Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

adamkru

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jak już mowimy o spaniu, to ja od jakiegoś czasu budze się punktualnie 5 godzin po zaśnięciu. Wcześniej spałem do 8. Gdy po tych pięciu godzinach próbuje zasnąć raz jeszcze, udaje mi się to po jakimś czasie, po czum budzę się po jakiś 45 min i tak znowu.
  2. Najgorsze jest to że wpakowalem się w to przez swoją głupotę i nie moge nikogo winić. Eksperymenty z lekami, 15 tabletek aviomarinu. Substancja z pewnością wywołała nastepnego dnia stany paranoidalne, a potem juz potoczyło się samo, rozpędem, lęki o zdrowie, hipohondria, leki o to czy mogłem zejść po takiej dawce, wizje matki reagujacej na moja smierc. Ultra wachania nastroju, euforia rano, mix euforii i depresji pozniej. Z pewnością nie byłem wcześniej normalny, miałem różne paranoje, ale po tym było jeszcze gorzej. Ciężka jest też świadomość tego ze nie mogę powiedzieć nic matce, to by byl zbyt wielki ciężar dla niej. No cóż, wierzę że choroba sama przejdzie... Na początku to byla naprawdę jazda bez trzymanki, ale teraz coraz bardziej sie osłabia. na razie chodzę z awarynja tabletką clonazepamu w kieszeni (nie od lekarza).
  3. Wychodzi na to że przez ostani miesiąc mialem fazy manii i manio-depresji na zmianę, zwykle dwie fazy dziennie. Ostatnio 3 dni bylo spokojnie więc myslałem że przeszło, a tu jak mnie dzisiaj pierdolnęła faza depresji to myslaelm że padnę. Na początku ta depresja zdawala mi się własnie taka stabilna i spokojna, że przyjalem to n aet z pewną ulgą, ale po jakims czasie zacząłem czuc się jak chodzący trup. Nie wiem juz sam co mam robić, nie widzi mi się zostanie lekowym zombie, u psychiatrow keidyś byłem (w innej sprawie) i tylko potakiwali i przepisali jakiś syf.
  4. Zaznacze że zostało to wywołane przez jeden impuls, a borderline to chyba wrodzone, tak?
  5. Czy gdy okresy manii i depresji następują między soba z częstotliwością dni, a nawet połowy dni (rano tak, wieczorem inaczej), możemy mówić jeszcze o chad czy juz o czyms innym?
  6. ona by dostala zawalu. Ma chore serce. i tak zyje w ciaglym stresie, mam brata z porazeniem mozgowym. mysl zy ja tez moglem sie np. niedotlenic i skonczyc podobnie jak on jest straszna.
  7. adamkru

    [Warszawa] Nasza Stolica

    bylem kiedys u psyhiatry i ograniczyl sie do zapisywania mojego wywodu krotkich pytan i zapisania lekow . Czego moge spodziewac sie po tej poradni?
  8. Owszem ale po 1: gdyby matka dowiedziala sie co zrobilem to bylby koniec dla niej po 2 nie mam pojecia gdzie i do kogo nie mam pieniedzy na prywatnych na dodatek mam jakies niesamowite wahania nastroju, jak w chorobie dwubiegunowej, czasami np. mam krociotki okres gdy mowie sobie "a co tam bylo minelo", a kilka godzin pozniej znowu. Mieszkam w pobliżu warszawy, jesli to cos pomoze.
  9. Mogłem umrzeć, we śnie, śród strasznych wizji, udusić się, obszczane cialo znalazla by matka. To wszystko moja wina. To było miesiąc temu. Lepszy opis - w tym temacie nerwica-a-trudno-ci-z-oddychaniem-astma-duszno-ci-t1238-840.html W każdym razie życie z świadomością co zrobiłem i jak to sie moglo skończyć to koszmar. CIągle wyobrażam sobie siebie jako trupa czy też moją gasnacą świadomość. Wydaje mi się że już nie powinienem właściewie żyć, że to ale że przeżyłem, że może lepiej doprowadzić to do końca. Gdy myśle o czyms dającym szczęście - pojawiają się mysli że to nie dla mnie, dla trupa. Mam wrażenie że życie po tym momencie gdy byłem bliski smierci to juz tylko wegetacja. Że te wizje już mnie nie opuszczą. Pomocy.
