Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

karkam

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. karkam

    to chyba znów depresja:(

    dawno mnie tu nie było. od niedzieli mam ukochanego psiaka ktory sprawia ze nawet nie mam czasu wejsc na net i cokolwiek napisac. przemyslenia zniknely, juz nie zastanawiam sie caly dzien co porabia moj facet:) do psychologa pojde, bo na pewno do konca nie uporalam sie z jakims tam stresem, ale dzien mi tak szybko mija, ze jestem zupelnie inna osoba, dzieki temu ze mam malutkiego yorka:)
  2. karkam

    to chyba znów depresja:(

    wszystko zmierza w dobrym kierunku, zastanawiam się czy jest mi potrzebna ta wizyta u psychologa, ale pójdę i zobaczę jak będzie. myślę że nawet nieźle daję sobie radę, dziś 3 dzień walki i jest oki:) wczoraj porozmawiałam z moim facetem i inaczej też już patrzę na niego, okazało się że ma małe problemy w pracy, myśli o zmianie pracy, a ja swoim zachowaniem ponoć go tylko odpychałam. poprosiłam go zatem, by nie bał się mówić o swoich problemach, że jak tylko mogę będę go wspierać, że zawsze wysłucham i dzięki takim rozmowom zawsze ja też się pozbędę dziwnych przemyśleń co robię nie tak, dlaczego on się tak zachowuje itp...,. oby było dobrze:)
  3. karkam

    to chyba znów depresja:(

    byl wczoraj.....przyjechal smutny i jakis zdenerwowany zarazem, pewnie byl przygotowany ze znow bede miec jazdy:/ ale zrobilam mu mila niespodzianke, powiedzialam bysmy nie rozmawiali o tym wszystkim, ze prosze tym razem ja o pierwsza i ostatnia szanse i ze sie zmienie, bo nie chce go stracic....no i bylo fajnie, smialismy sie pozniej, bo na poczatku bylo dziwnie, wyglupialismy, humor mu powrocil dzieki temu ze byłam i wspieralam go tez. dzis jest poniedziałek, caly dzien cos robilam, umowilam sie na wizyte u psychologa, bylam w sprawie pracy, byc moze od lutego zaczne, bo jest zgoda przelozonego, ale czekaja na środki finansowe...wiec ogolnie dzien pozytywny, zaraz wychodze tez z kolezanka na miasto:) nie chce byc taka okropna, wczoraj mama zobaczyla ze cierpie, ona tez zaczela plakac przeze mnie, dotarlo do mnie ze nie moge tak dalej zyc......no i mam dostac psa, bym miala zajecie:)
  4. karkam

    to chyba znów depresja:(

    Dzisiaj niedziela, dziwne uczucie tu pisac, to tak jakby pamiętnik..... Wczoraj się rozkleiłam, mam wrażenie że jestem czasami obwiniana za wszystko...w domu też problemy, tata ze zdrowiem, mama wkroczyła chyba w gorszy stan niż ja, jest przygnębiona, zmęczona pracą i mówi że ma dośc takiego życia, staram się dotrzymywać jej towarzystwa, by nie była sama w tym, ale ja też mam problemy i nie chcę ją zadręczać swoimi, martwie się wszystkim, nawet sytuacją z moim ukochanym, może ten wyjazd w góry uratuje nasz związek, czuję się jakbym zawadzała, najgorsze jest to że ja piszę do niego, dzwonię, on milczy, chciałabym by oddzwonił do mnie, gdy zobaczy że dzwoniłam, ale to jest coraz rzadziej, też jest tym zmęczony. mówi że miałam być inna, miałam się nie martwić, ale jak nie mam, mam wrażenie że nie jestem dla niego atrakcyjna, widujemy się w tyg 4-5 razy a do jakiegokolwiek zbliżenia między nami dochodzi powiedzmy na 10 spotkaniu, czyli co ok 2 tyg, kiedyś było inaczej., dziś spytałam go czy miał tak zawsze, czy to teraz tak, powiedział że wcześniej tak nie mam, czyli jaki wniosek - nie kręcę go, a ja dbam o siebie tak jak wcześniej nawet bardziej, zakładam sukienki, spódniczki, a wczoraj dowiedziałam się że dziwnie w nich wyglądam:(( kolejny cios we mnie, mamy przeprowadzić dziś rozmowę, ale tak zawsze niby jest że mi ją obiecuje, a tak naprawdę ja nawijam, jestem ciekawa co mi powie, pewnie że nie mam racji, to niech do cholery mi wyjaśni dlaczego mnie odtrąca, dlaczego nie jest tak jak wtedy gdy się poznaliśmy, jak wtedy w listopadzie gdy obiecywał że wszystko się zmieni - a niewiele się zmieniło. kocham go, chcę ratować wszystko, ale nie znam już sposoby dotarcia do niego, ja zawsze twierdzę że trzeba dużo rozmawiać by nie było pożniej niedomówień, ale niestety nie jest tak pięknie, a ja muszę myśleć o przyszłości, może po prostu to nie jest ten....? nie wiem:((((((((((
  5. karkam

