Ja jakieś pół roku temu przeżyłem "przygodę" w szpitalu psychiatrycznym związaną bardzo z tym forum. Napisałem tutaj coś w rodzaju listu pożegnalnego, po czym ktoś zgłosił to na policję i stety - niestety wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Stety, bo było ze mną krucho i nie wiem co bym zrobił, niestety, bo szpital faktycznie nie pomaga w leczeniu. Byłem w szpitalu psychiatrycznym w Ząbkach pod Warszawą. Personel jest tam naprawdę bardzo dobry, sanitariusze są przyjaźni i bardzo pozytywnie nastawieni do pacjentów (zwłaszcza Pan Marek ). Pielęgniarki też są przyjazne (no, jeden, dwa wyjątki się trafią). No i było tam bardzo dużo osób podobnych do mnie - depresja, próba samobójcza. Ale pierwszze dni były przerażające. Praktycznie non stop płakałem, ta atmosfera mnie totalnie rozmontowała. Zamknięty siłą na małej powierzchni ze schizofrenikami, krzyki przez całą noc, do tego był jeden agresywny typ który ciągle rzucał "takimi". To było straszne. Ale po jakimś czasie idzie się przyzwyczaić, przekonujesz się, że to są ludzie a nie "psychole", bo niestety taki stereotyp panuje w społeczeństwie. Co prawda zrobiłem tam jeden poważny błąd. Ze strachu wyparłem się wszystkiego, udawałem, że to pomyłka i w konsekwencji mój stan się nie poprawił i szykuję się na kolejną wizytę u psychiatry... Chociaż pozytywna strona tego zamieszania była taka, że rodzina dowiedziała się o moim problemie i wbrew moim obawom pomagają mi i mnie wspierają. Wcześniej przyznanie się przedkimkolwiek do problemu było dla mnie nie do przyjęcia, nie mogłem okazać, że mam jakiś problem, że nie radze sobie z życiem wtedy jedynym "godnym mężczyzny" rozwiązaniem wydawało się samobójstwo... Także szpital w jakiś sposób mi pomógł. Kto wie, może nawet uratował życie. Wiecie sami, jak podła jest depresja. Więc wracając do tematu szpital w Ząbkach jest naprawdę na poziomie, a w porównaniu do tego co tutaj czytam to jest po prostu rewelacyjny...