Mam wrażenie, że wypróbowałam już wszystkie dostępne opcje:
- Ponad 20 leków przeciwlękowych – zerowy efekt.
- Trzy rodzaje leków przeciwdepresyjnych – wystąpiły po nich reakcje alergiczne.
- Pregabalina – zerowy efekt.
- Nawet niewielkie dawki leków przeciwpsychotycznych – poza wyjątkowo realistycznymi koszmarami, które uniemożliwiały mi sen, nie przyniosły żadnego rezultatu.
- Terapia poznawczo-behawioralna – nie działa.
- Terapia ekspozycyjna – reaguję na nią inaczej, niż powinnam, więc również nie przynosi efektów.
- EMDR – najwyraźniej mam zerwane połączenie między ciałem a emocjami; nic nie czułam, terapia nie zadziałała.
- Terapia grupowa – pierwszego dnia uciekłam z płaczem, nie byłam w stanie wydobyć z siebie słowa; przy mojej fobii społecznej to rozwiązanie zupełnie się nie sprawdza.
- Pobyt w szpitalu – objawy wręcz się nasiliły; przez miesiąc po wyjściu nie byłam w stanie mówić ani kontrolować własnych potrzeb fizjologicznych.
Mój lęk jest tak paraliżujący, że uniemożliwia mi:
- Opuszczanie domu.
- Przebywanie samej w domu dłużej niż godzinę.
- Wizyty w przychodni lekarskiej w celu wykonania badań.
- Korzystanie z jakichkolwiek środków transportu.
- Rozmawianie z kimkolwiek poza moimi rodzicami lub przebywanie w towarzystwie innych osób.
- Zaspokajanie własnych podstawowych potrzeb (przez większość czasu).
- I oczywiście – pracę zawodową.
Czuję się tak uwięziona, że nie wiem już, co robić. Zmagam się z tym od blisko 30 lat. Z każdym rokiem jestem starsza i nie mogę dłużej pozostawać całkowicie zależna od innych. Moi rodzice to starsi ludzie i nie dają już rady się mną opiekować - sami zaczynają już potrzebować opieki. Chciałabym móc pracować, założyć rodzinę, prowadzić kanał na YouTube… a nie spędzać całe dnie w łóżku, płacząc z bezsilności. Czy ktoś z Was doświadczył czegoś podobnego? Co wam pomogło?