Skocz do zawartości
Nerwica.com

jaskolka83

Użytkownik
  • Postów

    339
  • Dołączył

Odpowiedzi opublikowane przez jaskolka83

  1. Alexandra, wiesz teraz to juz koniec roku za pasem, juz po egzaminach gimnazjalnych i zaraz matury wiec nikt sie raczej na korki nie skusi. naprawde robie co moge ale nitety poki co bez rezultatow :(

     

    -- 26 kwi 2012, 17:46 --

     

    mam nadzieje ze znajdziesz "tego jedynego" o ile taki istnieje, nie zalamuj sie jak znalazlam w najmniej oczekiwanym momencie, w takim kiedy myslalam ze juz nigdy nie bede miala faceta bo tyle razy zostalam zraniona/zdradzona a jednak...

    ja mojego chlopaka znalazlam przez internet i juz 4 rok nam leci razem :) moze i ty sprobuj :)

  2. Kiya, dzieki, ja te wszystkie wyliczenia doskonale znam ale duo lepiej bym sie czula jakby zamiast "prawidlowej wagi" miala "niedowage" albo jeszcze lepiej "wychudzenie" no coz tak sobie wkręcilam ze fajnie byloby byc tzw. kosciotrupem, coz.. naogladalam sie thinspiracji chyba

     

    -- 26 kwi 2012, 18:38 --

     

    wlasnie sobie zajadam pyszną przekąsko - kolację:

     

    marchewka i jablko starte pokropione sokiem z cytryny z dodatkiem kawalkow świeżego ananasa pyyyyyyyyycha

    na pewno lepsze niz bulka z salcesonem i majonezem :))))))

  3. Sorrow, smalec, salceson, masło, bułki, kakao ze smietanką???? to akurat zapamietalam z twojego jadlospisu, przeciez w diecie takie produkty sa absolutnie zabranione

     

    mefiboszet, smalec, kielbasa, boczek, tłusty ser bialy, parowki z erem, bigos, majonez?? jeszcze lepiej :)

     

    co wy w ogole macie z tym smalcem? myslalam ze juz nikt nie jada smalcu, przeciez to najgorsze co moze byc...

    nie jestem specjalista od odzywania ale wasze "diety" chyba raczej skutek przyniosą marny. domyslam sie ze ciezko zmienic swoje nawyki zywieniowe, np. wlasnie jajecznice ktora zawsze robilismy na smalcu. ja jajecznice robie po prostu na patelni teflonowej, zadnego tluszczu do tego, nawet lyzeczki masla a wy widze z tym smalcem to szalejecie :yeah:

     

    ja polecam nastepujace linki ( o ile ktos ich nie wrzucil wczesniej, nie przejzalam wszytskich stron):

     

    1. ta strona jest super tutaj mozna wpisac kazdy produkt i obliczyc ile ma kalorii, np. lyzeczka miodu czy kromka chleba razowego

     

    http://przelicznik.ilewazy.pl/#przelicz/rzodkiewki/z/sztuka/ile/1/na/gram-porcja

     

    2. tutaj mozna nie tylko obliczyc ile co ma kalorii, ale policzyc jaka powinna byc nasza odpowiednia waga, bmi, itp itd

     

    http://diety.odwazsie.gazeta.pl/index.php/mid/6/fid/22/kalorie/diety/act/cpm&cookie=1

     

     

    ja w ogole mam ostatnio straszne cisnienie na schudniecie

    waze 49, a chcialabym 42

    nie wiem, moze troche przesadzam ale nie podobam sie sobie teraz i zaczelam nawet intensywnie przeglaca strony typu pro-ana, thinspiracje itp.... a to chyba nie prowadzi do niczego dobrego.

     

    a moze bedziemy wrzucac przepisy na jakies dietetyczne potrawy???

     

    -- 26 kwi 2012, 12:13 --

     

    to moze ja na zachęte wrzuce przepis na...

