Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lolitka

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. lolitka

    Potrzebuje pomocy.....

    Witam ciepło wszystkich:) Pomoc osobie, która cierpi na depresję jest bardzo trudna. Ale nie wiem czy niemożliwa. Mogę jedynie napisać o tym z punktu widzenia osoby, która cierpi na depresję. Dla mnie najważniejszą rzeczą, która mógł dać mój chłopak były ciepłe słowa, przytulenie i przede wszystkim zapewnienie, że jest, będzie, że depresja nic nie zmieni w naszym związku. To jest bardzo ważne, aby osoba, która jest chora czuła i wiedziała, że jest wspierana, akceptowana i chciana. Czasami bywa tak ciężko, że chyba w tych sytuacjach najbardziej cierpią osoby obok chorego. Może dobrze byłoby również wyznaczyć sobie jakieś gesty, które jednej i drugiej stronie będą w tych najcięższych chwilach mówiły o bliskości. Osoba, która cierpi często sama nie wie co może jej pomóc, trzeba być bardzo cierpliwym. A to jest cholernie trudne. Mój chłopak wspierał mnie przez pół roku. Miesiąc temu wypalił się. Nie ma sił już na wspieranie mnie, bycie blisko, nawet na przytulenie. Jest już zmęczony, sam nie wie co się z nim dzieje, ale marzy jedynie, aby odpocząć ode mnie, od mojej choroby. Bardzo go kocham, strasznie boje się stracić. Nie umiem sobie teraz poradzić z tą sytuacją
  2. Dzięki wielkie za te słowa, jeżeli ktokolwiek chciałby się jeszcze podzielić swoimi relacjami z bliskimi będę wdzięczna. Moim chyba największym problemem w tej chorobie jest strach przed strata, kogoś kogo kocham. Paraliżuje mnie myśl, że któregoś dnia może się ode mnie odsunąć. Po prostu nie wytrzyma napięcia, ciągłych stresów, przeżywania ze mną mojej choroby, zapragnie poczuć się wreszcie wolnym... Racjonalnie potrafię sobie wytłumaczyć i zrozumieć sytuację. Zrozumieć jego samego, jego zmęczenie, znużenie, ale co z sercem, które ciągnie do bliskości, kochania, bycia bardzo kochanym??? Jak nauczyć się walczenia o siebie i o tą miłość? Jak być cierpliwym, kiedy wszystko tak bardzo boli?? Jak być silnym, kiedy coś się cały czas załamuję? Skąd brać nadzieję na przyszłość, miłość, bliskość i bycie w końcu razem szczęśliwym?? Jak sobie z tym sami radzicie?? Another_memory, jak to ujęłaś: że pisanie na forum działa na Ciebie, jak balsam... muszę przyznać, że cosik w tym jest. Kiedy piszę i czytam o was nie czuje się już tak całkiem sama z ta chorobą i swoimi problemami. :)
  3. Witajcie:) To mój debiut na forum. Szkoda tylko, że w takim temacie do Was dołączam. Czytam forum o nerwicach i depresji od kilku miesięcy, nie odważyłam się jednak nigdy niczego napisać. Od roku kiedy pojawiła się w moim życiu depresja i stany nerwicowe, trochę nieśmiało dzielę się ze swoją chorobą z innymi ludźmi, raczej staram się unikać z nimi kontaktu. Niestety wśród osób, które mnie otaczają i chcą mi pomóc nie znajduję pełnego zrozumienia moich stanów. Zależy mi na nich, nie chcę przez ta chorobę stracić, tych których kocham. Pewnie wielu z was wie dokładnie, co się czuję w momencie narastających nieporozumień, ciągłych tłumaczeń, że to choroba mną steruje. Wiele piszecie o samych sobie, proszę podzielcie się ze mną własnymi doświadczeniami kontaktów z najbliższymi: rodzicami, rodzeństwem, swoimi drugimi połówkami. Czy Wasze relacje z nimi są takie, jak zanim zaczęliście się zmagać z chorobą? Czy pomagają Wam, jeżeli tak to w jaki sposób? Mój chłopak często pyta się mnie, jak może mi pomóc? Nie wiem co mu odpowiedzieć. Co Wam najbardziej pomaga ze strony bliskich osób. Będę wdzięczna za podzielenie się ze mną waszymi refleksjami, odczuciami i doświadczeniami. Wszystkich pozdrawiam,
×