Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

brunetka60

Użytkownik
  • Zawartość

    30
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Masz rację. Pora ściągnąć różowe okulary i zobaczyć jak wygląda rzeczywistość. Ja sobie w głowie ułożyłam cudowne życie z nim, ale to nie jest on. On w rzeczywistości jest innym człowiekiem niż myślałam. Ja uważałam jego za wartościowego, on robił mi te różne rzeczy a ja jak taki uparty osioł ciągle sobie powtarzałam ale on przecież nie chciał, on jest dobrym człowiekiem, zmieni się... Naprawdę najwyższa pora zobaczyć, że to burak i prostak. Z tym blokowaniem to u mnie nie jest tak łatwo, bo ja po prostu tego nie robię. Uważam że skoro ktoś mnie nie nęka wiadomościami to nie muszę tego robić.
  2. Szkoda, ale on chyba specjalnie to robi żebym właśnie się zastanawiała.
  3. No dobrze, ale to jak Pani wytłumaczy teraz tą ciszę? Fakt że zawsze mnie blokował wszędzie, a teraz tego nie zrobił. Dziwne.
  4. Udało. Jego była żona która rzekomo była taka straszna układa sobie życie, ma narzeczonego i walczy o unieważnienie z nim ślubu. Tego się właśnie boję. Na razie jest cisza od dwóch miesięcy ale te jego akcje na facebooku nie dają mi spokoju. Usuwanie profilu, wracanie, teraz usuwanie wszystkich zdjęć i danych. Przecież jak chciał się mnie pozbyć to powinien być szczęśliwy prawda? korzystać z życia? Dla mnie takie publiczne usuwanie wszystkiego jest niedojrzałe. Zawsze robił coś z facebokiem jak było między nami źle, tylko w wakacje zmienił nick bo jak mówił chciał się ukryć bo mu było źle z tym jak mnie potraktował. Stąd moje myśli że teraz też robi to ze względu na mnie. Naprawdę myśli Pani że się do mnie odezwie? Przecież relacja nie miała dla niego przyszłości.
  5. Ja nie chciałam być dodatkiem do życia faceta. Chciałam być traktowania poważnie, ale moja wiara w to że ludzie są uczciwi i dobrzy mnie zawiodła. Wierzyłam w słowa bezgranicznie zupełnie nie widząc że czyny im przeczyły. I choć byłam kompletnym przeciwieństwem jego byłych i tak nie byłam wystarczająco dobra. Co już jest kompletnie dobijające na koniec usłyszałam że ja nie traktowałam go poważnie i relacja stoi w miejscu. Szkoda, że on nie uważał że też musi coś w tą relację włożyć że to nie tylko moja rola.
  6. Nie mieszkaliśmy razem. On już po trzech miesiącach znajomości chciał razem zamieszkać. Ja chciałam mieszkać razem po ślubie, później doszłam do wniosku że może być w sumie po zaręczynach.. wiesz dla mnie to była poważna zmiana życia ja chciałam jakiś deklaracji a nie zmieniania zdania co parę dni to było dla mnie frustrujące. Skoro godzę się wyprowadzić do kogoś, chcę zmienić pracę i w zasadzie jakieś ruchy idą tylko z mojej strony bo z nim rozmowy nie było. Tydzień przed rozstaniem zapytał "a co Ty myślisz że ja Ci się nie oświadczę?". Dwa miesiące temu mówił że marzy żebym była narzeczoną, a później żoną. W tym jego całym niezrównoważeniu wydawało mi się to normalne że oczekuje deklaracji w końcu dla mnie to była życiowa zmiana. Teraz widzę jedno... nie musiałam z nim mieszkać żeby zobaczyć jego prawdziwą twarz. On nie musiał być ze mną sam na sam codziennie żeby mnie źle traktować. Dla mnie mieszkanie razem tak szybko było nie do przyjęcia. Moje życie też nie jest takie proste, ja nie mogłabym wrócić do domu rodzinnego a wtedy zarabiałam mniej niż on. Mam wrażenie, że jego moje potrzeby, zdanie, pragnienia, marzenia w ogóle nie obchodziły. Zwodził mnie, że chce poważnego życia, małżeństwa, wspólnego konta itd a tak naprawdę nigdy pewnie nie myślał o mnie poważnie. Weź też pod uwagę że to wyprowadzka 70 km od domu. Praca w obecnym miejscu na dłuższą metę byłaby wykańczająca przez dojazdy i pochłaniałaby cały mój czas. Tylko, że ja nawet chcąc to zrobić i godząc się na to co on chce nie byłam wystarczająco dobra. Było mi też tak po ludzku przykro. Starałam się być dla niego najlepszą wersją siebie, jego była żona podobno była tak okropna a jednak ze mną ten temat ślubu jakoś go drażnił pomimo iż mówił że o tym marzy. Po czasie bałam się go poruszać i sama nie wiedziałam już w co mam wierzyć. Ja chciałam poważnego wspólnego życia, naszej wspólnej codzienności ale też odpowiedzialności. On ciągle mówił jak to marzy o tym żebym była przy nim codziennie, żeby się budzić i zasypiać przy mnie itd.
