Skocz do zawartości
Nerwica.com

beztwarzy

Użytkownik
  • Postów

    53
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez beztwarzy

  1. Jeśli to tak, to mój problem jest poważny, bo ja potrafię siedzieć na imprezie, gdzie jest piętnaście osób i wszyscy palą zioło, a ja tylko piję. Ale z sobą samym sobie poradzić nie potrafię. Rzecz w tym, że przed ćpaniem potrafiłem czuć się szczęśliwy, a teraz już nie i wiem, że po takim czasie, poczuł się chociaż przez chwilę szczęśliwy. Wiadomo wciągnę się z powrotem, ale nie ćpając nie jestem sobą tylko posągiem jakiejś nieistnej już dla mnie idei. Laima, czym zastąpiłaś dragi? Wiem, że się nie da, ale musiałaś mnie coś zamiast nich.
  2. Witam. Od ponad czternastu miesięcy nie ćpam. Wcześniej brałem ekstazę, amfetaminę, metamfetaminę i paliłem marihuanę. W sumie trwało to pięć lat. Ale świat bez dragów po prostu mnie męczy. Dla mnie rzucenie narkotyków było heroicznym wyzwaniem, ale nie wyszedłem np. z heroiny, żeby ludzi mówili mi WOW i po prostu mają to gdzieś, a ktoś, kto wyszedł z dragów wie, że trzeba mieć coś, co w chociaż w najmniejszym stopniu zastąpi to, co się wtedy czuło. Ja takiego czegoś nie mam i nawet nie potrafię dostrzec. Moja psychika z czasem jest w coraz lepszym stanie - wiem, bo rok temu odzyskałem uczucia, których nie miałem poprzednie trzy. Ale nawet z nimi życie mnie nie fascynuje. Świat, o który tak długo walczyłem okazał się pusty i nudny. Czternaście miesięcy... Ile mam czekać? Moja krew już dwa razy się oczyściła nawet marihuany, a nic się nie zmienia. Potrzebuję czegoś, co mnie ruszy w środku, bo nie wierzę, że urodziłem się psychopatą. Cierpienie innych ludzie mnie nie rusza, w ogóle oni są mi obojętni, ale tak nie powinno być. Nawet, kiedy miałem prawie śmiertelny wypadek - siedziałem we własnej krwi, której nie potrafiłem zatamować, bo moja czaszka była w kawałkach, niczego nie czułem... Zacząłem pić, bo po kilkudniowym ciągu mieszania alkoholi w końcu ma się w głowie taką pustkę, że jest przyjemne, ale alkohol przestał działać, jak powinien - teraz piję go tylko po to, żeby tłumić myśli, których jest za dużo. Straciłem pracę, bo mam krwiaka w kolanie, po tym jak ostatnio mi odwaliło, bo czułem zazdrość o dziewczynę, której nie kocham, bo miłości czuć nie potrafię i teraz siedzę i praktycznie nie mam czasu na trzeźwe myślenie. Wcześniej żyłem nadzieją, że będę pisarzem. Napisałem książkę, ale ludzie mają ją w dupie, zresztą z defektem uczuć nie da się przekazać tego, co się chcę, więc to też odpadło. Za dwa tygodnie jadę do Holandii zarobić na studia, ale nie wiem, czy wrócę, nie wiem, czy dam radę dostrzec coś, co jest warte tego czekania, Bóg wie, ile go jeszcze zostało... Czekam na odpowiedzi, jestem otwarty na krytykę i gotowy do dyskusji.
×