Skocz do zawartości
Nerwica.com

Adam...

Nowy Użytkownik
  • Postów

    11
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Adam...

  1. Adam...

    Moje problemy

    Fakt, dobra rada, nie dawać lekarzowi pretekstu do łatwej diagnozy. Ciśnienie całe życie mam raczej w kategorii niskich, także wartości jak 105 na 75 to u mnie raczej od kiedy pamiętam była norma, dopiero w silnym stresie mam coś w graniach 130-140 na 90. Choć przyznam bez bicia,że przed wszystkimi wydarzeniami potrafiłem żyć z 5-6 lat nie mierząc ani razy czy to pulsu czy ciśnienia bo czułem się doskonale i zwyczajnie o tym nie myślałem,także nie mam tej skali porównawczej jak to było kieeeedyś,kiedy byłem piękny i młody...
  2. Adam...

    Moje problemy

    Jak już jestem tutaj i założyłem ten temat to miałby do was pytanie, bo nie wiem czy jeszcze wizyty u kardiologa nie wziąć pod uwagę...Problem mam tej natury ,że w sytuacjach kiedy nerwica się odpali to oczywiście tętno jest wysokie, rzadko mierze ale jak już sprawdzę to jest to 90-110\120...Czasem sporadycznie sie zdarzylo 130. Natomiast dzień po takich akcjach kiedy tak konkretnie wyluzuje na fotelu to potrafiłem mieć 53-55. Dodam,ze żaden ze mnie sportowiec, więc tutaj odpada ten element. Jeden terapeuta mówił,ze to serce tam sie regeneruję i jakiś układ "przywspółczlny" działa zbyt agresywnie. Ktoś z was miał takie akcje , trzeba się martwić i lecieć z tym kardiologa?
  3. Adam...

    Moje problemy

    Tak myślę,że muszę zrobić kolejne podejście...Tylko też muszę się zebrać na ponowne rozmowy, wyciąganie przeszłości i szukanie źródła, ale podobno słyszałem,że w terapii najpierw trzeba sięgnąć dna ,żeby potem wypłynąć i bez tego co sprawia ból się nie obejdzie? Ciągle wracanie do pewnych rzeczy i takie rozkładanie tego na czynniki pierwsze jak robią terapeuci sprawia mi jedynie potężny ból.
  4. Adam...

    Moje problemy

    Nie chowam urazy, wszyscy tutaj mamy jakieś problemy, myślę,że licytowanie kto ma gorzej nam nie pomoże, każdy jest inny i każdy ma inny próg swojej wytrzymałości albo jak mówił mój dziadek każdy ma próg kopów ile jego zad może znieść zanim spuchnie.
  5. Adam...

    Moje problemy

    Tak, trochę wyliczeń jest bo jakby człowiek odpłynął z samą wizją bez metrażu to ogród byłby w basenie sąsiada... Zainteresuję się tą opcją psychodynamiczną o której wspomniałaś, bo mialem do tej pory tylko cbt.
  6. Adam...

    Moje problemy

    Spoko, nie czuję się urażony. Od dziecka lubiłem coś tworzyć i mieć miejsce na inwencję twórczą plus jakąś dozę improwizacji, architektura mi to dała.
  7. Adam...

    Moje problemy

    Dwa podejścia, jedno trwało około 4 miesięcy, drugie blisko pól roku. Tak , wiem,że tutaj sporo zależy ode mnie, sporo osób wiem,że dzwignęło się po terapii...Albo trafiałem na nieodpowiednich terapeutów albo ja nie mam na tyle siły ,żeby podnieść się z tego na stałe...Sam nie wiem.
  8. Adam...