     

    WARZYWA Z ANANASEM I BRAZOWYM RYŻEM

     

    to to jedziemy

    skladniki:

    ananas ( świezy, nie z puszki)

    cukinia

    papryka czerwona

    papryka zielona

    marchewka ( świeża nie mrozona i nie ze sloika)

    zabek czosnku

    ryż brązowy

    oliwa z oliwek ( nie smalec!!! ;) )

    przyprawy : papryka słodka, curry, sol, pieprz ziolowy, pieprz zwykly, oregano i inne jakie tylko macie

     

    przygotowanie to chyba wiadomo

    ryz zagotować ( brązowy gotuje sie dlugo i nawet po 40 min jest twardy, trzeba sie do niego przyzwyczaic)

    papryke, cukinie, marchewke pokroic wrzucic na rozgrzana patelnie ( z oliwa z oliwek)

    dodac czosnek i przyprawy

    pod koniec jak juz warzywka beda miękkie dodac ananasa i jeszcze troszke posmazyc/podusic i pomieszac oczywiscie ( ??)

    noi to by bylo na tyle. wczoraj jadlam taki obiadek i po prostu palce lizac!!!

  4. Alexandra, jesli chodzi o korepetycje tak jak pisalam dalam ogloszenie w kazdej mozliwej gazecie, portalu, nikt sie nie odezwal.

    jestem z okolic olsztyna ( warminsko-mazurskie), wierz mi ze naprawde nie ma pracy

    co mi z tego ze mi jakas szkola jezykowa proponuje 90 min 2 razy w tyg 40-60 km ode mnie za najnizsza stawke. mi to sie zwyczajnie nie oplaca...

    kursy? prowadzilam kursy unijne, ale kazdy kurs sie konczy...

    dosc mam pracy na umowe o dzielo, bez ubezpieczenia, skladek. chce miec stala prace, jak kazdy.

     

    co do utraty uprawnien - nie mozna stracic uprawnien, wiem o tym. komus sie cos popieprzylo.

     

    takze generalnie jest lipa. najgorsze ze nie mam prawa jazdy, gdyby nie to mialabym prace na zastepstwo ale to gdzie w szkole na wsi gdzie nie ma dojazdu stad gdzie mieszkam...

    chyba trzeba isc na to prawko tylko za co tu zyć? :( do dupy byc na utrzymaniu chlopaka, żle mi z tym jak cholera

     

    -- 26 kwi 2012, 11:28 --

     

    Alexandra, mialam jeszcze cos napisac. nikomu sie nie chce w to wierzyc, a jednak. nie jestem jedyna bezrobotna anglistką....

  5. emfaza, ja tez kiedys mialam szefową ktora mnie wykanczala psychicznie. jak pisalam, jestem nauczycielką i nie wytrwalam w tamtej pracy caly rok szkolny. zwolnilam sie sama 3 miesiace przed koncem roku bo bylam w takim stanie ze codzienie plakalam, trzeslam sie na mysl o tym ze musze isc do pracy i patrzec na ta jędze. wiem ze stosowalam mobbing w stosunku do innych osob i teraz załuje ze nic z tym nie zrobilam, że nie zglosilam tego do kuratorium, gdziekolwiek. ale chyba nie mialam wtedy sily walczyc, nie chcialam do tego wracac i jak sie zwolnilam spadł mi kamien z serca, w koncu po wielu miesiącach udręki poczułam ulgę. mialam to szczescie ze szybko znalazlam prace " na zastepstwo" w innej szkole i jakos pociagnelam. potem pracowalam 2 lata w jednej szkole i .... no coz, dyrektor mnie zwolnil i zastąpil mnie swoją córką. jak sie o tym dowiedzialam bylam w komplenej rozsypce, ale mialam jeszze drugą prace, prowadzilam kursy. ciagle mialam to szczescie ze znajdowalam jakas inna prace a jednak teraz szczescie mnie opuscilo, mija 3 miesiac jak jestem bezrobotna....

    jesli masz mozliwosc rozwiniecia sie w swojej firmie zrob to. zwolnij sie z tamtej pracy. jesli masz siłe walcz, zawiadom o mobbingu - masz przeciez dowod - leczysz sie. lekarz z pewnoscia nie bede robil problemu zeby stwierdzic ze to z powoduklopotow w pracy przede wszytskim sie leczysz. moze uda ci sie powalczyc ze ta zołzą. jesli nie masz sily - odejdz, poczujesz ulge tak jak ja kiedys. rozwin firmę, bedzuesz pracowac sama dla siebie nikt nie bedzie ci mowil co masz robic. trzymam kciuki

  6. ech wszystkie mozliwosci juz przerobilam niestety

     

    korepetycje: dalam ogloszenie do gazet, w necie i nic, zadnego odzewu. tu tez trzeba znajomosci, ktos cie poleci itd. nikt sie nie zglosil

    tlumacz przysiegly: trzeba miec mgr a ja jestem po licencjacie

    podyplomowka lub inne studia: trzeba miec za co studiowac

    wieczorowki dla doroslych: NIE MA PRACY ( naprawde nie wiem czy tak trudno to zrozumiec)

    angielskiego bardzo czesto uczą osoby np po biologii czy chemii ( znam taki przypadek) ktore zrobily podyplomowki z nauczania jezyka i trzymaja sie twardo swoich miejsc pracy i nikt ich nie zwolni, przykre to ale prawdziwe...

