potrzebuja czasu żeby zadziałać...chociaż z drugiej strony te właściwie g**** pomogły...
a tak nawiasem mówiac mam wrażenie, że znowu zostałam "zbyta' lekami, nie wiem, czy byłam w gabinecie 10 minut, widocznie działa tam prawo serii, recepta, nastepny proszę, itd.
Niby wyszlo dziś słonko, a ja mam samopoczucie grobowe, wydaje mi się, że dookoła są same psie kupy, szare budynki i zmęczeni, sfrustrowani ludzie...
Boże, pozwól mi (nam wszystkim!) cieszyć się znowu światem...
Napiszcie coś proszę jak wiecie o tych lekach-bo ulotki stawiają włosy na glowie, wiecie, efekty uboczne itd.
I dzięki za to, że jesteście.
Naprawdę, wielkie dzięki!