    Moje problemy

    Zawodowo zawsze siedziałem w architekturze, więc jak mam lepsze momenty i wenę i jestem w stanie z siebie coś wskrzeszać to dorywczo łapię się różnych projektów, żeby mieć z czego żyć. To mnie chyba jako tako jeszcze trzyma bo pochłania mnie dany projekt na jakiś czas i się temu oddaje w 100 %... Natomiast potem kiedy praca się kończy cały ten problem wraca i wpadam w taki egzystencjonalny dół. Co to pytania wyżej, tak, próbowałem terapii...Niestety nie wiele one mi dawały, rozumiałem ich przekaz, schematy zmiany myślenia ale to działało na chwilę, potem znowu nie umiałem jakoś pozbierać się do kupy. Leki dają mi chwilowe wylączenie, ale kiedy tylko je odstawie wszystko wraca.
  9. Adam...

    Moje problemy

    Miałem taki moment czy dwa ,że też chciałem już "wyoutować" i wypisać się z tego ale wbrew logice czasem staram się coś jeszcze robić...Z różnym skutkiem ale staram się jeszcze.
  10. Adam...

    Moje problemy

    Brałem pod uwagę opcję z narkozą, niestety obecnie stan moich finansów delikatnie mówiąc nie jest zbyt dobry, a takie leczenie to cholernie droga impreza, już samo zwykłe leczenie zębów jest oderwane od realiów finansowych przeciętnego czlowieka.... Dziękuje za miłe słowa, choć nie wiem czy jest co podziwiać albo szanować, jestem obecnie ruiną człowieka jakim bylem kiedyś.
  11. Adam...

    Moje problemy

    Cześć Założyłem tutaj konto chyba w celu zwyczajnie wygadania się, wyrzucenia swoich problemów. Od wielu lat męczę się z nerwicą lękowa, różnymi fobiami oraz epizodami depresji. Wszystko zaczęło się od śmierci mojego taty po ciężkiej chorobie (rak), cały proces choroby, cierpienia i obserwowania jak osoba powoli odchodzi. Po kilku latach w pewny ciepły letni dzień, moja dziewczyna, wtedy już właściwie narzeczona dostala wylewu, była okazem zdrowia, żadnych chorób, zadnych dolegliwości, badania kontrolne idealne i nagle z dnia na dzień odeszła, walczyła jeszcze w szpitali 3 dni ale nic nie mogli już zrobić. To wszystko mnie kompletnie złamało, zniszczyło... Oczywiście było leczenie, były terapie, na lekach może i poprawa byłą, choć bardziej nazwałbym to otumanieniem i wyłączeniem emocji niż czymś co można nazwać pozytywną zmianą. Z calym tym procesem doszly cale worki zaniedbań, badań, stanu zdrowia...Zaniedbane uzębienie , mam praktycznie polowe zębów do leczenia, z czego nie wiem czy się uda wszystkie nawet uratować...Doszła jeszcze dentofobia, coś co kiedyś było normalnym obowiązkiem, wiecie jak każdy lekki stres ale szło się i tyle, leczyło i do przodu... Teraz natomiast to wszystko urosło do rangi operacja na otwartym sercu, czegoś co mnie przerasta i jest takim obciążaniem ,że po wizyce w gabinecie czuję się jak trup, kilka dni muszę dojść do siebie ,żeby w ogole móc jakkolwiek funkcjonować. W gabinetach też widziałem zdziwienie czy wręcz taki zapisany w spojrzeniu śmiech czy litośc\pogardę co to za dziwak przyszedł co się boi, bo czego tu się bać? To jeszcze bardziej mnie psychicznie niszczyło i zrzucało na dno To wszystko dodatkowo kontrastuje z tym jaki byłem kiedyś, pełny energii, pozytywny, 1000 pomyslow na minute, cały czas optymizm i takie szukanie zalet nawet w stercie g.... To mnie napędzało i chyba też przyciągało do mnie ludzi, bo nigdy nie miałem problemów z nawiązywaniem znajomości...Teraz czuję jakby ta osoba już nie istniała a ja jakbym był kimś innym. Wiem,że cięzko tutaj coś doradzić czy pomóc, chyba chciałem gdzieś to wyrzucić z siebie, wygadać się...
×