Infekcja dróg oddechowych a nerwica
Od 3 tygodni choruję na dosyć złośliwą infekcję dróg oddechowych. Najgorszym problemem, bagatelizowanym przez lekarzy, jest odkrztuszanie wydzieliny, która bardzo często (kilka razy dziennie) powoduje, że nie mogę oddychać, jest to uczucie jak przy zakrztuszeniu się. To oczywiście ogromne cierpienie, jednak lekarze dali do zrozumienia, że może to mieć bazę nerwicową i właściwie się tym nie przejęli. Jeden stwierdził z uśmiechem, że się "nie uduszę" a podczas takiego "ataku" w jego obecności nie zareagował.
Z jednej strony mnie to pocieszyło, z drugiej jednak czasem mam niepokój przed kolejnymi "odkrztuszeniami" (a jest ich w ciągu dnia naprawdę wiele). Myślę, że zapewne przejdzie to wszystko razem z infekcją ale czy ktoś coś podobnego już doświadczył a jeśli tak to jak sobie z tym radziliście i jak sądzicie - ile w tym udziału nerwicy a ile czystej somatyki? (zaznaczam, że zrobiłam wszystkie badania i wszystko jest w porządku pomijając objawy infekcji, czyli kaszel, odkrztuszanie, osłabienie, itd.; natomiast strasznie długo się to ciągnie).
Proszę o komentarze.