Cześć, mam 26 lat psychiatrycznie leczę się od 2012 roku na zaburzenia depresyjno-lękowe. Mam aktualnie bardzo duży kryzys, ponieważ zaczynam wątpić w to czy aby na pewno ja w ogóle te zaburzenia posiadam. Pojawił się u mnie paraliżujący lęk przed pójściem do pracy. Przez 3 lata nie pracowałam, później udało mi się znaleźć pracę na nie pełny etat w której się w miarę odnalazłam mimo, że było mi bardzo ciężko z powodu niepokoju i lęku. Niestety moje miejsce pracy zostało zlikwidowane i od ponad pół roku ponownie jestem bezrobotna. Jakiś czas temu zaczęłam uczęszczać na psychoterapie na NFZ, ale mam wrażenie, że ona tylko pogorszyła mój stan przez to co słyszałam od terapeutki, dlatego z niej zrezygnowałam. Psychiatrę również zmieniłam i jestem w trakcie szukania nowych odpowiednich dla mnie leków. Jak już byłam bliżej zrezygnowania z terapii na NFZ to, pojawiło się u mnie uczucie bardzo dużego wstydu ze względu na mój problem z pracą, mam bardzo silne przekonanie, że ja po prostu już taka jestem i taka zostanę, że to pewnie jest po prostu lenistwo i że tak naprawdę nie mam żadnych zaburzeń. Sama już nawet nie wiem co ja czuję. Czy to jest lęk czy może niepokój. Nie czuje się najlepiej wśród ludzi, często wyjście do sklepu jest dla mnie bardzo dużym wyczynem, ponieważ w sklepie czuje się przytłoczona ilością ludzi, czuję się zagubiona i często mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Nie mam żadnych przyjaciół, ani znajomych. Mam tylko narzeczonego, co sprawia, że czuję się bardzo samotna. Dodatkowo mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, jest ono wręcz krytycznie niskie, uważam, że jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaje. To sprawie, że jest mi jeszcze ciężej znaleźć jakąkolwiek pracę, bo po prostu uważam, że w żadnej sobie nie poradzę. Moja głowa wiecznie tworzy różne pesymistyczne scenariusze, które tylko mnie nakręcają. Na codzień odczuwam sporo niepokoju przez co nie potrafię w spokoju usiedzieć i pojawia się u mnie kompulsywne rozdrapywanie wszelkich nierówności na twarzy i skórze głowy. Na głowie mam dość sporą ilość ran, których nie potrafię przestać rozdrapywać. Mam wrażenie, że żadne leki na mnie nie działają, przez co jeszcze bardziej się nakręcam, że tak naprawdę nic mi nie dolega. Nie stać mnie na psychoterapię i naprawdę nie wiem co mam robić żeby sobie z tym wszystkim poradzić. Może ktoś miał podobny problem z pracą i sobie z tym poradził. Proszę o pomoc i o rady.