Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Zwykły Radek

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witam, Zapewne ten temat był już na forum wałkowany wielokrotnie, ale ponieważ każdego historia jest inna, chciałbym opisać też swoją. Dorastałem w rodzinie, gdzie ojciec był alkoholikiem, a matka kontrolującą wszystko nauczycielką. Rodzice rozwiedli się, gdy miałem chyba 14 lat. Całe życie byłem sam, zawsze unikałem bliższych kontaktów z płcią przeciwną. Na studiach popadłem w alkoholizm, z którym nie mogłem sobie poradzić, aż 3 lata temu poszedłem do terapeuty. Na terapię chodziłem 2 lata. Mój terapeuta zauważył u mnie szereg deficytów, w tym to, że "nie dopuszczam nikogo do swojego życia". To zapewne jeden z powodów, dla których zawsze wmawiałem sobie, że partnerka jest mi niepotrzebna, a gdy już pojawiło się jakieś zauroczenie, to sam siebie przekonywałem, że to bez sensu i znajomość kończyła się bardzo szybko. Gdy kończyłem terapię, miałem wrażenie że terapeuta nie chce jeszcze się ze mną rozstawać, ale ja uznałem że na chwilę obecną nie ma już o czym rozmawiać. Czułem, że są jeszcze nierozwiązane problemy, ale chciałem się z nimi zmierzyć samemu. Jakiś czas później się zakochałem. Zacząłem się spotykać z pewną dziewczyną, ale pojawiły się natrętne myśli: czy to ta czy nie, czy warto czy nie, co powie na nią mama, koledzy itp. Tak się nakręciłem, że już nie byłem w stanie opanować swoich emocji i w ich przypływie się z nią rozstałem. Potem pojawiły się wątpliwości: czy w ogóle warto się z kimś wiązać, może zostanę sam całe życie itd. Na szczęście poznałem w swoim biurze osoby, które namówiły mnie żebym nie rezygnował. Wyjawiłem im swoje problemy i naprawdę mi pomogły przezwyciężyć sporo wątpliwości. Szczerze porozmawiałem z mamą o tym co się stało, i chociaż obecnie czuję w stosunku do niej złość, to wierzę że to minie. Żalu nie mam. Niestety odczuwam straszne emocje w przypadku bliższych kontaktów z kobietami, szczególnie jeśli chodzi o odrzucenie. Ostatnio będąc za granicą umówiłem się z jedną turystką za pomocą aplikacji turystycznej, nawet nie na randkę, po prostu na zwiedzanie miasta. Okazało się, że jej samolot się opóźnił i nie da rady się ze mną spotkać. Spowodowało to wręcz momentalne załamanie i spędziłem kolejne 1 i 1/2 dnia w łóżku czując się po prostu fatalnie. Normalna osoba wkurzyłaby się i poszła na miasto sama, a ja nie mogłem się pozbierać, mimo że była to kompletnie przypadkowa osoba. Mam wrażenie, że przez ostatni rok w moim życiu towarzyskim bardzo dużo się zmieniło. Poznałem dwie osoby, które nazwałbym przyjaciółmi, chociaż nigdy do tej pory nikogo tak nie nazywałem. Zrezygnowałem ze znajomości ze starymi kumplami alkoholikami, zmieniły się relacje z moją mamą. Jednak zastanawiam się nad powrotem na terapię, ponieważ te negatywne emocje dotyczące bliższych kontaktów bywają bardzo silne i boję się, że przez nie zamknę się w sobie i przestanę próbować. Jestem ciekaw, czy może one z czasem zaczną słabnąć, a są tak mocne ponieważ je "kisiłem" w sobie przez tyle lat? A może muszę jeszcze odkryć w sobie coś, co mnie blokuje? Jestem trochę na rozstaju. Z jednej strony wierzę, że sobie poradzę, a z drugiej terapeuta mógłby mnie wspomóc. Nie wiem co robić. Czy macie jakieś historie albo porady, które pomogą mi podjąć decyzję?
×