    to chyba znów depresja:(

    nie odbieram jako krytyki, wręcz przeciwnie. zadzwonil do mnie godzinke temu i dzięki temu się uspokoiłam, przeprosiłam go, powiedział że nie wie co jest ze mna i jak mi pomóc, mówi że najlepiej gdybym miała pracę i to mogłoby rozwiązać trochę moje problemy. Najgorsze jest to że on też ma swoje problemy w pracy, non stop ktoś coś od niego chce, nie ma czasu dla siebie, bo zawsze coś. Muszę sprawić by chociaż moich problemów nie miał na sobie i sama zaproponowałam mu by czasami nie zważał na to co pisze. Pomyślę nad jakaś niespodzianką dla niego, zawsze sprawia mi przyjemność, gdy dla kogoś mogę coś zrobić. A teraz idę robić pranko i sprzątanie, może filmik jakiś i nie myslec! [Dodane po edycji:] dziś kolejny dzień moich zmagań z tą chorobą, ale oczywiście musiało mnie coś zdenerwować, wpadłam w mały szał i płacz...ehh, ps. nie nawidzę jak ktoś odwołuje pół godziny wcześniej spotkanie!!! [Dodane po edycji:] w sumie to mi się wszystkiego odechciewa, tego beznadziejnego życia i problemów................. [Dodane po edycji:] Oby nie zapeszyć:) dziś dzień pełen zajęć, nie myślę o niczym, może w końcu się uda. Staram się mysleć nie tylko o mnie ale i o moim ukochanym mezczyznie, ma swoje problemy a dzis nie najlepszy miał humor, dlatego bede dzis mila i wyrozumiala, juz chyba poczyniłam mały krok, bo powiedział ze zadzwoni za godzine a minely 4 a ja sie nie wkurzylam:))) TRZYMAJCIE KCIUKI!!
  6. karkam

    to chyba znów depresja:(

    ja mam tak że mu zawsze pisze w sms, wtedy jak sie wyzale jest mi lepiej, ale nie wiem co wtedy on mysli o mnie, teraz chyba popelnilam blad bo napisalam mu sms, ze myslalam ze cos odpowie mi na mojego sms a na koniec przepraszam ze juz niewazne. to chore!! dzwonilam przed chwilka w sprawie wizyty, niby mialo byc bezplatnie, a wizyta 80 zł niestety. musze poszukac gdzies indziej:/
  7. karkam

    to chyba znów depresja:(

    i się zaczęło, znów mi smutno, mam ochotę płakać , jak piszę to powstrzymuję łzy...(((((((((( [Dodane po edycji:] napisałam do mojego faceta sms, że jest mi smutno, że chciałabym by mnie przytulił, że jestem z tym wszystkim sama.....jeszcze mi nic nie odpisał i pewnie nie odpisze, bo chyba widzę że go to męczy, jak rozmawialiśmy pół godzinki temu to powiedział że do usłyszenia wieczorem, dawał mi do zrozumienia że skoro się dziś nie widzimy i ma wolne dla siebie bym go nie zadręczała telefonami, udowodnię mu że nie zadzwonie, ale smutno mi cholernie że nawet nic mi nie odpisał((((((((( mam dość wszystkiego, czuję się niepotrzebna jak taka kula u nogi....!!!!!
  8. karkam

