Ja wychodzę z założenia, że chodzenie na terapię jest czymś tak zwyczajnym jak chodzenie na wizyty do lekarza. Mam problem somatyczny - leczę go. Mam problem natury psychicznej - leczę go i chodzę na terapię. Tak jak nie każdemu mówię o tym, co mi dolega fizycznie i gdzie idę z tymi dolegliwościami, tak nie każdemu mówię o dolegliwościach ze strony psychiki i pracy nad nimi. Tyle, nic w tym dziwnego, niestosownego ani nadzwyczajnego. Większość ludzi, z którymi utrzymuję stały kontakt wie, że chodzę na terapię i jest to dla nich zupełnie normalne. Myślę, że bliższym osobom z naszego otoczenia ta informacja nie tyle co się przydaje, a pozwala na zwyczajne wsparcie, które w terapii - jak i poza nią - jest bardzo potrzebne.