     

    no ale bardziej interesuje mnie co wy robicie w takiej sytuacji, jak sobie z tym radzicie :)

     

    -- 13 kwi 2012, 11:09 --

     

    Jaskółka.

     

    Zwróć uwagę na papiery które wysyłasz do pracodawcy. Żadnej maniany przy tym. Każde kropki, przecinki itd na swoim miejscu. Niech to też w miarę fajnie wygląda. W necie jest sporo szablonów. Pisz oferty dedykowane pod konkretnego pracodawcę. Jakieś dwa trzy zdania w mailu w odniesieniu do oferty.

    Skończyłem HR. Jak chcesz to daj mi na privie adres mailowy i zobaczę czy moim zdaniem CV jest ok.

    Z portali "globalnych" polecam infopracę. Czasem na praca.pl jest coś ciekawego. Odwiedzaj również strony urzędowe np biuletyn informacji publicznych. Jest też taki portal psz.praca.gov.pl ...

     

    Ja 3 miesiące szukałem pracy. Teraz mam ją dopiero od tygodnia. Nie jest lekko. Ale trzeba konsekwencji. Codziennie czytanie tych portali, chodzenie do urzędów, pośrednictw itd. I... najważniejsze. Staraj się być naturalna i nie mów więcej niż to o co Cię pytają na rozmowie.

     

    bardzo dobre rady ktore zastosowalam juz dawno, niestety nie pomagaja ;)

     

    -- 13 kwi 2012, 16:19 --

     

    Wyautowanie społeczne depresję pogłębia. A brak pracy jest jednym z główniejszych stanów podcinających wiarę w siebie. Także ten temat nie może brzmieć głupio. Ja w pewnym sensie jestem szczęściarzem.,Chociaż jestem całkiem młody, to nie pracując mam stały już, pasywny dochód który pozwala mi nie troszczyć się o to co przysłowiowo do garnka włożyć.

    Skąd się bierze stały pasywny dochód?

     

     

    wlasnie tez jestem ciekawa :) skad?

     

    -- 16 kwi 2012, 09:59 --

     

    łiii no i temat sie zamrozil, wyglada na to ze na forum wiekszosc pracuje a jak ktos jest bezrobotny nie bardzo chce o tym rozmawiac

    naprawde goraco was zapraszam do tego zebysmy pogadali o tym jak sobie z tym radzimy.

  7. Może to zabrzmi głupio, ale najlepiej pomaga....znalezienie nowej pracy

     

    faktycznie zabrzmialo glupio :)

    wlasnie w tym najwiekszy problem - znalezc.

     

    szukam codziennie, na kilku portalach, nie ma chyba dnia zebym nie wysylala cv, a jak juz zostalam zaproszona na rozmowe to potem slysze ze " nistety szukamy jednak kogos z doswiadczeniem", rety co za udręka.

    w zawodzie znalezc prace to graniczy z cudem ( nauczycielka), poza zawodem - ciezko kogos przekonac ze nauczyciel sie nadaja tez do innej pracy. nie chca mnie na recepcjonistke, kelnerke, sprzedawce, nigdzie...

     

    akurat u mnie z dlugiem nie ma problemu, mam o tyle dobrze ze moj chlopak dobrze zarabia ale zyje na jego utrzymaniu nie wlywa na mnie dobrze. wiadomo, kazdy potrzebuje niezaleznosc finansowej, szczegolnie jak sie dobiega 30-tki...

     

    staram sie czyms zajac, ale to nie to samo co realizowac sie w pracy

     

    wlasny biznes? brak pomyslu, a jak pomysl jest to za duza konkurencja. chyba jestem za duzym tchorzem zeby w ogole brac pod uwage swoja dzialalnosc...

  8. jakis czas juz mnie nie bylo na forum ale wracam z tematem dotyczacym bezrobocia. (jesli taki temat juz jest to prosze mnie przeniesc )

     

    niestety trzeci miesiac sie zaczal kiedy jestem bezrobotna i z kazdym tygodniem bez pracy jest coraz gorzej.

    czuje sie kompletnie niepotrzebna, bezuzyteczna, bezwartosciowa...

    po kilku rozmowach w sprawie pracy stwierdzam ze cos ze mną chyba musi byc "nie tak" skoro nikt nie oddzwania

    praca zawsze mi pomagala, nie myslalam o niczym tylko o tym zeby jak najlepiej ja wykonac i nagle sie skonczylo...