  7. Ja siebie obwiniam i jestem dla siebie surowa bo widzi Pani ja zrezygnowałam z fajnej oferty pracy dla tego związku, bo myślałam że facet prosi o szansę bo naprawdę widzi swój błąd. On klęczał w miejscu publicznym mówił że jestem najlepszą kobietą na świecie i błagał żebym do niego wróciła. Obecną pracę też wybrałam ze względu na nasz związek i przyszłe wspólne mieszkanie żeby po prostu było bliżej z dojazdami to wcale nie była najlepsza propozycja jaką miałam no ale dla mnie relacja z drugą osobą była priorytetem w życiu i chciałam jak najwięcej czasu mieć dla nas żeby nie tracić go na dojazdy. Ja robiłam wszystko z myślą o nas, bo uważałam że tak to powinno wyglądać. U mnie nie było mówienia ja chce, ja sobie. Ja nie jestem egoistką. Dlatego tak bardzo mnie dobiło to że zobaczyłam na końcu człowieka który myśli tylko o sobie. Jak sobie porównałam to co ja robiłam i to co ja chciałam zrobić między innymi kupić nam apartament nad morzem i wynająć swój dom żebyśmy mieli więcej kasy a od niego usłyszałam że ja chce żeby poświęcał dom rodzinny przecież ja tam miałam z nim mieszkać! nigdy nie chciałam żeby go poświęcił! albo że on sobie pojedzie, bo on sobie chce zabezpieczyć przyszłość to powiem szczerze.. złamało mi to serce. Poczułam się jak ktoś kto kompletnie nic nie znaczy, kto jest nikim dla kogoś kto był dla mnie wszystkim. Ten człowiek nie uważał za stosowne rozmawiać ze mną o ważnych życiowych decyzjach.. był tylko ON a ja miałam po prostu się na wszystko zgadzać, nie dyskutować albo wypad tak to teraz widzę.
  8. Mogłabyś powiedzieć więcej o co chodzi z tym mieszkaniem?
  9. Tak, ja też do tych "mądrych" kobiet należałam. Tylko wiesz on w pewnym momencie już nawet sobie numer telefonu do psychologa załatwił jak chciał mnie odzyskać bo rodzice mu już nawet mówili że powinien iść i co z tego wyszło? Jedynie to że tydzień przed zerwaniem zapytał "chcesz iść do tego psychologa?" bo zaproponowałam jakiś czas temu terapię dla par. Ja chce iść nie MY.. no fajnie.
  10. Dziękuję za tą brutalność, bo ona otwiera mi oczy. Nie wiem czy można nazwać to tak lekko wykorzystaniem.. ja nazwałabym to traktowaniem mnie jak ścierę. Nie jest, ale ja cały związek tłumaczyłam sobie że jest normalny i brałam wszystko na siebie. Rozumiem, że pisząc że dałam dupy masz na myśli że nie zakończyłam tego w odpowiednim momencie tylko pozwoliłam sobą pomiatać? Ten facet się wściekał i smucił jednocześnie że ojciec mnie źle traktuje a sam co robił..
  11. Też biorę leki. Na depresję. W trakcie związku zdarzało się że brałam też uspokajające i nasenne. Każdy popełnia błędy ja również. Chciałam po prostu zobaczyć jak mój związek ocenią osoby "z boku". Ja przez całe trzy lata wszystko trzymałam w sobie nikomu nie mówiłam jak jestem traktowana. Dopiero jak zaczęłam o tym mówić to zobaczyłam reakcję rodziny, przyjaciół, znajomych.. oni wszyscy nie dowierzali że w czymś takim tkwię. Kolejny lek chyba już nie jest mi potrzebny. Ważne że objawy takie jak kołatania serca, panika, lęk, problemy z układem trawiennym, trądzik i inne nagle mi przeszły jak on zniknął z mojego życia.
  12. On nie chce, gdyby chciał to jak proponowałam terapię nie podjął tematu. Ja chodzę na terapię od kwietnia odkąd mnie tak paskudnie potraktował z tym grożeniem policją itd. Przeczytałam już chyba z 20 książek o toksycznych związkach, zaburzeniach osobowości itd. Problem polega na tym, że tak jak wbiłam sobie do głowy że skoro dla niego relacja nie miała przyszłości to znaczy że jest mu dobrze i układa sobie życie tak teraz widzę jego poczynania na Facebooku i zastanawiam się czy nie robi tego po to żebym to widziała. Nie wyleczyłam się jeszcze z tej relacji a nie chcę popełnić kolejnego błędu wchodząc w to znowu. Ja wiem że sama pierwsza nie napiszę ale co będzie jak on to zrobi to już nie mam w sobie takiej pewności
  13. Teraz widzę że on chyba chciał mieć nade mną kontrolę i nad całym moim życiem. Ja nawet z przyjacielem zerwałam kontakt bo on był o niego zazdrosny. Jak nie dałam znać że wróciłam do domu to był niezadowolony albo jak dłużej nie odpisywałam, nie użyłam emotki bądź użyłam niewłaściwej. Takie chore problemy. Z drugiej strony zastanawiam się jak on teraz funkcjonuje jak już nie ma ofiary na której może się wyżyć i którą można kontrolować.
  14. Ja się na wszystko zgadzałam, chciałam mieszkać tam gdzie on chciał, miałam z nim całymi dniami kontakt wiedział gdzie jestem i co robię, wszystko co chciał robiliśmy razem, jeździłam do niego kawał drogi a i tak zostałam kiepsko potraktowana. Najwyraźniej to typ faceta dla którego choćbym na rzęsach stanęła to i tak będę tą złą i będę wszystko źle robić bo zawsze sobie coś "wymyśli" niestworzonego.
  15. Właśnie to jest mój problem, że ja cały czas myślałam że on się zmieni. Jak razem zamieszkamy będzie lepiej bo będziemy więcej czasu spędzać razem. Na razie się do mnie nie odzywa może dał mi już spokój i nie będę musiała dalej o tym rozmyślać. Gorzej jak się do mnie odezwie a ja znowu ulegnę. Czy ja wiem czy mu coś nagle nie strzeli do głowy zacznie przepraszać i obieca poprawę?
×