Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

martyfozon2456

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Po wizycie u terapeuty w nurcie eriksonowskim oraz psychodynamicznym dostałem informację, że potrzebuję 2 lata terapii stricte psychodynamicznym by rozwiązać problem nieakceptacji siebie, ja realnego. Terapeuta powiedział, że te 2 lata to minimum, a czasem więcej. Pytanie skąd po jednej dwóch wizytach wie, że potrzebuję aż tyle czasu. Wiem, że mam problemy różne, ale jeśli np systematycznie pracuję nad sobą, zdobywam informację próbuję zachowywać świadomość to czy aż tyle czasu trzeba by rozwiązać wewnętrzne problemy? Jeszcze jeden aspekt terapeuta coś wspominał, że będę nieświadomy mechanizmów nowych wypracowanych. Czyli będę zachowywał się według innych schematów lub myślał, ale nie będę miał wewnętrznego przekonania, że w danych obszarach się zmieniłem? Bo obecnie wydaje mi się pierwsza rzecz to taka, że znam wszystkie swoje problemy i znajduje świadomie ich potwierdzenie w rzeczywistości w konkretnych sytuacjach. Jednak z drugiej strony jeśli naprawdę byłbym świadomym człowiekiem, nie żył na jawie w fantazjach to nie było by większości tych mechanizmów jak narcystyczne projekcje, identyfikacja z obiektem, uzależnienia, ja idealne rozbiegłe z ja realne. Druga rzecz to mam mały niepokój gdyż już od 4 lat od czasu kiedy pojawiła się moja trauma miłosna latam do psychologów, terapeutów, psychiatrów, wydałem dużo pieniędzy a jestem poza rozumieniem oczywiście pewnych mechanizmów w podobnym punkcie. Zatem wysnuwa mi się wniosek, że te terapię mają głównie na celu uszczuplenie portfela. No bo jak ludzie biedni bez pieniędzy mają np się leczyć, tacy bardzo zaburzenia, którzy nie mogą zarobić na terapię? To dla mnie nielogiczne jest trochę ta pomoc za pieniądze. Ja obecnie mogę sobie pozwolić na taką terapię, ale wiem, że 150 zł za godzinę na przykład to bardzo dużo, aż za dużo i coś mi tu nie gra w tym wszystkim. Jeszcze co ważnego zauważyłem to czytanie tych książek psychologicznych i rozwojowych czy to faktycznie pomaga w życiu codziennym i zawodowym. Raczej masa samej teorii którą w praktyce ciężko zastosować będąc laikiem w dziedzinie psychologii. Jeszcze zastanawia mnie fakt czy po takiej terapii ja będę świadomy zmiany swojego myślenia, reagowania na pewne fakty czy to wszystko co wypracuje będzie nieświadome? Czy w trakcie terapii jak będę próbował zdobywać wiedzę na własną rękę dodatkowo nie pogorszę sytuacji i nie namieszam sobie w głowie za bardzo?
×