Taka sytuacja: dzwoni do mnie koleżanka w poniedziałek, że w sobotę (tego samego tygodnia) bierze ślub cywilny i czy bym nie mogła być jej świadkową (gdy widziałyśmy się przed świętami nawet nie wspominała. że ma taki plan. Chętnie bym tą świadkową była, żaden problem tyle że na sobotę mama sprawiła mi prezent na urodziny i jedziemy do teatru, bilety już zostały zakupione, przez mamę, kosztowały całkiem sporo. Przeprosiłam koleżankę i powiedziałam szczerze, jak jest i dlaczego jej odmawiam. W odpowiedzi usłyszałam, że się tego po mnie nie spodziewała, jakie ja mam priorytety i że wolę sobie iść do teatru niż uczestniczyć w takim ważnym wydarzeniu.
Nie chciałam z kolei żeby obraziła się na mnie moja mama, która zresztą stwierdziła że koleżanka mnie potraktowała jak koło zapasowe, bo widocznie ktoś jej odmówił.
Powoli kiełkują we mnie wyrzuty sumienia.