     

    jak to jest u was? tych, ktorzy sa bezrobotni? co wam pomaga?

  9. no mi tez swieta nie kojarza sie zbyt dobrze chociazby dlatego ze zawsze spedzalam kilka godzin z mama a potem kilka godzin z tata, nigdy razem. i to bylo najgorsze nawet nigdy nie pomyslalam ze moze to miec tak ogromny wplyw na moje zycie obecne

    poza tym zawsze wkur.... mnie jak mama wystawiala wodke na stol w swieta... nie upijala sie nie wiadomo jak , do nieprzytomnosci ale jednak... zawsze cos musialo byc. jak wyjmie cos w tym roku to bedzie klotnia tym razem juz jej nie pozwole ( niedawno odkrylam ze jestem dda)

  10. mnie tez ostatnio drecza sny, po tym jak sie dowiedzialam na terapii ze jestem dda. snilo mi sie np ze bylysmy obie z mama narkomankami i wstrzykiwalysmy sobie w zyly cos, albo ze mama byla w szpitalu psychiatrycznym, albo ze mama lezy pijana w salonie a ja chce z nia jechac nad jezioro bo jest cieplo... ( chociaz nigdy zadne z tych zdarzen nie mialo miejsca), masakra...tez sie budze i placze

  11. dzis troche lepiej, moze dlatego ze wiem ze musze zrobic obiad i ciasto bo moj chlopak ma urodziny... i nawet sie ciesze bo juz prawie wszystko mam zrobione.

    boje sie tylko ze jutro bedzie powrot...

  12. na terapie chodze zaledwie kilka tygodni. to moja druga terapia, pierwsza trwala ok roku ale to bylo kilka lat temu i skupiala sie glownie na moim chorym zwiazku z zonatym facetem, wtedy tez czulam sie coraz gorzej az w koncu przerwalam. tym razem nie chce przerywac bo wiem ze moze mi pomoc ale poki co jestem w oplakanym stanie. czy jestem perfekcjonistka? nie, nie wydaje mi sie. moze tez zalezy w czym, jesli juz to bardziej w pracy, lubie miec wszytsko pod kontrola i na swoim miejscu, ale nie wiem czy o to chodzi.

    dzieki ze mi pomagasz monika, duzo to dla mnie znaczy.

  13. nie potrafie sobie poradzic z ta wiedzą i to jest najgorsze. bralam leki chodzilam na terapie i bylo coraz lepiej, a od tygodnia mam wrazenie ze wrocilam do punktu wyjsca ( to slowa mojego chlopaka i ja tez wiem ze tak jest). a jest coraz gorzej, mam napady placzu, budze sie i placze, wracam z pracy do domu i placze, dzis podczas zmywania spadl mi durszlak na podloge, usiadlam na srodku kuchni i sie poryczalam łzy same lecialy nie potrafie ich opanowac i mysli ze jest ze mna coraz gorzej, zaczynam myslec czy nie byliby najlepiej jakby mnie zamkneli w szpitalu. mialam dzis jechac na rozmowe w sprawie nowej pracy, zrezygnowalam, poszłam spac. moj chlopak jest coraz bardziej zalamany moim stanem i mam wrazenie ze juz nie ma sily zeby mi pomagac i wspierac bo sam ma stresujaca prace i klopoty. jak nie placze to wrecz wyje w poduszke czuje sie okropnie. poza tym zloszcze sie na wszytsko co nie jest po mojej mysli. jutro moj chlopak ma urodziny, chcialam mu zrobic tort to stwierdzil zebym lepiej kupila albo zrobila zwykle ciasto bo mi tort moze nie wyjsc, wkur....m sie na to ze we mnie nie uwierzyl powiedzialam ze w takim razie nie zrobie nic ani obiadu ani tortu. pier...e to zycie mam dosc

  14. witam was, wszystkim DDA, ktorzy moze beda potrafili mi pomoc, przeczytaja i doradza

    od wielu lat lecze sie na depresje ( pisalam o sobie juz na forum), zaczelam brac leki i zostalam wyslana na psychoterapie. tydzien temu dowiedzialam sie ze jestem DDA. jak to mozliwe ze nie wiedzialam? a moze wcale nie jestem DDA?

