Dzięki Hans,dziś jest troszkę lepiej,ale i tak mam jakieś lęki,chodzę przygnębiona,po prostu te myśli tak mną zawładnęły,że sama nie wiem jak się z tego wykaraskać.Po prostu panicznie się boję o rodzinę...panicznie.Ostatnio fakt,były zdarzenia które nadszarpnęły moją psychiką.Wiem,że nie mogę się poddawać,ale czasami to silniejsze ode mnie,walczę ale czasami myślę,że za mało a na więcej mnie nie stać.No była koszmarna,2 godzinki przeleciały między oczami.Po południu padłam,po nieprzespanej nocy.Znowu zaczynają się jakieś koszmary,już mam dość,kiedy to się skończy.Chcę żeby było jak wcześniej