  10. Jaka dawka na pojedyńcze ataki paniki, dla kogos bez stycznosci z tym lekiem? 0,5 wystarczy?
  11. Myslę że zrobiłem sobie niezła krzywdę... nie wiem tylko czy tylko psychiczną czy fizyczną. Byłem głupi. Opiszę od początku. Od dzieciństwa miałem alergię i związaną z tym astmę. Nie miałem problemow z oddychaniem więc ignorowałem leki. Dopiero jakiś czas temu miałem atak, powiązany chyba z jakims nerwobólem.. nie wiem. W każdym razie 3 dni nie mogłem zaczerpnąć powietrza. Działało to tak że normalny oddech nie zaspokajał potrzeby tlenu - musiałem oddychać całą pojemnoscią. CO ciekawe podniesienie jednej strony barku do gory pozwalało oddychać nomalnie. Nie wiem w sumie czy była to astma ale pomyślałem że wspomnę. Od czasu do czasu zresztą muszę zaczęrpnąc gębszy oddech, bo ten zwykły jakby mnie nie nasyca. I przechodzę do tego co zrobiłem... ok 15 stycznia tego roku. Wziąłem 15 tabletek aviomarinu. Chciałem fazy. Przeczytałem pobieżnie wszelkie opisy w internetach, mówiłem sobie "ojtam ojtam".. a przecież napisane było żeby osoby z astma tego nie brały. ja byłem jak w jakims amoku. Na dodatek poprzedniego dnia wziąłem 1 mg clonazepamu. Lek w sumie nie działał. Lezałem w ciemności czekając na halucynacje, w końcu zrezygnowany po 4h położyłem się spać. Ale to nie był sen tylko właśnie delirium powodowane przez narkotyk. Wiekszość tego zapomniałem, bo aio tak działa. W każdym razie to było przerażające w swojej bezsensowności. Zapamiętałem jednak jedno - że jakoś tak po środku przebudziłem isę oddychając bardzo płytko. Przez kilka kolejnych dni miałem obniżony nastrój, wachania jego (rano coś jak euforia, potem gdy się ściemnia bezpodstawny strach - może skojarzenie z ciemnością w której leżałem po avio), nie moglem zasnąć męcząc się z tym czy zniszczyłem sobie zdrowie. Wtedy martwiłem się o wątrobę. tak rozwinęła się we mnie hipohondria. Po jakims czasie napisałem na forum o narkotykach, dopytywalem o skutki.. rozwiali większość moich obaw. jedną z nich była paranoja czy nabawiłem się bezdechu nocnego powodowanego tym środkiem. Tym co najbardziej mnie męczyło, bylo to czy mogłem umrzeć na tym avio. Umrzeć pośród tych pojebanych majaków... zimno się robi. Człowiek który wydawal się ekspertem od tej substancji przekonywał mnie że sedacyjne działanie avio, to co doświadczyłem - płytki oddech to norma. I że 15 tabletek avio nie ma prawa nikogo udusić (na skutek rozluźnienia mięśni). Że niczego nie zepsuje u zdrowego człowieka. A ja mam niby tą astmę... Mysl że jednak przez moją astmę (czy ona poteguje dzialanie sedacji mięśni płuc? nie przypominam sobie zebym tamtego dnia cierpiał na spłycenie oddechu, ale moze zapomnialem?) bylem bliski śmierci, śmierci z glupoty, albo gorzej - uszkodzenia mózgu poprzez niedotlenienie, jest okropna. Sprawdzałem syndromy zespołu pourazowego... wygląda jak u mnie. A czemu napisałem w temacie o astmie? Otóż wczoraj, zdaje mi się że pozbyłem się większości lęków o zdrowie. A tu przeczytałem w jednym raporcie z użycia po angielsku ze ktoś miał astmę którą okreslał jako wysiłkową, lekka, i po tym jak sam ćpał avio (kilka raz - więcej niż ja) pogorszyło mu się do tego stopnia że musiał uzywać inhalatora. Nie od razu pouzyciu, ale jakis czas potem, zaczalem miec problemy z oddechem. Musiałem głębiej oddychać, bo zwykły oddech jakby nie wystarczał. Dopiero wczoraj powiązałem to z możliwym działaniem