Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

adam16x

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Cześć, kiedyś jeszcze w liceum miałem chwilowe objawy nerwicy zdiagnozowanej też przez lekarza, teraz po okolo 4 latach jestem już w 3 związku, w poprzednich nerwica nie objawiała się tak bardzo, w pierwszym dopiero po jakiś głupich z strony drugiej połowki doświadczeniach, a w drugim kompletnie nie ale trwał on wyjątkowo krótko bo okolo 5mieś gdy poprzedni 2 lata i 3 miesiące, aktualnie jestem w prawie 4 miesięcznym dobrym związku ALE. Zauważyłem, że mam jakieś objawy nerwicy, martwie się co chwile, że ją strace mimo ze miedzy nami wszystko jest dobrze, martwie się, że coś zrobiłem źle albo coś takiego i zaczynam jej od 3-4 dni wysyłać po tym jak pojdzie spać jakies dluzsze wiadomosci ze mam nadzieje ze bedzie miedzy nami super jak wroci (pojechala na 2 tyg z rodzicami do pracy) i ze mam nadzieje ze rozpalimy bardziej uczucie itd.. jakos nie wiem dlaczego sie o to boje, zaczynam się martwić bezpodstawnie bo jest między nami tak dobrze, ze postanowilismy za 3-5 mieś wynająć ze sobą mieszkanie bo po co płacić i mieszkać osobno jak sie nam dobrze układa i możemy razem - to był w sumie jej pomysł o ktorym juz powiedziala chwile temu rodzicom. Jej rodzice mnie lubią, nawet z jej bratem byliśmy gdzieś dwa razy i to całkiem nie dawno, nei wstydzi się mnie itd a ja co chwile mam jakieś nieuzasadnione lęki, zmartwienia albo inne tego typu rzeczy od jaiegoś miesiaca. Nie potrafie już żartować i być zabawnym, czuje ciągle jakieś dziwne uczucie, jak idę się nawet myć to czasami musze usiaść bo mam wrażenie, że zemdleję. Zauważyłem, że robie dla niej wszystko i aż za bardzo jak an taki okres bo powinienem być jeszcze raczej taki bardziej ograniczony i mniej dostępny, ale nie umiem bo robie wszystko to co mi serce i rozum podpowiada. Jej zależy widzę to po jej czynach ale mi coś odwala, nawet teraz boje się, że może mnie zdradzić, że może się jej ktoś inny spodoba i ucieknie ode mnie, że mnie oszukuje z czymś nie mówi prawdy albo że ze wszystim co mi mowi to podkoloryzowuje. Dziwna sytuacja bo w głębi duszy czuje spokój i jej ufam. Mam ciągle jakieś pie.. rzone myśli nie wiem skąd od jakiegoś miesiaca. Dodam, że w poprzednich związkach było tak, że moja partnerka z ktora bylem lekko ponad 2 lata pojechala niby tez na chwile do pracy a znalazła tam jakiegos chlopaka i jest juz z nim 1,5 roku a druga mnie oszukiwała w kwestii uczucia i bardzo mocno kręciła. Mimo, że sie uporałem z przeszłościa czuje jakąś nerwicę. Mój stan porównałbym do pinokio - ale nie, bo kłamie i mu rośnie nos, tylko dlatego, że jest "pacynką" niby "zywa" sam dokonuje wyborów i ma własna wole, ale to tak jakby go ktoś nagle wziąl i doczepił sznurki i pozwolił mu dalej funkcjonować ale mimowolnie czasami zrobił coś wbrew jego woli. Nie wiem co robić, mam wrażenie, że jak tak dalej pojdzie to będzie źle, ostatni miesiac mieliśmy burzliwy i był nieprzyjemny, ona sie stresowala studiami ja też i jakoś tak było niezręcznie, ona sama mi powiedziała ze w uczuciach była monotonia - że smutno i tylko tak, potem sie poprawiłem i sama mi mowi, że jest lepiej ze jest fajnie i wlasnie przed wczoraj mowila rodzicom o tym zamieszkaniu razem, ale czuje ze nie jestem sobą. Nie potrafię od miesiaca już tak gadać o wszystim, flirtwac z nią, żartować, nie potrafie wymyśleć czegos spontanicznego bo albo się przejmę, albo sobię coś wkręcę a potem nie mam humoru i to tak leci. Prosze pomóżcie, jest to jedyna chyba kobieta na wszystkie jakie poznałem, która tak bardzo odpowiada tej którą bym chciał na zawsze, między nami było i mimo wszystko (mam nadzieje) jest super i niejednokrotnie słyszałem od niej ze czuje sie swobodnie przy mnie jak jeszcze przy nikim innym, ze sie otwiera i ze jest super.. nie wiem co dalej zrobić aby siebie odkręcić by dalej ją w sobie rozkochiwać. Nerwica mnie dopadła, oprócz tego co napisałem odczuwam czasami też jakies nagle napady lęku raz na jakiś czas i obniżyła mi się samoocena, mam wrażenie, że albo jakoś sam próbuje to zahamować i stoje z "choroba" w miejscu albo dopiero ona się bardziej rozwija. Jakieś porady? rady? nigdy wcześniej tak nie miałem będąc w związku.......... p.s. mamy po 22/23lata
×