Skocz do zawartości
Nerwica.com

Patryk17

Użytkownik
  • Postów

    6
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Patryk17

  1. Ja raz tylko zasłabłem pare tygodni temu chyba. Ale to było przez trazodon bo obniża ciśnienie. Nie nakręciłem się jednak na zasłabnięcie bo wiedziałem od czego to. Mam nadzieje, że mój lęk odnośnie tego że widzę mruganie i przez to nie bedę mógł nic oglądać i czytać jest irracjonalny i mimo tego da się oglądać i czytać mimo widzenia mrugania.
  2. Ja ci powiem, że to z kontrolowaniem przełyku i oddychania to minęło bez leków, tylko zostało w przypadku przełykanie gest ręką przy przełykaniu, albo wydychanie powietrza przy przełykaniu, a jeśli chodzi o oddychanie to duszności czasami, ale przyznam, że dawno już miałem jakaś duszność. Pewnie dlatego, że bardziej fiksowałem na temat snu i tej choroby śmiertelnej, a teraz fiksuje na punkcie mrugania. Ja jakoś w grudniu miałem krótki epizod na to mruganie właśnie, ale przeszło w 3 dni jakoś, ale myślę, że pewnie też bo jednocześnie byłem nakręcony na oddychanie i bardziej się później na oddychaniu skupiłem i minęło po paru dniach po to żeby nakręcić się na śmiertelną chorobę znowu. Ogólnie ja mam ostatnie dwa miesiace taki epizod co chwila nakręcania się na coś. Większość tego czasu to był lęk przed momentem zaśnięcia, a strachem że nigdy nie zasnę i jednocześnie lękiem że mam bezsenność śmiertelną. Wcześniej jak miałem epizody własnie na przełykanie czy oddychanie to mijało sporo czasu zanim znowu się na coś nakręciłem. Na przykład lata mijały. A u ciebie jak z tym jest?
  3. Hmm nie wiem. Będę w ciągłym lęku? Chociaż nie wiem czy to możliwe. Nie będę mógł nic obejrzeć ani przeczytać no chyba że dzielić to sobie na krótkie epizody. Nie wiem boję się. Wiem, że przy oddychaniu i przełykaniu też się martwiłem że moje życie się już na zawsze zmieni nie do poznania w kwestii funkcjonowania.
  4. Tak, tylko się martwię czy z tym mruganiem też sobie jakoś poradzę, czy nawet jeśli coś z tego zostanie to będę w stanie z tym żyć czyli czytać czy oglądać serial/film i wierdzieć co się tam dzieje pomimo mrugania. Czy znowu uda mi się tego mrugania nie zauważać. To mam od przedwczoraj. Chociaż w grudniu jakoś też miałem krótki 3 dniowy epizod na mruganie i potem jakoś przeszło. Teraz wróciło przedwczoraj wieczorem. Tak leki ogólnie zmniejszają u mnie poziom lęku, że nie jest wysoki. Ja biorę teraz leki głównie zmyślą o tej bezsenności. Stąd ten trazodon i ketrel w nocy.
  5. Hejka jestem tu nowy. Od lat cierpię na zaburzenia lękowe związane z automatycznymi odruchami ciała. Kiedy byłem młody nastolatkiem nakręciłem się na bicie serca i sprawdzałem co chwila czy mi serce bije. Pamiętam, że wtedy poszedłem do mojego ojca i porozmawiałem z nim o tym że czuje czasami kołatanie serca i że mi serce mocno bije. On mnie wtedy uspokoił, że nic mi się nie dzieje i to czasami normalne w procesie dojrzewania. No, ale i tak dotykałem się i sprawdzałem bicie serca. Po jakimś czasie mi to przeszło. Gdy byłem w liceum nakręciłem się na kontrolę przełykania i chyba zaczęło się od tego, że pomyślałem o czynności przełykania i tego w jaki sposób niby ja popycham jedzenie do przełyku. No i wtedy zaczęły się problemy z przełykaniem. Dużo popijałem, a w pewnym momencie zacząłem robić różne gesty, a to ręką a to nogą podczas przełyku by pokarm poszedł dalej. Lęk tego mi odszedł, ale ten odruch został i mam takie coś po takim epizodzie do dzisiaj, a mineło już ponad 10 lat. Żyje z tym i mi to w życiu nie przeszkadza. Potem jakiś czas pewnie z parę lat później nakręciłem się na kontrolę oddychania, ale nie pamiętam co to za początkowało tak samo jak nie pamiętam jak przeszło, ale wiem że czułem lęk i było mi trudniej bo oddycham cały czas, a przełykanie to tylko przy jedzeniu i nie wiedziałem jak z tego wybrnąć. Myślałem czasami o tym że może będę ostatecznie pod aparaturą która za mnie będzie oddychała (tak samo przy przełykaniu, że najwyżej na kroplówce będę jechał) i to były moje takie myślowe bezpieczniki, wiem że niezbyt optymistycznie, ale jakoś tam działały. Potem jakoś to oddychanie mi przeszło (nie wiem jak) i zostały po nim czasami takie epizody duszności. Ze 2 miesiące temu nakręciłem się na moment przejścia w sen przez co miałem problemy ze snem, ale zacząłem brać leki i zasypianie się poprawiło, ale przez ten czas przechodziłem przez lęki o tym czy może mam bezsenność śmiertelną, taką ekstremalnie rzadką chorobę prionową, której objawem jest bezsenność. Teraz dalej trochę zmagam się z bezsennością i biorę leki na noc połówkę trazodonu i ketrel. No i chyba przed wczoraj jak robiłem technikę relaksacyjna Jacobsona to pomyślałem o mruganiu i zacząłem zwracać uwagę na mruganie. No i teraz widzę swoje mruganie prawie cały czas, albo sam mrugam ręcznie bo wydaje mi się że jak przez jakiś czas (klika sekund) nie widzę mrugania to mój organizm nie mruga, więc albo zauważam mruganie automatyczne, albo sam mrugam. Ciężko mi przy tym jest czytać książkę i pewnie oglądać filmy/serial (jeszcze nie próbowałem). Przy jedzeniu obiadu dzisiaj miałem wrażenie, że mniej razy widzę to mruganie, ale nie wiem czy dlatego, że mniej mrugałem czy po prostu może nie widziałem tego mrugania. Mam też takie uczucie czasami pieczenia oczu, ale nie wiem czy to przez nieregularne mruganie czy po prostu przez moje skupienie się na tej części ciała. Nie widzę póki co żeby moje oczy robiły się coraz bardziej zaczerwienione. Mam teraz lęki przez to, że to utrudni mi życie i że nie będę się w stanie przez to cieszyć z czytania czy oglądania czegoś. Podobne mniej więcej lęki miałem z poprzednimi rzeczami. Te lęki może teraz są mniejsze bo biore 20mg escipramu też rano. Czy ktoś tutaj miał podobony problem lub czy ma go dalej, ale potrafi z tym spokojnie żyć i to nie przeszkadza?
×