Witajcie.
Jakiś czas temu pisywałam tutaj raz na czas.
Codziennie staram się walczyć ze swoim lękiem i wiem, co czujecie na codzień. Prawda jest taka, że pomogło mi odcięcie się od tego wszystkiego co wiąże się z wymiotowaniem. Zdecydowałam się zrezygnować z leków, z terapii, z czytania forum. Najgorsze jest ciągle, obsesyjne myślenie o tym czego się boimi.. w końcu lęk jest tak zaawansowany, że boimy się samego strachu.
Wiem, jak to brzmi.. ale faktycznie, każdego dnia walczyłam ze sobą i raz przegrałam, raz wygrałam - jak to w życiu. Wiem, że paniczny lęk dalej jest, ale może odrobinkę bardziej kontrolowany.
Obecnie jestem w 9 tygodniu ciąży. Myślałam, że nigdy się na nią nie zdecyduje z powodu wymiotów, mdłości.. Prawda jest taka, że mdłości się pojawiają, ale to akurat dla mnie nic nowego, natomiast (tfu, tfu) udaje się uciec przed wymiotami. To przez to przechodzę obecnie jeszcze rok temu było dla mnie niemożliwe, sama czasami się zastanawiam jak to się stało.
Wpływ na pewno miała nowa praca, nowa wyzwania, szkolenia na które trzeba było jeździć, wyjazd z przyjaciółką we dwie do Rzymu.. z każdym dniem było mniej rzeczy, których się bałam.
Wiem, że wam się też uda.
Mireille - jeśli chodzi o kontrast, miałam kiedyś, smakowało trochę jak kreda, ale zostało w żołądku na swoim miejscu, więc nie martw się.
Powodzenia wszystkim!