Witam!!
Ja swoja przygodę z nerwicš zaczšłem osiem miesiecy temu. Dobrze pamiętam jak na wieczornym spacerze z psem to się zaczęło. Najpierw dusznoć i szybkie kołatanie serca, póniej te miękkie nogi, straszny ból brzucha i przeszywajšce moje ciało dreszcze, na przemian zimne i gorace....mylałem że to już koniec. Usiadłem na ławce i mylałem że przejdzie, ale to się pogłebiało. W głowie przewijały mi się tysišce myli "TO JUŻ KONIEC!!!!" " TO CHYBA ZAWAŁ!!!". Ale jako udało mi sie dojć do domu. Mama wezwała karetkę, a objawy się nasilały doszło to straszne uczucie suchoci w ustach, denerwowało mnie gdy kto do mnie mówił, a oczekiwanie na karetkę trwało wiecznoć........Od tej pory zaczęło się jeżdżenie po lekarzach i robienie badań, które i tak nic nie wykazały.........Wtedy jeszcze nie wiedziałem że to nerwica. Teraz już wiem że wpadłem w jej szpony i od kiedy dowiedziałem się że choruję na tę chorobę, chciałem wiedzieć o niej więcej. Taki intensywny atak juz więcej się nie powtórzył, ale to nie znaczy że wszystko wróciło do normy. Codziennie walczę o siebie z tš chorobš, z lękiem przed wyjciem na dwór, bólem brzucha, kołataniem serca i dusznociš, ale nie zamierzam się poddawać, poniewaz życie jest zbyt piekne by marnować je na tš chorobę. Sš dni kiedy naprawdę mam już dosyć, ale próbuję się nie załamywać.....
Wiem jedno ta choroba pomogła mi zwrócić uwagę na te rzeczy w sobie, które przed jej pojawieniem bagatelizowałem......Przestałem iteresowac się opiniš innych (która wczeniej była dla minie ważna), zasięgnšlem porady psychologa i nie obchodziło mnie to co inni pomylš......
W walce z tš chorobš nie nastawiłem się na leki, unikam ich, bo wiem że one tylko tłumiš te wszystkie objawy, a ja chcę sie pozbyć ich na dobre, lub zmniejszyć ich intensywnoć. Powoli mi się to udaje, lecz wiem że jestem dopiero na poczatku drogi. Mam 24 lata, a z tego co wiem ta choroba wlecze się latami, ale ja sie nie poddam...i kiedy wygram. I tego samego życzę wszystkim chorujšcym na nerwicę........
Pozdrawiam- Piotrek.