No i jestem znowu. Przestałem brać leki (velafax) w maju bo lekarz stwierdził że można. W swoim życiu trochę przesadzałem z alkoholem, czasami piłem codziennie po 4 piwa na wieczór by móc zasnąć. Piwa nie piję od maja, od tygodnia wkręcam sobie marskość wątroby. Oczywiście cały internet przeszukany, najgorsze jest to, że nie mam objawów a w marskości na początku ich nie ma. Dziś byłem u lekarza rodzinnego, zrobilem badania tzw. próby wątrobowe. Jutro wyniki o 10.00 Deadline - odliczanie. Już czytam o przeszczepach wątroby.