    to chyba znów depresja:(

    tak mowilam mu co przechodze. dzis pewnie zadzwoni i zapyta czemu bylam smutna to powiem ze potrzebuje teraz duzo wsparcia, milosci, przytulania i wyrozumialosci. Dzis wstalam i postanowilam zacząć walkę z tym moim stanem!! Nie będę go męczyć telefonami, niech on poczuje że tyle razy dzwonilam i teraz rzzadziej to robię, że się zmieniam! choć zapewne to nie będzie łatwe, ale muszę się z tym zmierzyć. Będę dziś przechodzić obok jego bramy, oby mnie nie skusiło kontrolowanie go czy jest w domu, może pójdę specjalnie inną drogą, nie wiem po co to robię, tak chyba z ciekawości dla zaspokojenia. Przecież ma swój dzień wolny, może iść gdzie chce. Muszę dać sobie rade!!
  9. karkam

    czuję się jak gówno

    wiem na pewien sposób c przeżywasz, swój post przedstawiłam powyżej "to chyba znów depresja". z moim facetem się nie układało, udało się to naprawić 2 m-ce temu ale ja nadal pamiętam te przykrości które mnie spotkały i nie potrafię zapomnieć tych złych momentów. różnica jest taka że to on teraz się stara, ja też próboje, ale miewam codziennie napady smutku, płakać mi się chce bez powodu, teraz nawet jak był mój facet u mnie, był obok mnie, to miałam ochotę się rozkleić, ale też nie chcę by pomyślał że popadam w coraz większą histerię. Wiele osób powtarza by się nie przejmować, ale to nie jest takie łatwe, to jest silniejsze od nas, że nie dajemy sobie rady z niektórymi rzeczami, które inne ludzie uważają za błahostkę mówiąc że niektórzey mają gorsze problemy. Może i tak jest, ale mój jest na tyle dla mnie duży że rujnuje moje życie i relacje z ukochaną osobą, nie chcę schrzanić kolejnego związku, brak pracy mnie dobija, nie mam odskoczni żadnej, znajomych ciężko złapać. Może nie jestem odpowiednią osobą by doradzać komuś, bo sama mam problem, ale jeśli masz przyjaciół to wyjdź z domu, przestań myśleć o problemach, choć zapewne to trudne i gdzieś myślami się wraca do tego co nas otacza złego. Na mnie akurat działa jak się czymś zajmę, ale ostatnio nie mam natchnienia do niczego, ale wiem że pomaga chociażby robienie głupich porządków, a od wczoraj pomaga mi przetrwać to forum, wtedy nie tracę czasu na rozmyslanie głupie i wymyślaniem sobie problemów, wmawianiem chorych rzeczy, bo są tu ludzie którzy przechodzą przez to cco ja, nawet gorsze rzeczy i tylko dzięki rozmowom podnoszę się troszkę na duchu i gdzieś pojawia się iskierka nadziei.....
  10. karkam

    to chyba znów depresja:(

    właśnie jestem po spotkaniu z moim facetem.... wyjątkowo był punktualnie, więc nie mogłam sprawdzić jak zareaguję na spóźnienie. Tak leżeliśmy, on oglądał film, a mi chodziły myśli o sobie samej, co ze mną nie tak, on co chwila spoglądał na mnie i pytał się co się dzieje, więc by go nie zadręczać swoimi problemami powiedziałam że nic, ale i tak go to nie przekonało, powiedział że on wie swoje, że jestem smutna, nic się nie oddzywam, gdzieś jestem myślami.... a ja tak leżałam i jakoś przykrości mnie nachodziły, jak mnie przytulił to bałam się by nie rozryczeć i tak przez 2 godz jakoś się powstrzymywałam by łzy same mi nie poleciały. jak wziełam coś na uspokojenie, to troszkę mi ulżyło, ale jak wychodził i dopytywał co się dzieje, o mało się nie rozryczałam, nie wiem czemu, po prostu jakaś taka samotność, choć był obok to ja czułam się przygnębiona. chcę żyć normalnie, bo się wykończę.... sama nie wiem czym tak naprawdę się zadręczam, wszystko mnie męczy i przygnębia:(
  11. karkam

    to chyba znów depresja:(

    Postaram się skorzystać z tych wskazówek, bo dla mnie to chore jak czekam w oknie i patrze czy idzie czy nie idzie, albo co powiem jak się spozni, wtedy cisnienie mi się podnosi i nerwy mnie biorą, ehh też myślałam o jakiejś terapii, ale nie chciałabym by wtedy ktoś o tym wiedział... myślałam o wizycie u psychologa, ale z nfz trzeba czekać kilka tygodni, na prywatnego mnie nie stać, zresztą nie jestem przekonana do takiego państwowego, wtedy miałabym wrażenie że chcę odwalić kolejnego pacjenta i narazie. chyba że poszukam gdzieś na forum kogoś poleconego. na szczęscie jak jestem na tym forum, to bardziej zastanawiam się nad swoim zachowaniem i jakos mi lzej, moze uda mi sie wyjsc z tego bez pomocy specjalisty.
  12. karkam

