Skocz do zawartości
Nerwica.com

aniam97

Użytkownik
  • Postów

    309
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia aniam97

  1. no już nie wiem jak to jest bez leków, no ale bez większych zmian kiedy je biorę i mam przepisane jakies modyfikacje, mam obecnie słaby kontakt (jakby odczyt) ze sobą
  2. Biorę. Od 4 lat w najróżniejszych konfiguracjach.
  3. jakos jest tak ze... kiedy Ty przejmujesz pewną rolę to ławiej mi sobie współczuć
  4. miałam do dyspozycji 4 spotkania z psychologiem, które się skończyły. oczekiwanie na terapię -2 lata no ale jestem na liście. we wtorek powinno mi sie udac umówić do nowego psychologa
  5. po prostu nie mam po co, juz tak sie wycofalam w glab mojej glowy, nawet nie wiem jak to opisac. Nogi mnie niosą do sklepu a czuje jakbym byla w srodku pasażerem który jest skulony i mówi nie chcę. Flashbacki z dzieciństwa nie mam żadnej. osoby. dla której coś znacze pozytywnego. w zyciu, nie umiem opisaćo co mi chodzi
  6. hej, myślałam, że nie może być gorzej ale zawsze może. Boję się że mnie opieprzycie. Strasznie ciężko jakoś mi opowiedzieć co u mnie tak strasznie chce odpocząć, nic nie robię. I tylko bardziej siebie nienawidze i jeszcze bardziej nic nie robię. Chodzę do pracy, mieszkam w Wawa. Choć chodzę to za dużo. Dostałam l4 przez wzglad na stan psychiczny, nie lubią mnie w pracy, w sumie nigdzie, nie wiem po co w ogole jestem
  7. byłam zimna i wyrachowana i wtedy mi w miarę wychodziło... ale wyparte uczucia wróciły
  8. Miałam ze dwóch ważnych facetów, jednak w pewnym momencie towarzyszą mi takie emocje że kończyło się że traktowałam ich dosyć źle
  9. Pewnie masz rację, czy to się kłóci z tym że chcę żeby ktoś mnie widział?
  10. Robię Wam to samo. I sobie też. Glownie o tym myślę. Niekończącą się telenowelę.
  11. Żeby przeżyć musiałam wziąć stronę mamy. Żeby przeżyć musiałam wziąć stronę taty. Próbowałam żyć poza domem. Spróbuję jeszcze ale już trochę wyszło że nie radzę sobie sama. A oni nie będą żyć wiecznie
  12. Mieszkam z rodzicami. Rodzice zawsze się żarli. Tata emocjonalny, zazdrosny o babcie, a mama zimna nieobecna ale nerwowa. Nieodstępująca babci. Rodzice przeciągali mnie na swoje strony. Mama z babcią znęcały się i dokuczały podatnemu ojcu. Łatwo rozdzieliły się role kat-ofiara. Przez długi czas ja byłam obiektem tortur mamy i babci. Ale był czas że z mamą razem znęcałyśmy się nad ojcem. Ojciec jest trudny. Przez lata tłucze mi się w głowie kto jest dobry a kto zły. Wiem, że to nie jest czarno-białe. Ostatnio dogrzebaliśmy się na terapii do tego że źle traktuję mężczyzn. I wykluwało się dniami - przytłaczające poczucie winy. W moment siebie znienawidziłam. Nie mogę znieść ani niekończącej się krytyki i agresji wobec mnie, ojca, mieszczących się w mojej głowie ani współczucia wobec ojca. Ojciec jest czasem nieznośny. Nieskończenie upierdliwy. Porzucony przez świat chodzi i zadaje niekończcące się pytania. Jak potrzebujące dziecko. Bez większej samoświadomości. Nie jest upośledzony, tylko w takim stanie emocjonalnym. Jego matka powiedziała, że szkoda że się nie rozbił na drzewie i nie zmarł. Mama z moim bratem prychają tylko na niego, czasem się nie da go znieść sami ledwo żyjemy. Ja wiem że to okropne co piszę. Rodzina twierdzi że ojciec mnie zmanipulował. Ja wiem że jeden wpis nic nie pomoże. Ja w ogóle nie wiem po co to piszę. Po prostu musiałam coś z tym zrobić. Czy możecie coś napisać?
×