Skocz do zawartości
Nerwica.com

wyczerpana

Nowy Użytkownik
  • Postów

    9
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez wyczerpana

  1. Hej, jesteś tu jeszcze robertina? Czy poradziałaś sobie ze swoim problemem - jak Ci idzie? Jestem ciekawa, bo podobne rzeczy występują u mnie i nie potrafię nic zmienić. Odezwij się, jeśli jesteś:)
  2. Masz rację, bei. Im większy stres, tym jest trudniej z natręctwami. Od września jestem w permanentnym stresie - i stąd pogorszenie objawów. Bardzo chciałabym coś z tym zrobić. Czytałam ostatnio o relaksacjach, np. Jacobsona. Czy ktoś z Was może próbował?
  3. Nawet nie wiem, kiedy się jej nabawiłam, ale pierwszy raz zaczęło mi to przeszkadzać na studiach - wcześniej radziłam sobie względnie dobrze. Być może zmiana pracy by pomogła, ale nie mam pojęcia, co innego mogłabym robić. Do terapii zraziłam się, niestety. Ale może jeszcze kiedyś spróbuję. Dzięki i powodzenia:)
  4. Dzięki wielkie - będę próbować, jeszcze się nie poddaję:)
  5. i jeszcze coś: na innym forum widziałam, że ktoś napisał coś w stylu: lekarstwem na nerwicę jest likwidacja czynnika stresowego. Jak to zrobić - zwolnić się z pracy? Może ktoś ma inne pomysły?
  6. Hej, bei. Z terapią jest trudno - kiedyś byłam na terapii poznawczo-behawioralnej prawie rok i nic mi to nie dało. Miałam wrażenie, że terapeutka w ogóle mnie nie rozumie. Kazała mi chodzić na spacery, a ja nie potrafiłam - zawsze były ważniejsze rzeczy do zrobienia (praca). Gdy mówiłam o tym pani, to ona przeskakiwała na coś innego, czemu znowu nie potrafiłam sprostać... i nic się nie zmieniało. Chyba trudno znaleźć doświadczonego psychoterapeutę, który nie tylko powie co masz robić, ale i jak masz to zrobić, jak zacząć... Widzę, że problem nadmiernej prokrastynacji znasz dobrze - gdybyś miała jakiś realnie działający sposób, to daj znać. To w ogóle jest dziwne - nienawidzę tego odkładania, wiem, że będę się potem zadręczać, ale i tak nie potrafię zacząć zadania. Nie mam zbytniego doświadczenia w lekach - oprócz Asertinu i Trazodonu brałam tylko pregabagalinę i anafranil - w obu miałam nieakceptowalne skutki uboczne i musiałam odstawić. Ale może ktoś zna inne leki, które mogą pomóc?
  7. Dzięki, spróbuję tej metody z zegarkiem.
  8. Dziękuję za odpowiedź:) Co do prokrastynacji, to nie jest tak, że odkładam wszystko. Odkładam to, co moim zdaniem mnie przerasta. Obawiam się, że nie dam rady, że i tak nie potrafię itp. Bo codziennie przygotowuję się do pracy i robię, co potrzeba - nikt w szkole nie powiedziałby, że mam problemy. A ja myślę o rezygnacji z pracy, bo już nie mam siły, moje przygotowywanie się trwa wiecznie, zawsze coś zmieniam, poprawiam i mam przymus robienia konkretnych materiałów do lekcji... a wstyd z powodu swojej nieudolności w sprostaniu zadaniom związanym z awansem wzmaga się:( Do lekarza na wizytę kontrolną idę 28 maja, ale przyznam, że jestem sobą załamana, a bardzo chciałabym podołać wszystkim obowiązkom. Też o tym myślałam - ale tu chyba należałoby pójść np. do ginekologa, a to też prokrastynuję... od ponad roku wybieram się do różnych lekarzy - i tylko psychiatra się udał, bo mnie "przycisnęło". Ogólnie to myślę, że całe moje życie jest porażką...
  9. Witam wszystkich. Jestem nowa na forum. Chciałabym krótko opisać moją sytuację - jeśli znajdzie się ktoś chętny do nawiązania kontaktu, udzielenia porady, będę wdzięczna i - jeśli będzie taka potrzeba - rozwinę temat. W wieku 24 lat zdiagnozowano u mnie ocd z myślami natrętnymi i kompulsjami. Leczenie Zoloftem bardzo szybko mi pomogło, zaczęłam czuć się lepiej, mogłam dokończyć studia... Po podjęciu pracy (jestem nauczycielką matematyki) było różnie, okresy lepszego samopoczucia przeplatały się z okresami wzmożonych objawów - taka sinusoida. Wielokrotnie odstawiałam leki, by po jakimś czasie do nich powrócić. Dziś mam prawie 50 lat i po raz kolejny od ponad miesiąca wróciłam do leków - to samo, tylko pod nazwą Asertin, 150 mg. Z powodu problemów ze snem biorę też Trazodone Neuraxpharm 100 mg, ale ciągle mój sen jest płytki i przerywany. Mimo leku wybudzam się ok. 4, czasem wcześniej i do rana jestem jakby "na czuwaniu". Zastanawiam się czy to nadal ocd, bo moje objawy zmieniały się w ciągu życia - teraz mam najwięcej natrętnych myśli, kompulsje są mniej dokuczliwe (choć kompulsje mentalne bywają męczące). Co jakiś czas mam stany obniżonego nastroju. Obecnie w pracy radzę sobie coraz gorzej - nie jestem w stanie pracować w pełnym wymiarze, mam tylko 15 godzin lekcyjnych i jest to dla mnie zbyt wiele:( Codziennie dużo czasu poświęcam na przygotowanie się do zajęć - obwiniam się za to i czuję się beznadziejna, że muszę to robić po tylu latach... Nigdy nie potrafiłam zrobić awansu zawodowego, bo nigdy nie byłam na to gotowa. W tym roku zostałam namówiona, by jednak zrobić staż... i dopiero się zaczęło. Presja jest dla mnie zbyt silna. Od początku roku szkolnego jeszcze nic nie zrobiłam w tym kierunku - wszystko prokrastynuję. W weekend potrafię pół dnia przesiedzieć, oglądać youtuba i kończy się stwierdzeniem - może za tydzień będzie lepiej? Ale nie jest. Stresuję się bardzo, bo chciałabym lepiej funkcjonować, ale nie potrafię. Nawet pisząc ten post czuję ścisk w żołądku i jest mi niedobrze... Miało być krótko...też nie wyszło:) Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak przerwać to błędne koło i zacząć lepiej funkcjonować? Na razie leki w tych dawkach wydają się nic nie zmieniać...
×