    to chyba znów depresja:(

    czytałam:) nawet 2 razy, chyba 3 raz muszę poczytać i się dowartościować. masz kompletnie rację z tym, że czekam na tel.:) On to samo powtarza, że ja zawsze odbiorę tel, zawsze powiem by przyjechał, chciałabym móc na tyle powiedzieć nie przyjeżdzaj, ale uwielbiam spędzać z nim każdą chwilę. rozumiem też to, że on też potrzebuje czasu dla siebie....napisałam rozumiem? no chyba nie do końca skoro jestem natrętem:) ma być dziś o 18, wkurza mnie to że spóźni się czasami pół godziny, nawet bardzo! może dlatego że ja jestem osobą punktualną i nawet jak mam się spóźnić to zawsze wyśle sms. Ale dziś bym chciała by się troszkę spóźnił, chcę zobaczyć swoją reakcję, ale na pewno ciężko byłoby mi powstrzymać nerwy (samochodem ma do mnie jakieś 7 min) czasami już mi się śmiać chce z tego, że mam 27 lat a zachowuje się jak mała dziewczynka, taka sierotka, która świata nie widzi poza nim. Muszę się czymś zająć, ostatnio zaczełam samodokształcanie z angielskiego, ale po 20 min znudziło mnie to i znów myślenie o pierdołach, zadręczanie się. Mam wiele rzeczy którymi mogłabym się zająć, ale nie mam ochoty. To tak jak najlepiej po zerwaniu przebywać wśród ludzi, to dużo daje, choć się nie ma ochoty wychodzić wtedy z domu. Ostatni mój facet mi dogadał, że dzwonię więcej do niego niż on do mnie. To też chciałabym zmienić, przestać kontrolować w pewien sposób, ale za każdym razem gdy on długo milczy ja niepotrzebnie pierwsza wykonuje ten krok. A niech pomyśli czasem czemu ja nie oddzywam się, chcę tego się nauczyć by dać mu do myślenia co ja w tym czasie mogę robić, ale on wie, że pewnie siedzę w domu, zawsze mi później powtarza że mam przemyślenia... Muszę przestać wydzwaniać, ale cieżko jak się przyzwyczaiłam, od godz 13 nie mam kontaktu z nim i jest mi źle, wiem że o mnie nie zapomniał, ale z moją psychiką nie tak jest. Dlatego potrzebuję zajęcia, by czas mi leciał i bym nie prowokowała do kłótni.
  13. karkam

    to chyba znów depresja:(

    Zalamka87 - chciałabym mieć takie nastawienie jak Ty, też miałaś takie problemy jak ja?? ale dziękuję za wsparcie, każda pozytywna opinia podnosi mnie trochę na duchu na szczęście nie jest chyba aż tak źle ze mną, bo i uśmiech też pojawia się na mojej twarzy, ale i tak muszę walczyć z moim nastawieniem i nerwami. kiedyś, 3 lata temu temu doprowadziłam się do takiego stanu, że musiałam przechodzić gastroskopię czy przypadkiem na tle nerwowym nie zaszkodziło to mojemu żołądkowi. odpukać, narazie jeśli chodzi o to, to nie muszę brać specjalistycznych leków by każdy ból żołądka po zdenerwowaniu łagodzić tabletkami. co do koleżanek, to fakt, gdyby mieszkały bliżej mnie może i łatwiej by było, ostatnio spotykałam się z 2 koleżankami na przemian, ale jak poznały facetów, zniknęły bez słowa - to świadczy chyba o to że nie były przyjaciółkami, ale tym się nie przejmuje, ja bym tak nie postąpiła, owszem jak mam do wyboru facet-koleżanka, zawsze wybiorę faceta, co nie oznacza że nie odezwę się od czasu do czasu do innych osób. Nie raz bywa tak, że mam możliwość spotkania się z kimś ze znajomych, ale nie chce mi się, myślami jestem gdzieś indziej....zastanawiam się co mój facet robi, to chore, chyba jestem jakimś natrętem. Z początkiem roku obiecałam sobie, że wyluzuję, położe jak to się mówi małą olewkę i nie będę się stresować pierdołami, ale to nie takie łatwe. I jestem zła sama na siebie że moje postanowienia szlag trafia! [Dodane po edycji:] w ogóle to czegoś mi brakuje, ale nie wiem czego, czuję się jakaś samotna....zawsze proszę o przytulenie, wtedy czuję się trochę lepiej, ale nie chcę o to prosić....jestem w ogole osobą, która woli sama się męczyć niż od kogoś prosić o coś (((
  14. karkam