avio. Ale czy to efekt fizyczny? Na forum o narkotykach piszą że panikuje. Że to nerwicowe. Mozliwe, bo naprawde sporo się martwiłem, potrafiłem rozmyślać godzinami o tym wszystkim. tyle że objawy jakoś się nie zgadzają. Nie mam naglych ataków, po prostu robię coś, siedze leżę i nagle czuje że muszę wziąźć głębszy oddech, to jest czestsze i jakby sielniejsze niż wczesniej (choś nie tak silne jak podczas tego ataku o którym pisałem na początku). A ataki nerwicowe sa chyba nagłe, wystepuje w nich bardzo szybki oddech. Czytałem że stres pogłębia astmę. Nie wiem już sam. Zapisałem się na poniedziałek u lekarza pulmonologa, prywatnie. Zrobię spirometrie. Męczy mnie to czy naprawde pogłębiłem astmę, czy po prostu nasilenie stanów lękowych, których miałem pełno przez ostatni miesiąc. Spytam się go tez o to czy w wyniku sedacji pluc, połączonej z moja astma, mogłem umrzeć. To tez strasznie mnie męczy. Moja samoocena spadla chyba do zera. Jestem tak głupi, tak nieostrozny. Ale najgorsze jes w tym jedno. Moja matka. Ona nie przeżyła by tego gdyby dowiedziała się co zrobiłem. Ona ma chore serce. Wyobrażam sobie teraz jej okragłe z przerażenia oczy, panike... jak utrzymac to przed nią w tajemnicy? Jesli lekarz w poniedziałem nie wykluczy w 100% możliwości pogłębienia fizycznego astmy, bedę musiał w końcu jakos ją powiadomić. Mam siostrę cioteczną lekarkę. Może skożystam wtedy z jej pomocy? Jeszcze nikomu nie mówiłem tylko w internecie. Czuję jakbym nosił jakiś wielki ciężar. Śpię po 5h po prostu budze się rano i już nie zasypiam. Czasami pojawiają sie koszmary. nie mogę jeść. A z drugiej strony, zdaje się że świetnie maskuje swój stan psychiczny przed innymi. ikt się nie orientuje. Tak bardzo żałuję tego co zrobiłem. -- 03 mar 2012, 19:06 -- Wygląda na to że wykształciła sie u mnie jakaś mini wersja dwubiegunowej choroby :) Rano czułem się jak w koszmarze. Wtedy tez napisałem poprzedni post. Potem spróbowałem oddychania przeponą - po pewnym czasie stosowania, poczułem się trochę oszołomiony, brałem te pelne wdechy przeponą, wypuszczałem powietrze ustami. W każdym razie lęk minął. Nie, nie minał, istniał i tyle. Nie obchodził mnie. Zachciało mi się nagle spać, usiadłem (autobus) oddychając przeponą (choć zacząłem wydychac również nosem, wydychanie ustami jakos męczyło), nagle, przez chwilę poczułem się jakby mi się dwukrotnie pluca powiększyły. Na chwilę. mogłem oddychać pelniej niż nawet w stanie przed braniem avio. Niestety stan się skończył i dalsze próby oddychania przepona nie pomagały. Nastrój powoli się psuł, pojawiały się mysli nerwicowe. I znów koszmar. A teraz przeszło, samo z siebie. Zacząłem myśleć czy nie wziąźć benzo (mam clony w domu) żeby jakos przetrwac do poniedziałkowej wizyty u lekarza, i przeszło jakoś samo. jakby swiadomosc ze mam awaryjne wyjscie polepszyla sytuacje. Nie oddycha mi się jakoś szczegolnie lekko w tej chwili, ale czuję niesamowitą lekkość w brzuchu. Niestety mam świadomość że to przejdzie. W ostatnim tygodniu już zdarzały się takie wahania. Jestem jednak przekonany że jeśli lekarz stwierdzi że nie pogorszyłem sobie astmy to tylko objaw somatyczny oraz że nie było zagrozenia życia podczas brania (jak przekonują mnie pewne osoby), to objawy przejdą. Jeśli nie - witaj psychiatro... Za błędy się płaci. mam nadzieję że jakoś uda mi sie odbic od dna. No dobra, lecę wykorzystać okres manii w jakis przyjemny sposób.
×