    otoz wychowywalam sie bez taty, tylko z mama i starsza siostra. omawiajac cele psychoteraipii powiedzialam ze chcialabym ruszyc do przodu, ze ciagle mysle o tym ze tata nas zostawil ze dlatego mam depresje i niskie poczucie wartosci ze brakuje mi go i ciagle tylko rozpamietuje jak mi źle bez niego itd, ale na terapii pani psycholog tydzien temus pytala mnie o moją mamę, jak spedzalysmy z nia czas, i zaczelam opowiadac.... ze zwykle byla bardzo zmeczona po pracy, szla do sklepu kupowala sobie piwo albo dwa, do tego paczke papierosow, robila obiad, wypijala piwo wypalala papieros za papierosem i kladla sie spac. i tak praktycznie wygladal prawie kazdy dzien. bywalo tak ze wracala w sobote od kolezanki tak pijana ze musialysmy jej z siostra scielic lozko bo nie byla w stanie.bywalo tak ze ja na sam dźwięk otwieranej puszki piwa szlam do mamy wylewalam jej piwo i prosilam zeby juz nie pila, czasami wylewalam cala butelke alkoholu ktory np dostala jako łapówkę zeby tylko tego nie wypila. czasami bywalo ze mowilam mamie ze ma problem z alkoholem i zeby w koncu przestala, nawet nazwalam ja alkoholiczka ( chociaz chyba sama w to nie wierzylam) . i zaczelo sie drążenie tematu na terapii. po spotkaniu zrobilam sobie test w necie czy jestem DDA, mam wiekszosc cech. na kolejnym spotkaniu powiedzialam o tym pani psycholog i ona potwierdzila. nie potrafie zrozumiec jak moglam nie wiedziec ze mama byla alkoholiczka, tzn moze wiedzialam bo sama jej to kiedys powiedzialam ale nigdy, przenigdy nie przyszlo mi do glowy ze to mama i jej zachowanie, jej picie 2 piw dziennie moglo miec na mnie tak negatywny wplyw. zawsze obwinialam tate o to ze mam takie stany depresyjne, ze czuje sie tak jak czuje ze musze brac leki. nigdy nie przyszlo mi do glowy ze problem mogl byc na codzien w domu, z mama. z mama ktora zawsze uwazalam za mame idealna, bo przeciez codzienie robila sniaania, obiady, pomagala w lekcjach, byla przyjaciolka ktorej wszytsko mowilam...

    mam teraz okropne wyrzuty sumienia ze w ogole zaczelam o tym mowic na terapii, bo ja nigdy zlego slowa o mojej mamie nie powiedzialam, czuje ze nie okazalam jej szacunku ze ja zdradzilam, ze powiedzialam o niej źle komus obcemu... codziennie placze i nie potrfaie zrozumiec co sie ze mna dzieje.

    kiedys jak pierwszy raz weszla na forum i przegladalam tematy i zobaczylam DDA pomyslalam "e, nie bede tam wchodzic bo przeciez mnie to nie dotyczy", a jednak jestem, weszlam i jestem taka jak wy i mnie to przeraza...

  15. sara605, hello ja tez z ostródy, moze masz ochote zeby sie spotkac, pogadac? ja bardzo chetnie daj znac na pr

     

    -- 30 lis 2011, 21:27 --

     

    aha no na spotkanie w olsztynie jak najbardziej się piszę

  16. mam do was pytanie- prawdopodobnie wszyscy ktorzy tu weszli chodza, lub tez chodzili na psychoterapie.

    na poczatku psychoterapii zwykle okreslane sa cele czyli co chcemy osiagnac co chcemy zmienic co ma nam psychoterapia dac.

    ja mam problem z okresleniem co ona ma mi dac, chce sie zmienic ale nie potrafie tego ubrac w slowa.

     

    jakie sa czy tez byly wasze cele , dlaczego poszliscie na psychoterapie? w czym miala wam pomoc ?

  17. poradzcie cos bo czasami mam wrazenie ze niepotrzebnie sie czegos boje nie wiem czy mnie nerwica lapie ( lecze sie na depresje). czasami mam tak po przebudzeniu ze strasznie mi serce wali i czuje taki niepokoj nie potrafie nad tym zapanowac. albo jak mam cos zrobic np jechac gdzies na spotkanie to tez mam taki lęk czy strach nie wiem sama jak to nazwac, serce wali prawie cala sie trzese.... :(

×