    to chyba znów depresja:(

    dzieki:) sposobów na szukanie pracy mam mnóstwo, nawet znajomości nie działają (wiadomo nie ma etatu - nie potrzebują pracownika)itp. czesto rozmawiam z kolezankami przez tel, ale co do spotkania to nie łatwo, bo albo są spoza miasta, albo już swoje życie ułożone dziecko itd, że też nie mają czasu. miałam jutro wyjśc akurat z koleżanką, ale coś mi wypadło. sama też chętnie wychodzę, centra handlowe itd, ale jak się nie ma pracy, to nie zawsze jest fajnie iść i tylko się przyglądać co jest na wystawie, dlatego siedzę w tym domu, obejrze czasem film w komputerze i czas jakos leci, wtedy nie mysle, ale spogladam na tel z niecierpliwością czy facet nie zadzwoni, a ja nie mogę go wciąż zadręczać swoimi problemami, marudzeniem bo w końcu też będzie miał mnie dość. dziś mu napisałam że przepraszam za swoje zachowanie, by postarał się mnie zrozumieć że wkurzam się o byle co, że tak naprawdę on nie jest niczemu winien. czasami jak tak siedzę to zadręczam się tym, że jestem gorsza od innych, od tych którym wszystko łatwo przychodzi w życiu i jaka mnie przyszłość czeka. Jestem strasznie wrażliwą osobą, ktoś podniesie na mnie głos i już łzy w oczach mi się pojawiają, niestety tak już mam, że reaguję smutkiem i płaczem, chyba jestem słaba psychicznie. Staram się wyglądać atrakcyjnie, zawsze makijaż, stylu chyba też nie mam najgorszego, chciałabym czasami by on też był o mnie zazdrosny, może nie aż tak zaborczo, bo on z reguły nie okazuje wszystkich uczuć, ale bym czuła że obawia się że może mnie stracić, że ktoś może mu go mnie odebrać. Chcę poczuć się ważna, a nie tylko być problemem dla innych. Czasami mam ochotę się zamknąć w sobie, przespać cały dzień by tylko nie myśleć o niczym co mnie przytłacza, zawsze z niecierpliwością czekam na spotkanie z nim, każdy wyjazd jest dla mnie czymś na co czekam z utęsknieniem. Nie chcę być taka jak teraz, tylko uśmiechniętą, pełną życia kobietą, niestety poprzednie m-ce odbiły się na mojej psychice, bo wiele miesięcy walczyłam o nasz związek, udało mi się, bo zrozumiał nagle że nie może żyć beze mnie, ale wiele mnie to nerw kosztowało, teraz mi powtarza ze mnie kocha, chce być ze mną, ale bym, nie zrobiła z niego pantoflarza, bym nie starala sie pytać za każdym razem pytać go czemu nie odbiera tel, że go kontroluje i że chce tez troszke odpoczac i miec spokoj i czas dla siebie....wiec to ze mna coś nie tak:(
  15. karkam

    to chyba znów depresja:(

    szukam pracy, ale niestety wiadomo jak jest z pracą na rynku.....a zająć się czymś to dobry pomysł. pamiętam przed świętami jak miałam zajęcie, to nie myślałam i nie wmawiałam sobie głupich rzeczy do głowy, a teraz.....w styczniu razem wyjeżdzamy w góry na 5 dni, może to coś pomoże i oderwę się od szarej rzeczywistości która mnie otacza. I tu nasuwa się kolejna rzecz, siedzę i chętnie chciałabym gdzieś wyjść, no i wkurza mnie to że mój facet to z kolegami potrafi wyjść na miasto, a ja też bym z nim chciała bo męczy mnie siedzenie w domu, on natomiast twierdzi że wychodzi z nimi raz na 2 tyg, a jak do mnie przyjedzie to chociaż u mnie tak naprawdę może odpocząć i jest zmęczony po pracy, ale ja oczywiście tego nie rozumiem, ehh, masakra:(
×